Opowiadania

Prolog
local_library1 comment0 thumb_up0

Noc. Gryząca ciemność między powykręcanymi groteskowo drzewami. Mrok napierający ze wszystkich stron – kłębiący się jak mgła, zachowujący jak żywa istota, liżący parzącymi mackami odsłonięte fragmenty skóry, pozostawiając na nich pasma gęsiej skórki. Chłód. Niesione wraz z gwiżdżącym w nagich gałęziach drzew wiatrem lodowate zimno, od którego drętwiała skóra i trzęsły się dłonie. Pragnienie... …ale inne niż to, którego doświad... czytaj dalej trending_flat


Epilog
local_library0 comment0 thumb_up0

Zdawało się, że wyszli wprost ze ściany ognia. Pnące się pod niebo płomienie nie robiły im najmniejszej krzywdy, a jedynie odbijały się w wypolerowanych klingach mieczy i czerwonych oczach. Każdy z nich był przystojny na ten prawdziwie męski, pełen siły sposób. Każdy był młody. Każdy poruszał się z nieludzką gracją i precyzją. Ubrani byli wszyscy tak samo – w długie czarne płaszcze, czarne bezrękawniki, czarne rękawice sięgają... czytaj dalej trending_flat


Rozdział 25
local_library0 comment0 thumb_up0

Allan Ogień był wszędzie. Ale nie bał się. Nie wiedział, skąd nagle wziął się u niego ten spokój. Wiedział tylko, kiedy się pojawił. Prawdopodobnie. Być może stało się to wtedy, gdy ostatni raz spojrzał na pokrytą krwią twarz ojca, błagającego go o coś, czego nie zdążył wypowiedzieć. A może wtedy, gdy jeden z wilków skoczył na ratunek jego matce i już nie wrócił? Jednak nie wiedział. Jedno było tylko pewne: szalejące dook... czytaj dalej trending_flat


Rozdział 24
local_library0 comment0 thumb_up0

Ryjisjaveeik – Źle z nim. Telepatyczny głos sprawił, że przysypiający na kamiennym tronie Ryjisjaveeik podskoczył, niemal strącając z głowy rogaty hełm, który nie wiadomo po co założył parę godzin temu po wypiciu kilku kielichów wina. – O co chodzi?! – wysłał chaotyczną, jeszcze nie do końca przytomną myśl. – Chodzi o Marka. – Po barwie głosu poznał, że to Tantal. Znajdował się bardzo daleko, więc musiał skupić się mocno na r... czytaj dalej trending_flat


Rozdział 23
local_library0 comment0 thumb_up0

Mark Oto on. Cmentarz Zapomnianych. Miejsce spoczynku milionów morderców, wyvernów, magików i tych, którym zdarzyło się poprzeć niewłaściwą osobę w niewłaściwym czasie. Miejsce, o którego istnieniu wiedzieli wszyscy, ale nie był w nim nikt. A w każdym razie nikt nie powrócił żywy, by móc opowiedzieć innym o tym, co tutaj widział. Miejsce, w którym wprawdzie nie pochowano nikogo od setek lat, ale w którym śmierć była tak nam... czytaj dalej trending_flat


Rozdział 22
local_library0 comment0 thumb_up0

Mark – Chyba pora się rozstać. – Mark odezwał się niemal niesłyszalnym szeptem. Jakiś czas temu zatrzymali się na szczycie niewielkiego wzniesienia w rozległej kotlinie górskiej. Ośnieżone szczyty górowały nad nimi, spomiędzy ich ostrych krawędzi prześwitywały ostatnie promienie zachodzącego słońca. Niedaleko, u stóp jednego z większych wzniesień, można było zauważyć przerwę w jednostajnej soczystej zieleni łąki. Czarna plama był... czytaj dalej trending_flat


Rozdział 21
local_library0 comment0 thumb_up0

Tantal W momencie, gdy Anduz zastrzygł uszami i niespokojnie parsknął, Mark już wiedział, że coś jest nie w porządku. W tym samym momencie dobiegło ich telepatyczne wołanie Ferrisa: – Galopem przed siebie, ale bez dyskusji! W tym samym momencie w powietrzu świsnęła strzała. Anduz stanął dęba, gdy musnęła jego ucho, niespodziewający się niczego Tantal runął na ziemię. Ulfr zaklął szpetnie, mordując się z zatkniętym za pasek topo... czytaj dalej trending_flat


Rozdział 20
local_library0 comment0 thumb_up0

Mark Las faktycznie mógłby być niezbyt miłym miejscem na nocny spacer. Gałęzie potężnych, wysokich, w sporej mierze uschniętych drzew splatały się wysoko nad wąską ścieżką, tworząc praktycznie niemożliwe do przebycia dla promieni słonecznych sklepienie. Przez ogromne liście przeświecało słońce, zupełnie jak przez intensywnie zielone witraże, lecz jego blask nie docierał tak nisko. Wszędzie można było znaleźć ślady niegdysiejszego... czytaj dalej trending_flat


Rozdział 19
local_library0 comment0 thumb_up0

Ryjisjaveeik Pojawili się jakby znikąd. Wyrośli spod ziemi. Obeszli magiczne zabezpieczenia, wtargnęli do najlepiej strzeżonej twierdzy w historii świata. I nigdy nikt nie zorientowałby się, że są w środku, gdyby nie morderstwo. Gdyby nie byli na tyle odważni, by zabić wyverna, mogliby zrobić dosłownie wszystko: wynieść tony kosztowności, nałożyć własne klątwy... Mogli zrobić wszystko. Ale popełnili jeden kardynalny błąd. Ocz... czytaj dalej trending_flat


Rozdział 18
local_library0 comment0 thumb_up0

Livia Między drzewami wiła się biała jak mleko mgła. Jej opar nasiąknięty był duszącym smrodem zgnilizny, zalegającym w płucach i wżerającym się w pamięć jak trucizna. Powykręcane pnie i martwe, a jednak jakby chore gałęzie splatały się nad jej głową, tworząc szczelny baldachim, dzięki któremu oszczędzono im widoku ciemnego burzowego nieba. Nieba w kolorze oczu Allana. Potrząsnęła głową. Czemu zaprzątać sobie myśli zmiennoskóry... czytaj dalej trending_flat