Opowiadania

Rozdział 28
local_library0 comment0 thumb_up0

Anders – Po co tam jedziesz? – Shadya stanęła w drzwiach i oparła się o futrynę, krzyżując ramiona na piersi. Anders powoli odjął dłoń od klamki i odwrócił się do niej ze słodkim uśmiechem. – Shadyo, dlaczego nie śpisz? – Podczas pełni dręczą mnie koszmary. Minę miała pełną pretensji, a w jej ciemnych oczach czaiło się coś na kształt... strachu? Wyvern bardzo się starał skupić na jej twarzy, lecz cienka koszula nocna, jaką ... czytaj dalej trending_flat


Rozdział 27
local_library0 comment0 thumb_up0

Mark Obudził się zlany potem. Ze zdziwieniem zauważył, że znajduje się w szerokim łożu z baldachimem, nakryty drogą, barwną kapą. Pierwszym, co zobaczył, był wiszący na ścianie portret mężczyzny o srogiej twarzy. Namalowane oczy patrzyły tak przenikliwie, że zapragnął natychmiast wstać i schować go do szafy. Podniósł się na poduszkach, chcąc ubrać się i wybadać sytuację, lecz jedynym skutkiem było to, że zwalił się z impetem na prz... czytaj dalej trending_flat


Rozdział 26
local_library0 comment0 thumb_up0

Allan Właściwie to wcześniej usłyszał niż zobaczył bełt, wbijający się w pień drzewa obok niego. Natychmiast, pamiętając o zasadach wbitych mu do głowy podczas wojskowego szkolenia, rzucił się na ziemię, płasko do niej przylgnął, ignorując dzielnie błotnisty mech, przylepiający mu się do twarzy. Zamknął oczy, tylko cudem powstrzymując się od modlitwy na głos. Starał się nie oddychać, pamiętając o niezwykle czułym słuchu wyverna. Do... czytaj dalej trending_flat


Rozdział 25
local_library0 comment0 thumb_up0

Allan Stopy zapadały się w miękkim mchu prawie do połowy łydki. Pod nim kryły się korzenie drzew, więc naprawdę musiał uważać, by się o jakiś nie potknąć. Z powykręcanych pni zwieszały się pnącza, brudne i cuchnące. Podmokły grunt wydzielał dość mocny fetor zaawansowanego rozkładu. Na początku mu przeszkadzał – nie mógł zmusić płuc do zaczerpnięcia kolejnego oddechu, zanosił się głośnym kaszlem, zdolnym do wykurzenia z kryjówki naj... czytaj dalej trending_flat


Rozdział 24
local_library0 comment0 thumb_up0

Vladimir Żwir cicho chrzęścił pod butami, zdradzając każdy jego ruch. Szczerze nienawidził tego, chętnie spaliłby pomysłodawcę tego cholerstwa na stosie, wcześniej opróżniając jego żyły z krwi. Ale nie do końca, by mógł jeszcze pocierpieć w ogniu... Ale niestety nie znał tego człowieka. I teraz właśnie, przez niewiedzę tego, kim jest, cierpiał męki, usiłując bezgłośnie podkraść się do ofiary. Chłopak był młody, chudy, ale wysoki.... czytaj dalej trending_flat


Rozdział 23
local_library0 comment0 thumb_up0

Mark Pogoń zgubili dopiero następnego dnia rano. Przedzierali się przez las, prawie nieprzytomni z powodu dręczącego ich głodu i braku snu. Zwyczajnie było zbyt niebezpiecznie na to, by zatrzymać się choćby na moment. – Chyba coś widzę – obwieścił Odyn, mrużąc oko. – Tak? To miło. Bo chyba w lustrze się nie odbijasz... – syknął Loki. Po ich krótkiej sprzeczce w mieście obnosili się szorstko, doszło nawet do tego, że rudy został... czytaj dalej trending_flat


Rozdział 22
local_library0 comment0 thumb_up0

Ryjisjaveeik – Co to jest? – jęknął Ryjisjaveeik, mrużąc z niedowierzaniem oczy. Przed nimi rozpościerała się szeroka dolina. Na jej dnie, w cieniu górujących nad nimi skalistych szczytów gór, znajdowało się miasteczko. Jasno oświetlone okna domów i brukowane uliczki wprost zapraszały, by się do nich zbliżyć. W powietrzu unosił się dochodzący z jakiejś karczmy piękny aromat ciepłego jedzenia. – Nie obchodzi mnie co to, ale mam... czytaj dalej trending_flat


Rozdział 21
local_library0 comment0 thumb_up0

Louis – Jesteś pewien, że o tę knajpę chodziło? – spytał z niepokojem Vladimir. – Jak nigdy. – Louis nie był jednak przekonujący. Również rozglądał się z widocznym niepokojem. Wnętrze było ciemne; ukryte w żeliwnych żyrandolach świece rzucały na kamienne ściany ponure cienie. Kamień na ścianach był szary, spomiędzy niego wyciekała zaprawa. W rogu sali stały dwie gigantyczne beczki. Przy masywnych stolikach siedziało stado lekko... czytaj dalej trending_flat


Rozdział 20
local_library0 comment0 thumb_up0

Mark – Ciągnij! – ryknął Bonawentura, z całej siły szarpiąc za linę. Stojący za nim Rion aż stęknął z wysiłku. Jedzenie skończyło im się cztery dni temu. Próbowali za pomocą mapy odnaleźć najbliższe wyjście z jaskiń – bez skutku. Natrafiali na wiele korytarzy nieuwzględnionych na planie, lub po prostu nie znajdowali tych, w które powinni skręcić. Sieć grot wydrążonych w Świętych Górach zdawała się być labiryntem, który posiadał w... czytaj dalej trending_flat


Rozdział 19
local_library0 comment0 thumb_up0

Mark Tunel był ogromny. Dość wąski, niezbyt wysoki, lecz ciągnął się całymi kilometrami. Szli nim bez ustanku przez dziesięć godzin, drogę oświetlając najpierw pochodnią, a gdy ta się wypaliła, za pomocą magii. Wszyscy myśleli, że ta męczarnia nigdy się nie skończy, aż nagle niespodziewanie stanęli u wejścia do wielkiej groty. Kula ognia, którą powołał do życia Mark, nie wydobyła z mroku przeciwległych ścian, ani nawet sklepienia j... czytaj dalej trending_flat