Opowiadania

Niedziela 2 sierpnia
local_library0 comment0 thumb_up0

Nienawidzę jeździć samochodem. A właściwie nawet nie tyle nienawidzę, co chyba się boję. Nie wiem czego, nie wiem, skąd mi się to wzięło, bo kiedyś przepadałam za tą czynnością, ale za każdym razem przy prędkości większej od tempa maszerującego ślimaka nieprzyjemnie ściska mnie w dołku. Gdy rodzice mnie obudzili, byłam dla nich tak wredna, jak to tylko możliwe o tak pogańskiej godzinie, po cichu licząc, że wkurzą się wystarczająco, by z... czytaj dalej trending_flat


Sobota 1 sierpnia
local_library1 comment0 thumb_up0

– Nie! Nie ma nawet takiej opcji! Za żadne skarby! No prędzej umrę! – wyłam jak zarzynana, leżąc twarzą w bielutkim dywaniku i młócąc podłogę pięściami. Choć normalnie nie jestem skłonna do podobnych histerii, teraz najchętniej zaczęłabym rzucać przedmiotami i rwać włosy z głowy. Rodzice patrzyli na to beznamiętnie z wysokości szarej, eleganckiej kanapy. Spokojni, milczący, nieruchomi... chyba nawet trochę znudzeni. Nijak nie sprawial... czytaj dalej trending_flat


Rozdział 9
local_library0 comment0 thumb_up0

Święte Góry. Obojętnie, co się działo, zawsze musiało to się skończyć w Świętych Górach. Pech? Element Wielkiego Planu? Zwykły zbieg okoliczności? Nieistotne. Ważne, że właściwie i tak za każdym razem wychodziło mu to na dobre. Przecież to właśnie to miejsce było kolebką mocy wyvernów. Tysiące kilometrów kwadratowych wysokich turni, stromych grani, ostrych jak szpile szczytów celujących w zachmurzone niebo jak ostrza włóczni strażni... czytaj dalej trending_flat


Rozdział 8
local_library0 comment0 thumb_up0

Wszystko zaczęło się od tego, że Vuko zaczął rozmawiać z naturą świata. Jak się masz, Świecie? Czy wszystko w porządku? Bo wiesz, u mnie nie najlepiej. Ale nie przejmuj się. Radzę sobie. Tak jak umiem, ale jak widać wystarczająco, by nie zdechnąć. Choć pewnie wyszłoby mi to na dobre. Świat nigdy nie był łaskawy. Świat był zepsuty, brudny, skalany, tętniący ludzką głupotą jak ciężką chorobą. Świat pozornie nie słuchał. Dla każdego wy... czytaj dalej trending_flat


Rozdział 7
local_library0 comment0 thumb_up0

Skoro burmistrz wiedział już, kim jest, mógł spokojnie przestać się kryć. I tak nie minie wiele czasu, nim dowie się reszta miasta, a wtedy i tak wybuchnie nieunikniony skandal. Poza tym... przecież nie miał czym się przejmować. W jaki sposób mogła zagrozić mu banda zwyczajnych ludzi? Ruszyliby na niego wściekłym tumem, żeby spalić na stosie? Do zachodu pozostało jeszcze dużo czasu, lecz między potężnymi dębami o wiecznie złotych liśc... czytaj dalej trending_flat


Rozdział 6
local_library0 comment0 thumb_up0

Lewa dłoń bolała po bliskim spotkaniu z marmurową skórą wampira, strażnicy krzyczeli coś, wyrwawszy się ze stuporu i ruszywszy wreszcie w jego stronę, ludzie cofali się w popłochu, widocznie nawet nie wiedząc, jak powinni zareagować, fałszywy prorok zbierał się z połamanych desek lady straganu, w który wpadł, otrzymawszy celny cios. Eltanin żuł wędziło, położywszy uszy płasko na łbie, i zamiatał niecierpliwie ogonem, ewidentnie niezadow... czytaj dalej trending_flat


Rozdział 5
local_library0 comment0 thumb_up0

Światło miało konsystencję pokruszonego szkła. Wsączało się do pomieszczenia maleńką szparą między niedokładnie zaciągniętymi zasłonami, przecinało wypełnione kotłującym się kurzem powietrze oślepiającą wiązką i lądowało wreszcie na załomie ściany, rozlewając się parzącą strugą, wypalającą jasne linie na siatkówce. Mark musiał przyznać, że gorąca smuga, przypominająca laserową wiązkę, całkiem ładnie komponuje się z elegancką farbą w kol... czytaj dalej trending_flat


Rozdział 4
local_library0 comment0 thumb_up0

Za każdym razem Mark czuł ogromną ulgę, gdy zanurzał się w pachnącym magią powietrzu Drugiego Świata. Miał wrażenie, że nareszcie znalazł się na właściwym miejscu. Natychmiast, gdy tylko wciągał do płuc pierwszy haust, na języku pojawiał się specyficzny, lekko słodkawy posmak, a całe ciało opanowywało poczucie bezbrzeżnej ulgi. Mógł głębiej oddychać, mógł rozluźnić mięśnie, mógł przestać przejmować się podążającymi za nim spojrzeniami. ... czytaj dalej trending_flat


Rozdział 3
local_library0 comment0 thumb_up0

Ucieczkę ze szpitala odwlekał jak tylko mógł. Codziennie zasypiał z przeświadczeniem, że rankiem następnego dnia nareszcie coś ze sobą zrobi, by następnie obudzić się wraz z pierwszym brzaskiem i dojść do wniosku, że zdecydowanie jeszcze jeden dzień może zostać. Wmawiał sobie, że to przez beztroskę leniwego leżenia, że zasmakował w tym, jak wszyscy się o niego troszczą, że naprawdę potrzebował urlopu, a gdy na takowym wreszcie przymusow... czytaj dalej trending_flat


Rozdział 2
local_library0 comment0 thumb_up0

Fakt pozostawania skazanym na łaskę niekoniecznie czystego szpitala państwowego nieodmiennie wprawiał go w stan irytującej głupawki. Ilekroć na korytarzu migały mu sylwetki obandażowanych jak mumie, cierpiących ludzi z oddziału intensywnej terapii, spazmy niekontrolowanego śmiechu bezlitośnie skręcały poharatane flaki. Naprawdę ciężko było mu uwierzyć, że skończył jako jeden z nich. Jednak było coś, co nie pozwalało mu się tak do końc... czytaj dalej trending_flat