Opowiadania

Królewski Posłaniec - 3. Pół dziedziczka tronu
local_library2 comment0 thumb_up1

Wszystko szło wręcz wyśmienicie. Udało im się przejechać przez miasto bez zwracania na siebie większej uwagi i nawet strażnicy przy bramie ich nie zaczepiali. Niestety wszystko co dobre, kiedyś się kończy. Gdy mieli wjechać na dziedziniec przed posiadłością królewską, jeden ze strażników zagrodził im drogę halabardą i zmierzył ich wzrokiem. Na jego twarzy pojawił się niesmak, gdy powoli przesuwał spojrzeniem po i... czytaj dalej trending_flat


Królewski Posłaniec - 2. Z deszczu pod rynnę
local_library1 comment0 thumb_up1

Pierwszą noc spędził związany, mimo że nie wykazywał żadnych chęci ucieczki. Gdy następnego wieczoru ponownie ujrzał przywódcę straży, idącego w jego stronę ze sznurem w dłoni, odsunął się szybko, wyciągając przed siebie rękę z nożem. – O nie – pokręcił głową – nie tym razem. Nie jestem więźniem – powiedział stanowczo, marszcząc lekko brwi. – Odłóż ten nóż, dobrze ci radzę. – Mężczyzna patrzył na niego z ... czytaj dalej trending_flat


Królewski Posłaniec - 1. Niespodziewani goście
local_library1 comment0 thumb_up1

Szedł pewnym krokiem przed siebie, ignorując szepty i ciekawskie spojrzenia. Kątem oka widział, jak jakaś kobieta zabiera szybko swoje pociechy i robi ręką gest, mający podobno odpędzać złe duchy i inne maszkary. Uśmiechnął się pobłażliwie pod nosem, wiedząc, że kaptur skutecznie zasłaniał jego twarz. Czy można kogoś podziwiać i równocześnie nienawidzić? Potrzebować desperacko, ale w duchu marzyć, by nigdy ... czytaj dalej trending_flat


Królewski Posłaniec - Prolog
local_library3 comment0 thumb_up1

Dwóch mężczyzn przemierzało szybkim krokiem wzgórze, kierując się w stronę skalistego wybrzeża u jego podnóża. Fale rozbijały się o skały, sięgając coraz dalej w głąb lądu. Zatrzymali się kilka kroków od brzegu, pozostając poza zasięgiem wody. Przez całą drogę towarzyszył im płacz dziecka. – Skończ to wreszcie, mam już dość – syknął mężczyzna odziany w dobrej jakości płaszcz. Peleryna zasłaniała jego twarz, u... czytaj dalej trending_flat


Teehle - Rozdział 31
local_library0 comment0 thumb_up0

- Nasze informacje wskazały, że jest tutaj mężczyzna, który od trzydziestu lat wygląda tak samo - powiedział Michael - Dla formalności i bezpieczeństwa mieszkańców musieliśmy przyjechać sprawdzić, czy jesteś zagrożeniem. Foix rozłożył ręce na boki. - Czy ja wyglądam na groźnego? - spytał bezradnie - Jakbym był, to prawdopodobnie zaatakowałbym pana na miejscu, panie Price. Albo pana koleżankę - dodał, zerkając na mnie. Alexandra p... czytaj dalej trending_flat


Teehle - Rozdział 30
local_library0 comment0 thumb_up0

Alexandra miała mnóstwo czasu na przemyślenie, jak głupim pomysłem było pojechanie z Teehlem. Miała na to ponad dobę, którą spędzili w vanie Teehlego. Wampir nie przespał z tego czasu ani minuty, ale za to ja szybko zrobił na ziemi z tyłu miejsce, gdzie Alexandra mogła się przespać. Przespała większość drogi. Pozostałą część siedziała na miejscu pasażera i patrzyła się za okno. Ostatecznie znaleźli się niedaleko Moskwy, w małym m... czytaj dalej trending_flat


Teehle - Rozdział 29
local_library0 comment0 thumb_up0

Alexandra obudziła się bez kaca i zastała Sonyę śpiącą w łóżku obok. Teehle musiał po nią pojechać, gdy zasnęła. Wstała i ubrała się, starając być cicho. Nie wiedziała, kiedy Sonya wróciła, ale nie chciała jej budzić. Poza tym... musiała porozmawiać z Teehlem bez szansy, że przyjaciółka podsłucha. Skrzywiła się. Pamiętała wszystko, co mówili w nocy, ale była zawstydzona swoim zachowaniem. Nigdy wcześniej nie wypiła tak dużo, żeby za... czytaj dalej trending_flat


Teehle - Rozdział 28
local_library0 comment0 thumb_up0

Od razu po wejściu do środka ogłuszyła ją muzyka. Rozejrzała się niepewnie. Typowy klub. Dziwne, że rodzice w takim miejscu się znaleźli… Kolorowe światło rozpraszało mrok i pozwalało poszukać konkretnych osób. Mniej więcej. Na parkiecie tańczyli ludzie, ale nie widziała tam rodziców. Skupiła się na stolikach, przeciskając się przez tłum. Także nie znalazła. W końcu jej wzrok padł na osoby przy barze i jej gardło zacisnęło się ze st... czytaj dalej trending_flat


Pływaliśmy po oceanie, już od tygodnia. Nie było śladu po jakiejkolwiek wyspie. Siedziałam w bocianim gnieździe, które było zamkniętym pomieszczeniem, z różnego typu hantlami i ciężarami, i zastanawiałam się co narysować. Nic się nie działo. Nie było żadnej burzy, nie atakowali piraci ani marynarka. Statek Słomiastych Kapeluszy żył swoim zwyczajnym życiem, której polegało na graniu w karty, kłótni kucharza Sanji'ego z szermierz... czytaj dalej trending_flat


Żywa ciemność
local_library0 comment0 thumb_up0

Niebo, dzięki zachodzącemu słońcu, barwiło się na pomarańczowo. Tworzący się wokół gwiazdy kształt wyglądał jak ogromna plama rdzy na błękicie, nieubłaganie rozrastająca się do wręcz przerażających rozmiarów, pochłaniająca ostatki drogocennego światła. Nagrzana w ciągu dnia ziemia pulsowała nieprzyjemnym gorącem, powietrze falowało i piekło w gardło, nie pozwalając na zaczerpnięcie głębszego oddechu. Lilly jeszcze raz przejechała oseł... czytaj dalej trending_flat