Opowiadania

Rozdział 39
local_library2 comment0 thumb_up0

Czułam się pusta, odrętwiała i całkowicie wypruta ze wszelkich emocji. Jednocześnie niezdrowa energia rozpierała mnie do tego stopnia, że nie mogłam usiedzieć w miejscu, a coś wciąż ściskało boleśnie w piersi. Chodziłam w kółko, nie mogąc się na niczym skupić. Ścierałam kurze z książek – każdą z prawie trzech tysięcy stojących w dwóch rzędach zdjęłam z półki, troskliwie przetarłam, powąchałam, przekartkowałam i skrupulatnie odłożyłam ... czytaj dalej trending_flat


Rozdział 38
local_library0 comment0 thumb_up0

Normalność przeciekała mi między palcami. Sięgałam po nią rozpaczliwie, wręcz desperacko, lecz za każdym razem, gdy myślałam, że już ją mam, wymykała się w ostatnim momencie, drwiąc sobie z targających mną uczuć i strachu. Bałam się. Tak cholernie się bałam, że aż nie wiedziałam, co powinnam ze sobą zrobić. Wciąż się rozglądałam, doszukiwałam szczegółów, które były rzeczą stałą i oczywistą, na tej ich zwyczajności próbując wybudować cho... czytaj dalej trending_flat


Rozdział 37
local_library0 comment0 thumb_up0

Biegłam, choć bardziej miałam wrażenie, że płynę w powietrzu, dotykając ziemi jedynie czubkami pazurów. Biegłam, a w tamtej chwili nie liczyło się dla mnie nic innego. Tryb polowania... O tak, to bardzo ładna nazwa. Elegancka, całkiem dumna, tak ślicznie opisująca sprawę, że niemal ja sama byłam w stanie uwierzyć w to, że jedynie o polowanie tutaj chodzi. O zaciekłe tropienie wroga, który komuś zagraża, który zagraża mojemu miastu. Có... czytaj dalej trending_flat


Rozdział 36
local_library0 comment0 thumb_up0

Miałam takie jedno marzenie. Chciałam gdzieś sobie pójść. Gdzieś daleko, na jakieś kompletne zadupie, na którym diabeł mówił nie tylko „dobranoc”, ale też „dzień dobry”, „dobry wieczór” i „daj na pół litra”. Gdzieś, gdzie nie dosięgłyby mnie żadne z problemów, jakie ostatnio się wyprodukowały w moim otoczeniu. Gdzieś tak daleko, bym o nich mogła zwyczajnie zapomnieć, uznać, za nierealną mrzonkę, coś jak na wpół zapomniany nieprzyjemny s... czytaj dalej trending_flat


Rozdział 35
local_library0 comment0 thumb_up0

Bałam się. I to jak jasna cholera. Rzucenie się z bagnetem na plecy półdemona, który jednym pstryknięciem palców mógłby przerobić mnie na coś, co ciężko by było nawet zeskrobać do sosnowej skrzynki, by przynajmniej z grubsza mnie przypominało? Ależ proszę. Nocne eskapady z wilkołaczymi stadami? Czemu nie. Wciskanie się jako szpieg do wrogiego stada i zbliżanie się do czegoś, co śmiertelnie je przeraża? Luzik. Wytłumaczenie nauczycielo... czytaj dalej trending_flat


Rozdział 34
local_library0 comment0 thumb_up0

Starszyzna. Cholerna Starszyzna w moim mieście. Wścibska, restrykcyjna, doszukująca się dziury w dosłownie wszystkim, włażąca z butami wszędzie, gdzie tylko dało się wejść, w każdej głupocie widząca tylko i wyłącznie winę poddanych wilkołaków, nigdy swoją, nigdy płynącą z zewnątrz, nigdy przypadkową. Złośliwa tak, jak banda staruszków w stosunku do młodszych stojących niżej w hierarchii może być, przepełniona wyższością i manią własne... czytaj dalej trending_flat


Rozdział 33
local_library0 comment0 thumb_up0

Quills do mnie zadzwonił. No okej, może i nie byłoby w tym niczego dziwnego – w końcu zdarza mu się do mnie wydzwaniać, zwłaszcza ostatnio, a sama przecież zaczęłam się zastanawiać, czy nie oczekuje po mnie czegoś więcej – ale... Kurde, on nie zachowywał się normalnie. Był, jeśli mogę użyć takiego zwrotu, posrany ze strachu. Nie znam lepszego określenia. A już samo to, że nie chciał mi przez telefon zdradzić, o co chodzi sprawiło, ż... czytaj dalej trending_flat


Rozdział 32
local_library0 comment0 thumb_up0

Okej. Źle było dopiero dzisiaj. Ja nie mam pojęcia, dlaczego tak się dzieje, ale w ostatnim czasie moje życie zamieniło się w kompletny szereg niewiadomych. I to w dosłownie wszystkich możliwych aspektach. Nie wiem, jak ja przeżyję w szkole po nieprzespanej nocy. Nie wiem, jakim cudem mamie udało się zeskrobać mnie z łóżka, bo byłam tak nieprzytomna, że do kuchni na śniadanie właściwie mnie zaniosła. W sumie nie wiem też, dlaczego b... czytaj dalej trending_flat


Rozdział 31
local_library0 comment0 thumb_up0

Ten dzień miał być cudowny. Nastrój, w którym się obudziłam, można określić jedynie słowem „euforia”. Dziwne jest już samo to, że zwykle tuż po przebudzeniu mam raczej ochotę kogoś zamordować, zwłaszcza że gówniarze sąsiadów znowu czymś łomotały tak, że aż trzęsły się szyby w oknach, a tu... Dobra, słówko wyjaśnienia. Zasadniczo okna w mieszkaniu mam tak stare, że niewiele trzeba, by szyby w nich drżały. To takie drewniane, pomalowa... czytaj dalej trending_flat


Rozdział 30
local_library0 comment0 thumb_up0

O Boże. No co, mała wilczyco, myślałaś, że nieszczęsna impreza urodzinowa wśród plastików i politycznie nieutalentowanych dresiarzy jest twoim oficjalnym społecznym upadkiem i że nic już aż tak złego nie może ci się przytrafić? Oj, jaka ty byłaś naiwna... No bo teraz wrobiłam się po całości. I to tak, że ciężko o tym opowiedzieć tak, bym nieodwracalnie nie straciła do siebie szacunku. Tak to w myślach mogę sobie naginać fakty, wmawi... czytaj dalej trending_flat