Opowiadania

Prolog
local_library2 comment0 thumb_up0

Jest taki wąski krąg ludzi, których właściwie bez żadnych zastrzeżeń można wsadzić do teczki w napisem „przegrani”. Nie ma żadnego sensu w tym, by taka osoba kiedykolwiek się za coś zabierała, bo nawet jeśli jej to wyjdzie, to raczej z mizernym skutkiem. Nie ma szans, by ktoś taki był w czymkolwiek najlepszy. No bo, o ironio, przecież przegrał, zanim w ogóle zaczął grać. Ja właśnie zaliczam się do takich osób. Osób, które do niczego... czytaj dalej trending_flat


Najkrótsze posłowie w historii
local_library0 comment0 thumb_up0

Dzień dobry. Krótka ciekawostka dla tych, którzy doszli tutaj i myślą, że się im podobało... Gdy to napisałam, miałam trzynaście lat. Poważnie. Ale mówią, że byłam dziwnym dzieckiem. Tom drugi - "Trylogia Pożeracza Światów: Interludium" - jest dostępny na moim profilu. Najlepszy, tom trzeci, którzy tworzę na bieżąco po latach, również. ... czytaj dalej trending_flat


Epilog
local_library0 comment0 thumb_up0

Niebo było zupełnie czarne. Nie sposób było dojrzeć na nim choć jednej gwiazdy, księżyc schował się za gęstymi chmurami. Ale kamienna ścieżka została już oświetlona – pochodnie rzucały nierzeczywiste, migotliwe cienie na otaczające ją skały. Wielkie kamienie przybierały wprost nieprawdopodobne kształty, można było spędzić wiele czasu, oglądając je ze wszystkich stron. A z każdej były inne – tu rozpadlina, tam jama wydrążona przez spływa... czytaj dalej trending_flat


Rozdział 28
local_library0 comment0 thumb_up0

Anders – Po co tam jedziesz? – Shadya stanęła w drzwiach i oparła się o futrynę, krzyżując ramiona na piersi. Anders powoli odjął dłoń od klamki i odwrócił się do niej ze słodkim uśmiechem. – Shadyo, dlaczego nie śpisz? – Podczas pełni dręczą mnie koszmary. Minę miała pełną pretensji, a w jej ciemnych oczach czaiło się coś na kształt... strachu? Wyvern bardzo się starał skupić na jej twarzy, lecz cienka koszula nocna, jaką ... czytaj dalej trending_flat


Rozdział 27
local_library0 comment0 thumb_up0

Mark Obudził się zlany potem. Ze zdziwieniem zauważył, że znajduje się w szerokim łożu z baldachimem, nakryty drogą, barwną kapą. Pierwszym, co zobaczył, był wiszący na ścianie portret mężczyzny o srogiej twarzy. Namalowane oczy patrzyły tak przenikliwie, że zapragnął natychmiast wstać i schować go do szafy. Podniósł się na poduszkach, chcąc ubrać się i wybadać sytuację, lecz jedynym skutkiem było to, że zwalił się z impetem na prz... czytaj dalej trending_flat


Rozdział 26
local_library0 comment0 thumb_up0

Allan Właściwie to wcześniej usłyszał niż zobaczył bełt, wbijający się w pień drzewa obok niego. Natychmiast, pamiętając o zasadach wbitych mu do głowy podczas wojskowego szkolenia, rzucił się na ziemię, płasko do niej przylgnął, ignorując dzielnie błotnisty mech, przylepiający mu się do twarzy. Zamknął oczy, tylko cudem powstrzymując się od modlitwy na głos. Starał się nie oddychać, pamiętając o niezwykle czułym słuchu wyverna. Do... czytaj dalej trending_flat


Rozdział 25
local_library0 comment0 thumb_up0

Allan Stopy zapadały się w miękkim mchu prawie do połowy łydki. Pod nim kryły się korzenie drzew, więc naprawdę musiał uważać, by się o jakiś nie potknąć. Z powykręcanych pni zwieszały się pnącza, brudne i cuchnące. Podmokły grunt wydzielał dość mocny fetor zaawansowanego rozkładu. Na początku mu przeszkadzał – nie mógł zmusić płuc do zaczerpnięcia kolejnego oddechu, zanosił się głośnym kaszlem, zdolnym do wykurzenia z kryjówki naj... czytaj dalej trending_flat


Rozdział 24
local_library0 comment0 thumb_up0

Vladimir Żwir cicho chrzęścił pod butami, zdradzając każdy jego ruch. Szczerze nienawidził tego, chętnie spaliłby pomysłodawcę tego cholerstwa na stosie, wcześniej opróżniając jego żyły z krwi. Ale nie do końca, by mógł jeszcze pocierpieć w ogniu... Ale niestety nie znał tego człowieka. I teraz właśnie, przez niewiedzę tego, kim jest, cierpiał męki, usiłując bezgłośnie podkraść się do ofiary. Chłopak był młody, chudy, ale wysoki.... czytaj dalej trending_flat


Rozdział 23
local_library0 comment0 thumb_up0

Mark Pogoń zgubili dopiero następnego dnia rano. Przedzierali się przez las, prawie nieprzytomni z powodu dręczącego ich głodu i braku snu. Zwyczajnie było zbyt niebezpiecznie na to, by zatrzymać się choćby na moment. – Chyba coś widzę – obwieścił Odyn, mrużąc oko. – Tak? To miło. Bo chyba w lustrze się nie odbijasz... – syknął Loki. Po ich krótkiej sprzeczce w mieście obnosili się szorstko, doszło nawet do tego, że rudy został... czytaj dalej trending_flat


Rozdział 22
local_library0 comment0 thumb_up0

Ryjisjaveeik – Co to jest? – jęknął Ryjisjaveeik, mrużąc z niedowierzaniem oczy. Przed nimi rozpościerała się szeroka dolina. Na jej dnie, w cieniu górujących nad nimi skalistych szczytów gór, znajdowało się miasteczko. Jasno oświetlone okna domów i brukowane uliczki wprost zapraszały, by się do nich zbliżyć. W powietrzu unosił się dochodzący z jakiejś karczmy piękny aromat ciepłego jedzenia. – Nie obchodzi mnie co to, ale mam... czytaj dalej trending_flat