Opowiadania

Rozdział 8
local_library0 comment0 thumb_up0

Rion – To cholerstwo jest wyższe, niż to zapamiętałem – zauważył Rion, od dłuższego czasu przyglądając się górom. Były one w całości popękanymi, rojącymi się od ostrych odłamków skałami, porośniętymi kosodrzewiną i karłowatymi świerkami. Przestrzeń pomiędzy nimi była mlecznobiała od mgły. Wił się tam też dość głęboki strumień, którego idealnie błękitne wody rzeźbiły wiekami w skale szeroki wąwóz, wytyczający ledwo widoczną ścież... czytaj dalej trending_flat


Rozdział 7
local_library0 comment0 thumb_up0

Livia – Livio, naprawdę uważam, że ten młodzieniec to świetny wybór dla panienki. Ojciec dobrze zrobił, biorąc pod uwagę szlachetnych von Lahmanów – trajkotała służąca, przeczesując gęste pukle czarnych włosów Liv. Dziewczyna od jakiegoś czasu już jej nie słuchała – oparłszy łokcie na parapecie, wpatrywała się w zamyśleniu w oświetlone okna kamienicy naprzeciwko. Życie jej mieszkańców wydawało się takie proste, takie... idealne. ... czytaj dalej trending_flat


Rozdział 6
local_library0 comment0 thumb_up0

Ryjisjaveeik – Jestem niewinny, przysięgam! – wył ranny wyvern, padając na kolana przed Ryjisjaveeikiem. Władca spojrzał na niego, nie okazując zupełnie żadnych emocji, zaciskając tylko mocniej dłonie na podłokietnikach tronu. Siedzisko to było całkowicie wykonane z szarej skały, rzeźbionej w szczerzące kły wyverny – wielkie, zimne i potwornie niewygodne. Sama sala tronowa była ogromną jaskinią o niskim, pokrytym stalaktytami skl... czytaj dalej trending_flat


Rozdział 5
local_library2 comment0 thumb_up0

Allan Na strychu było zupełnie ciemno. Podążając w stronę maleńkiego okna, potknął się o coś i boleśnie zranił, uderzając kolanem o kant ciężkiej skrzyni. Chwycił pewnym ruchem stary, zatęchły materiał zasłonki i pociągnął. Ta urwała się razem z ramą i runęła na podłogę, stwarzając hałas nie do zniesienia. Allan zamarł, nasłuchując. W promieniach zimowego słońca, wpadających przez brudną szybę, wirowały kłęby kurzu, blokujące oddec... czytaj dalej trending_flat


Rozdział 4
local_library2 comment0 thumb_up0

Mark Ciemne, drewniane stopnie trzeszczały niebezpiecznie, gdy wbiegał po nich na górę. Szczelnie zamknął drzwi pokoju, w biegu naciągnął skórzany płaszcz i wojskowe buty, i dopadł do okna. Pod nim siedział już ogromny wyvern, jego pokryte kroplami deszczu łuski lśniły niczym najdroższe kamienie. Otrząsnął ogromne skrzydła z wdziękiem śmiercionośnego drapieżnika i prychnął: – Spóźniłeś się. – Wybacz, drobne kłopoty. Czemu nal... czytaj dalej trending_flat


Rozdział 3
local_library1 comment0 thumb_up0

Allan Dzień wiele nie różnił się od nocy. Niebo zasnuwały gęste chmury, deszcz siekł niemiłosiernie, zamieniając w bagno pracowicie wypielęgnowany kilka miesięcy temu ogród. Nic nie wskazywało na to, by ulewa miała w najbliższym czasie zamienić się w śnieg – pomimo środka zimy, temperatura uparcie utrzymywała się na plusie. Pogoda i brak słońca składały się na to, że korytarze Nocnego Dworu sprawiały wrażenie mrocznych i nieprzyj... czytaj dalej trending_flat


Rozdział 2
local_library1 comment0 thumb_up0

Mark W momencie, gdy rodzice wchodzili do pokoju, Mark podjął szybką i niekoniecznie rozważną decyzję – rzucił się w stronę okna i skoczył na oddaloną o kilka metrów ziemię. Błoto z kałuży oblepiło mu spodnie, a intensywny deszcz na moment oślepił. Wściekłym ruchem odgarnął z czoła mokre włosy. Dopiero teraz zdał sobie sprawę z tego, że kompletnie nie wie, dokąd pójść. W domu z pewnością nie mógł pokazać się cały i zdrowy, a sąsi... czytaj dalej trending_flat


Rozdział 1
local_library1 comment0 thumb_up0

Allan Noc była zimna i burzowa. Wiatr gwizdał w nagich gałęziach drzew przed domem, a wielkie krople deszczu bębniły o szybę okna. Allan powoli odpiął pas z pozłacaną pochwą od szabli i powiesił ją na kołku przy drzwiach. Szablę zgubił parę godzin temu, gdy jego konia wypłoszył wielki, czarny wilk, który nie wiadomo skąd pojawił się w mieście. Wściekłym ruchem zerwał górę od munduru armii pruskiej i rzucił się na wielkie łoże z ... czytaj dalej trending_flat


Prolog
local_library1 comment0 thumb_up0

Wyrzekam się ludzkiej słabości. Przyjmuję na swe barki potęgę magii, nieśmiertelności i ich najważniejszych tajemnic. Będę ich strzegł po kres świata, choćby miało mnie to kosztować życie. Jestem wyvernem, prawowitym władcą świata ludzi i magii, najpotężniejszą z istot magicznych. Nie ulegnę żałosnym ludzkim zachciankom, przysięgam na swój miecz i honor. Nie odbiorę życia bez wyroku, nie zhańbię się ułaskawieniem winnego. Będę... czytaj dalej trending_flat


Rozdział 39
local_library2 comment0 thumb_up0

Bałam się. I to jak jasna cholera. Rzucenie się z bagnetem na plecy półdemona, który jednym pstryknięciem palców mógłby przerobić mnie na coś, co ciężko by było nawet zeskrobać do dębowej skrzynki, by przynajmniej z grubsza mnie przypominało? Ależ proszę. Nocne eskapady z wilkołaczymi stadami? Czemu nie. Wciskanie się jako szpieg do wrogiego stada i zbliżanie się do czegoś, co śmiertelnie je przeraża? Luzik. Wytłumaczenie nauczyc... czytaj dalej trending_flat