Opowiadania - Fantastyka

Rozdział 1
local_library2 comment0 thumb_up0

Przyznam szybko, bez bólu, bez bicia i bez zbędnego owijania w bawełnę: jedną z moich największych pasji jest spanie. Ludzie są różni. Jedni lubią bezmyślnie gapić się w telewizor całymi dniami. Inni poświęcają się uprawianiu sportu, studiom, rodzinie, znajomym. Są też tacy, którzy pochwalić mogą się zainteresowaniami ciekawszymi, wykraczającymi poza szeroko pojętą normalność, choć stanowią zdecydowaną mniejszość w wielobarwnym, głośn... czytaj dalej trending_flat


Ewangelia według Jana: I
local_library1 comment0 thumb_up1

Nie wiem, co mnie zgubiło. To znaczy... mogę się domyślać. Mogę wskazać wiele składowych, które ostatecznie doprowadziły mnie do tego wyjątkowo pechowego punktu, w którym się znalazłem. Mogę powiedzieć, która z nich była większa, poważniejsza, a która słabsza, niemal niedostrzegalna i mało istotna. Ale nie mam pojęcia, która z nich przeważyła. Nie wiem. Po prostu nie wiem. Wiecie, w gruncie rzeczy zawsze uważałem siebie za porządn... czytaj dalej trending_flat


Prolog
local_library2 comment0 thumb_up1

Wiem, że dzieje się ze mną coś niedobrego. Wiem, że to coś, co siedzi w mojej głowie. Coś mrocznego, przerażającego, coś toczącego mnie jak śmiertelna choroba, cicho, nieubłaganie... skutecznie, brutalnie. Wiem, co z tego będzie. Doskonale to widzę. Jestem martwa. Umarłam za życia. Umarłam tak, jak żyłam, jak kochałam i jak się urodziłam. Umarłam w samotności, tonąc we własnym cierpieniu i szaleństwie, zatykając uszy i krzycząc, b... czytaj dalej trending_flat


Rozdział 1
local_library1 comment0 thumb_up0

Coś już pewnie wspominałam o tym, że moje miasto jest dziwne, prawda? Tak, na pewno wspominałam, i to pewnie wielokrotnie, bo zwykle mam nawyk trucia o tym do przysłowiowego porzygu, obojętnie, czy ktoś ma ochotę, by o tym słuchać, ale cóż – powtarzam w razie czego jeszcze raz w razie, gdyby za pierwszym nie dotarło. Lub nie wywarło odpowiedniego wrażenia. Tak więc: moje miasto jest dziwne. I to nie tylko dlatego, że swój status społe... czytaj dalej trending_flat


Epilog
local_library1 comment0 thumb_up0

Mimo tego, że Ladon kategorycznie zabronił mi wychodzić z domu, a cała moja sfora dosłownie srała po gaciach przez to, że nie do końca wiedziała, co się stało, a ja średnio miałam ochotę na tłumaczenie im czegokolwiek, wciąż czający się gdzieś w głębi mnie niepokój dawał o sobie znać na tyle mocno, że po prostu musiałam wyjść z domu. Śmieszne. Bałam się czegoś bliżej nieokreślonego, wyczuwałam w powietrzu szereg nieprawidłowości,... czytaj dalej trending_flat


Rozdział 53
local_library1 comment0 thumb_up0

Po jakże obfitującym w wydarzenia, arcyciekawym i z pewnością niezapomnianym na długie lata wyjeździe z Gabrysią miałam coś na kształt zespołu stresu pourazowego. Przez bite cztery noce budziłam się ze strachem, że wciąż znajduję się w nieprzyjemnym internacie, nade mną wiszą jarzeniówki, które w każdej chwili ktoś mógł zapalić, i że otaczają mnie osoby, wśród których czułam się aż do bólu obco i nieprawidłowo. Za nic nie zgodziłabym si... czytaj dalej trending_flat


Rozdział 52
local_library1 comment0 thumb_up0

– Hej, Leiczku...? Gabrysia pojawiła się nade mną znikąd, gdy to od pół godziny leżałam w łóżku i zastanawiałam się nad tym, czy już opłaca mi się umierać. Wciąż miałam przed oczami perspektywę zbliżającej się imprezki, jarzeniówki brzęczały mi nad łbem, kotlety na półeczce koło łóżka pachniały tak obłędnie... a dom przyzywał mnie z daleka, nęcąc, że jeśli tylko się poddam, wszystko będzie już dobrze. Czułam się okropnie jednym s... czytaj dalej trending_flat


Rozdział 51
local_library1 comment0 thumb_up0

Pierwszy dzień mojego końca zaczął się wręcz obrzydliwie dobrze. Wszyscy w domu tryskali niezdrowym entuzjazmem, choć godzina była co najmniej nieludzka, aż z czasem zaczęłam się zastanawiać, czy przypadkiem nie cieszą się tak z tego, że będą mnie mieć na cztery dni z głowy. Mama wręcz śpiewała, wykonując poranne czynności, tata posyłał mi nieco dziwne spojrzenia, ale nie odzywał się ani słowem, zajmując raczej sobą. Ladon, choć wieczor... czytaj dalej trending_flat


Prolog
local_library2 comment0 thumb_up0

Nie, naprawdę nie miałam dzisiaj ochoty na radosne odwiedzinki u babci. Poważnie. Ani trochę. Niestety mama niemal dostała spazmów po mojej deklaracji spania do piętnastej i zwróciła się do teściowej, by ta wymyśliła, jak zachęcić mnie do odklejenia się od materaca... no a babcia na tego typu sprawach zna się doskonale, więc gdy około jedenastej zadzwoniła do mnie, że na jej stole stygną prażuchy z kapuśniaczkiem, nawet się zbytnio nie... czytaj dalej trending_flat


16. Squealer
local_library1 comment0 thumb_up0

– Żarcie przyniosłem! – Postawny mężczyzna otworzył ciężkie drzwi, z trudem lawirując zastawioną metalową tacą. Stęknął, zaklął, zawadziwszy ramieniem o futrynę... Trach! Niemal wyrąbał się na plecy, gdy identyczna taca pierdzielnęła we framugę tuż obok jego głowy. Schował się szybko za masywnym skrzydłem, bluzgając w dziwnie śpiewnym języku, którego nie potrafiłam skojarzyć z żadnym ze słyszanych. – Cholera, nie trafiłam – jęknę... czytaj dalej trending_flat