Opowiadania

Rozdział 4
local_library0 comment0 thumb_up0

Za każdym razem Mark czuł ogromną ulgę, gdy zanurzał się w pachnącym magią powietrzu Drugiego Świata. Miał wrażenie, że nareszcie znalazł się na właściwym miejscu. Natychmiast, gdy tylko wciągał do płuc pierwszy haust, na języku pojawiał się specyficzny, lekko słodkawy posmak, a całe ciało opanowywało poczucie bezbrzeżnej ulgi. Mógł głębiej oddychać, mógł rozluźnić mięśnie, mógł przestać przejmować się podążającymi za nim spojrzeniami. ... czytaj dalej trending_flat


Rozdział 3
local_library0 comment0 thumb_up0

Ucieczkę ze szpitala odwlekał jak tylko mógł. Codziennie zasypiał z przeświadczeniem, że rankiem następnego dnia nareszcie coś ze sobą zrobi, by następnie obudzić się wraz z pierwszym brzaskiem i dojść do wniosku, że zdecydowanie jeszcze jeden dzień może zostać. Wmawiał sobie, że to przez beztroskę leniwego leżenia, że zasmakował w tym, jak wszyscy się o niego troszczą, że naprawdę potrzebował urlopu, a gdy na takowym wreszcie przymusow... czytaj dalej trending_flat


Rozdział 2
local_library0 comment0 thumb_up0

Fakt pozostawania skazanym na łaskę niekoniecznie czystego szpitala państwowego nieodmiennie wprawiał go w stan irytującej głupawki. Ilekroć na korytarzu migały mu sylwetki obandażowanych jak mumie, cierpiących ludzi z oddziału intensywnej terapii, spazmy niekontrolowanego śmiechu bezlitośnie skręcały poharatane flaki. Naprawdę ciężko było mu uwierzyć, że skończył jako jeden z nich. Jednak było coś, co nie pozwalało mu się tak do końc... czytaj dalej trending_flat


Rozdział 1
local_library0 comment0 thumb_up0

Na początku była tylko ciemność. Przelewała się atramentową czernią, mieniła lekko fosforyzującą mgiełką paniki i nie pozostawiała nawet cienia szansy na to, że ujrzysz wyciągniętą tuż przed twarzą dłoń. Ciemność była idealna, nieskażona najmniejszą plamą szarości. Otaczała ze wszystkich stron, zaciskała się na ciele jak pięść niewidzialnego olbrzyma, dusiła, wyciskała z płuc ostatki powietrza i zastępowała je kleistą, cuchnącą mazią.... czytaj dalej trending_flat


Prolog
local_library0 comment0 thumb_up0

Doprowadzenie ruin do stanu używalności zajęło mu sporo czasu, ale zdecydowanie się opłaciło. Po tym, jak został wygnany z miasta – samotny, ranny i kompletnie niewiedzący, co się dzieje – jego jedyny ekwipunek stanowił stary nóż desantowy w wytartej skórzanej pochwie i wiecznie gburowaty kary jednorożec, jak na złość mówiący jedynie zagadkami. Sam nie wiedział, dlaczego na trasę ucieczki wybrał właśnie Las. Otaczająca go soczyście zi... czytaj dalej trending_flat


8. No trzeba to opić
local_library0 comment0 thumb_up0

Jeszcze chwila, a znaleźliśmy się na łonie pachnącej naturalnym nawozem dziczy. To znaczy takiej wyimaginowanej dziczy, bo nowoczesność miała się w okolicy całkiem dobrze. Na rozległym polu, upstrzonym paroma starymi drzewami owocowymi, rozłożyły się różnokolorowe namioty obleganej przez gówniarzerię wioski średniowiecznej i hałaśliwy plac zabaw. Ciężki zapach setny raz odgrzewanego tłuszczu unosił się nad przytulną alejką, zdominowan... czytaj dalej trending_flat


7. Dla hajsu i fejmu
local_library0 comment0 thumb_up0

Właściciel nieszczęsnego klubu, w którym to mieliśmy raz nieprzyjemność zagrać, mianowicie pan Hieronim Wąski, postanowił tak ni z tego ni z owego pogrążyć nas w sposób znaczny. To znaczy... właściwie powinniśmy mu dziękować, nosić na rękach i przynosić śniadanie do łóżka do końca życia, ale wolę pozostać przy tym, że jednak przysporzył nam sporo problemu. Otóż pająkowaty mężczyzna podobnież zachwycił się naszym talentem (jest wiele ep... czytaj dalej trending_flat


6. Nasz własny Arab
local_library1 comment0 thumb_up0

Szczęśliwie się złożyło, że jakimś cudownym cudem udało nam się wkręcić na kolejny koncert do klubu szanownego pana Wąskiego, nadal zachwyconego ideą naszego istnienia. Z kolei nieszczęśliwie się złożyło, że Jaromir, Semen i Tantal o coś się pokłócili. Nie udało mi się niestety dowiedzieć, o co konkretnie im poszło, ale skończyło się na tym, że Jaro złamał pałeczki Semena na głowie Tantala, a następnie dostał w twarz patelnią tak, że ... czytaj dalej trending_flat


5. A mieliśmy jeszcze czas na ucieczkę...
local_library1 comment0 thumb_up0

Serio. Napisali o nas artykuł w lokalnej gazecie. Według jego autora jesteśmy urokliwą gromadką niezwykle utalentowanych młodych ludzi, obiecującymi muzykami, świetnymi aktorami i ogólnie wspaniałymi wykonawcami, którzy ze zwykłego występu muzycznego zrobili wydarzenie tygodnia. Ja tam nikogo z błędu wyprowadzać nie chcę, ale ciekawa jestem, co ten fajny dziennikarz by powiedział, gdyby mu uświadomić, że ta drobna „wpadka” na koncerci... czytaj dalej trending_flat


4. Polecamy się na przyszłość!
local_library0 comment0 thumb_up0

Od samego rana miałam serdecznie dosyć Stigha. No dobra, może i mam wręcz nieskończone pokłady cierpliwości względem mojego kochanego mężusia, ale dzisiaj to już przesadził. Ciskał się po całym mieszkaniu, rzucał piętrowymi wiązankami, wybijał palcami rytm utworów, które mamy zagrać, na praktycznie wszystkim, co mu się nawinęło (tak, na mnie też), ciskał przedmiotami, wszystko leciało mu z rąk... Już samo to, że dwa razy trzepnął Seme... czytaj dalej trending_flat