Opowiadania

Rozdział 19
local_library0 comment0 thumb_up0

Zamarłam na dłuższą chwilę pod klatką schodową, nie mogąc zmusić się do użycia domofonu. Kompletnie nie miałam ochoty na rozmowę z dziadkiem, czekającą mnie serię szczegółowych pytań, składanie sprawozdań i ogólnie wspólne egzystowanie w atmosferze, w której czułam się jak intruz. Dziadek od zawsze miał mnie za dziecinną, niezorganizowaną i nadmiernie bałaganiącą, do tego w połączeniu ze swoim charakterem potrafił to dość uciążliwie wyp... czytaj dalej trending_flat


Rozdział 18
local_library1 comment0 thumb_up0

Do wieczora myślałam, że mnie rozsadzi. Dalszy pobyt na działce minął wręcz irytująco spokojnie – nikomu nie spieszyło się do domu, skoro już raz się tu pofatygowali, więc przez cały ten czas musiałam udawać, że bardzo cieszę się towarzystwem i niezwykle intryguje mnie jesienny wypoczynek na łonie natury. To znaczy... ja uwielbiam wypoczynek na łonie natury. Mało kiedy upodabniam się do standardowych ludzi w moim wieku, więc takie len... czytaj dalej trending_flat


Rozdział 17
local_library1 comment0 thumb_up0

Przyznam, że dość sceptycznie podchodziłam do pomysłu „odpoczęcia”. Dziadek nalegał, i to na tyle, że w pewnym momencie zaczęło mi brakować argumentów przeciw, więc zgodziłam się już dla świętego spokoju, choć byłam po prostu pewna, że z takim bałaganem w głowie mogę tylko pomarzyć o zaśnięciu. Myśli dryfowały mi w niechcianych kierunkach nawet gdy skupiałam się na biegu, a co dopiero miało dziać się w spokojnym otoczeniu we własnym mie... czytaj dalej trending_flat


Rozdział 16
local_library1 comment0 thumb_up0

Nie byłam pewna, co się stało. Nie byłam pewna, czy ja właśnie nie oszalałam! Stałam pośrodku ciemnego sklepu, plecami opierając się o ladę z jakiegoś eleganckiego, błyszczącego jak lustro nawet w skąpym świetle materiału. Po bokach miałam wieszaki z ubraniami – w świetle tak prozaicznie zwyczajne, teraz przybierające formę bezkształtnych czarnych brył, przywodzących na myśl dziury w rzeczywistości. A przed sobą, na drogich, lśnią... czytaj dalej trending_flat


Rozdział 15
local_library2 comment0 thumb_up0

Choć zmiana następowała błyskawicznie, doskonale potrafiłam zarejestrować każdy z jej stopni. W pierwszej chwili wiatr się uspokoił. Jeszcze przed momentem był naprawdę mocny, sypał w ślepia drobinkami piasku i burzył sierść, sprawiał, że chwiałam się lekko i czułam wyraźny opór, gdy próbowałam stawić mu czoła, nagle jednak stał się... łagodny. Z porywistej wichury przerodził się płynnie w coś na kształt delikatnej, cieplutkiej bryzy,... czytaj dalej trending_flat


Rozdział 14
local_library2 comment0 thumb_up0

Muszę przyznać, że z dworca do domu nieco się wlokłam – bo kto by się nie wlókł z ciężką walizką, którą wcale nie tak łatwo było ciągnąć po dziurawym chodniku – ale do Jareda leciałam jak na skrzydłach. Walizkę wywaliłam do piwnicy, korzystając z tego, że ktoś znowu zapomniał zamknąć do niej drzwi, spakowałam tylko do torebki tak zwane niezbędne minimum i radośnie ruszyłam w drogę. Nawet to, że chłopak pewnie znowu wykorzysta okazję, by... czytaj dalej trending_flat


Rozdział 13
local_library1 comment0 thumb_up0

Rano obudziłam się w takim nastroju, że najchętniej bym kogoś zabiła. Nie wiem, ile spałam, mając przed sobą perspektywę tego wyjazdu – godzinę? Mniej? Zdrzemnąć udało mi się dopiero nad ranem, gdy już byłam tak wykończona ogólnym zamartwianiem się, że nie mogłam dłużej utrzymać oczu otwartych. Gdy zadzwonił budzik – o dziwo nie mój, chociaż byłam pewna, że go ustawiałam – przez chwilę nie wiedziałam, gdzie jestem. I nie wiedziałam, czy... czytaj dalej trending_flat


Rozdział 12
local_library1 comment0 thumb_up0

Powietrze było nienaturalnie ciepłe, lekko wilgotne i miało dziwny zapach. Choć jako wilk węch miałam fenomenalny, za nic nie potrafiłam rozpoznać aromatu. Kojarzył mi się z tanią farbą drukarską, wilgotnym betonem, stęchlizną... czymś złym. Był bardzo podobny do tego, jaki unosił się wokół krateru, ale miał w sobie jakąś nutę, której nie umiałam nazwać, a która tworzyła różnicę na tyle wyraźną, że niemożliwą wręcz do przegapienia. Był ... czytaj dalej trending_flat


Rozdział 11
local_library1 comment0 thumb_up0

Jedynym, co sobie pomyślałam, gdy zadzwonił mój budzik, było: „ja pierdykam”. Nie wiem, jak odkleiłam się od materaca. Nie wiem, jak zdołałam się ubrać i dowlec do kuchni, nie padając na podłogę nigdzie po drodze. Nie wiem, jakim cudem wyminęłam zagradzającego mi drogę tatę, jak zwykle wielce rozbawionego moim żałosnym stanem, i nie wiem, jak to możliwe, że nie wyrąbałam się jak długa na kafelki, gdy potknęłam się o krzesło w kuchni. ... czytaj dalej trending_flat


Rozdział 10
local_library1 comment0 thumb_up0

Poczułam... W zasadzie to sama nie potrafię określić, co takiego w tamtym momencie poczułam. Na pewno dezorientację – i to do tego stopnia, że musiałam się zatrzymać, bo istniało ryzyko, że łapy mi się zaplączą. Nie miałam pojęcia, co niby chcieli mi przekazać. Że niby Ares zniknął? Ale jak zniknął? Tak po prostu, że puf i nie ma? Z jednej strony korciło mnie, żeby się roześmiać – bo to przecież niedorzeczne! – ale z drugiej... coś ścis... czytaj dalej trending_flat