Opowiadania

Rozdział 29
local_library0 comment0 thumb_up0

Jak się okazało – nawet po zjedzonej na kolację niemal całej paczce moich ulubionych przeciwbólowych proszków (które w przypływie nękającego mnie podczas okresu czarnego humoru zwykłam nazywać „cukiereczkami”) nie byłam w stanie spać inaczej, niż na lewym boku. Co i tak szczególnie wygodne nie było, bo obity bark protestował przy tym jak mógł, ale zasadniczo była to jedyna możliwość, bym nie czuła tego cholernego żebra. W sumie całkiem ... czytaj dalej trending_flat


Rozdział 28
local_library0 comment0 thumb_up0

Gdy tylko półdemon się pojawił, gdy tylko zakrzywione ostrze noża kukri przecięło ze świstem powietrze, gdy Brady krzyknął, w ostatniej chwili ratując Collina przed ciosem, który przy pomyślnych wiatrach mógł okazać się nawet śmiertelny, wybudziłam się. Inaczej nie potrafię tego określić. Do tej pory zdawało mi się, że tracę świadomość. Unosiłam się na jakichś chorych oparach absurdu, przepełniona emocjami, których nie rozumiałam – kt... czytaj dalej trending_flat


Rozdział 27
local_library0 comment0 thumb_up0

Ciemność miała w sobie coś dziwnego. Niewłaściwego, niepokojącego, o czym świetnie wiedziałam, że nie powinno się w ogóle pojawić, co zaburzało jej spokojny obraz i sprawiało, że coś w głębi mnie samej zdawało się wręcz bić na alarm. To było coś, czego nie potrafiłam nazwać. Coś nieokreślonego, o czym nie mogłam powiedzieć nic ponadto, że... że jest. Nie umiałam rozpoznać, czy jest dobre, czy może jednak złe. Mocniej przekonywała mnie d... czytaj dalej trending_flat


Rozdział 26
local_library0 comment0 thumb_up0

Z samego rana mogłam spokojnie powiedzieć, że najprawdopodobniej dostałam rozdwojenia jaźni. Nie mam pojęcia, jak to możliwe, że moje nastawienie zmieniło się tak radykalnie w ciągu ledwie kilku godzin, ale faktem było, że strach zaczęło przyćmiewać coś, co chyba powinnam nazwać... ekscytacją. I ciekawością. Tak, przede wszystkim ciekawością. Co bynajmniej nie oznaczało, że ten strach sobie wziął i poszedł. Co to to nie. Bo przecież b... czytaj dalej trending_flat


Rozdział 25
local_library0 comment0 thumb_up0

Rano czułam się beznadziejnie. W moim przypadku to chyba nie jest żadna nowość... Kurde, a może to się leczy? Nie jestem pewna, czy istnieją jakieś leki na pesymizm, rozczarowanie ludzką głupotą i niezadowolenie z systemu, ale warto się mamy zapytać... No, w każdym razie ten ranek, jak każdy poprzedni odkąd tylko zaczęłam bardziej świadomie spoglądać na obowiązek szkolny, okazał się koszmarny. Jakoś nigdy nie miałam problemu z tym, ... czytaj dalej trending_flat


Rozdział 24
local_library0 comment0 thumb_up0

Dzisiejszego dnia nastąpił mój społeczny koniec. Jedna podjęta pod wpływem chwili decyzja, jeden idiotyczny błąd, jeden jedyny raz, gdy zapomniałam o tym, jak być asertywną... Dobra, ale może od początku. Dzień zaczął się jak każdy inny. Wstałam z płaczem, że to już, poobijałam się nieco po kuchni, rozlałam mleko na płatki i poparzyłam się kawą, upierdzieliłam świeżo wypraną bluzkę pastą do zębów, zgubiłam tusz do rzęs, przez co m... czytaj dalej trending_flat


Rozdział 23
local_library0 comment0 thumb_up0

Nie powiem – przestraszyłam się. A może nawet nie tyle przestraszyłam, co wpadłam w przysłowiową panikę... Gdy silny wilk złapał mnie zębami za kark i odciągnął od reszty, zaskowyczałam, choć bardziej z zaskoczenia, niż strachu. Poleciałam za nim bezwładnie, runęłam na ziemię – oczywiście prosto w najbardziej błotnistą kałużę w okolicy (chociaż lepszym określeniem niż „kałuża” byłoby tu „miniaturowy krater w asfalcie”); zachłysnęłam s... czytaj dalej trending_flat


Rozdział 22
local_library0 comment0 thumb_up0

Okazało się, że lekcje, wbrew cichej, bezsensownej, lecz mocnej nadziei wszystkich zainteresowanych, nie zostaną odwołane na czas tych kilku miesięcy, które ma zająć remont naszej szkoły. Z początku kompletnie nie potrafiłam sobie wyobrazić, jak niby dyrektorka rozwiąże problem – jej aktualnie „bezdomnych” pupilków było całkiem sporo: zarówno w części gimnazjalnej, jak i licealnej po sześć klas na roku, co dawało łącznie grubo ponad tys... czytaj dalej trending_flat


Rozdział 21
local_library0 comment0 thumb_up0

Czy ja coś może wspominałam o tym, jakoby wczorajszy dzień był pechowy? He, obawiam się, że przy dzisiejszym spokojnie mógłby się schować. I zakopać. Tak, to będzie jeden z tych dni, w których będę całkiem mocno rozważać rzucenie się pod przejeżdżające auto. Do szkoły weszłam... matriksem? Sama nie wiem, jak to określić, ale z pewnością z boku musiało wyglądać zabawnie. Najpierw zajrzałam przez okno w drzwiach, czy nikogo nie ma w pob... czytaj dalej trending_flat


Rozdział 20
local_library0 comment0 thumb_up0

Byłam tak wściekła, że aż myślałam, że mnie rozsadzi. Do wieczora snułam się po mieszkaniu, jak zwykle w chwilach zdenerwowania nie mogąc się na niczym skupić. Wpadłam nawet w pułapkę czegoś, co spokojnie można było określić zajadaniem stresu – wpychałam wszystko na potęgę, aż tata zaczął się niepokoić. Niecierpliwie wyczekiwałam zapadnięcia zmroku i tej cholernej dwudziestej – godziny tak beznadziejnie głupiej na zebranie, że aż mi s... czytaj dalej trending_flat