Opowiadania użytkownika Leah Wilkosz

hourglass_empty 17. Spoilin' for a fight
local_library1 comment0 thumb_up0

Nie powiem – przestraszyłam się. I to tak na całego – przeszedł mnie lodowaty dreszcz, napięłam wszystkie mięśnie, zawarczałam odruchowo pod nosem, a w gardle zapiekła formująca się kula ognia. Zastrzygłam uszami, mając nadzieję, że jeśli ustawię się w odpowiedni sposób, dźwięki okażą się jedynie złudzeniem, choć sama przed sobą musiałam przyznać, że życzenie to jest cokolwiek dziecinne i nieco idiotyczne. Za ciężkimi, metalowymi drzwia... czytaj dalej trending_flat


hourglass_empty Epeisodion X: Drzewa pamiętają tylko złe rzeczy
local_library0 comment0 thumb_up0

Leah czuła lęk. Choć z całych sił próbowała nie pokazywać tego po sobie, przerażenie stopniowo zaczynało zagnieżdżać się na dobre ciężką, niemożliwą do przełknięcia gulą w przełyku. Dławiło, utrudniało oddech, przeszkadzało i dziwnie współgrało z narastającym w piersi uczuciem, którego nie potrafiła nazwać, a które najbardziej ze wszystkiego przypominało uporczywe łaskotanie. Swędzenie, którego nie sposób podrapać... Uczucie nakazywał... czytaj dalej trending_flat


hourglass_empty Ewangelia według Jana: II
local_library0 comment0 thumb_up0

Wspominałem może o tym, że działanie trucizny ze strzały z zieloną brzechwą stopniowo znikało? Pomyliłem się. Nie wiem, co to mogło być. Adrenalina? Być może. Wielu już widziałem takich, którzy przez nagły wyrzut adrenaliny czuli się bogami. Wielu widziałem takich, którzy rzucali się na demony z gołymi dłońmi, ale też takich ze śmiertelnymi ranami, uparcie twierdzących, że czują się wspaniale. Ze mną pewnie działo się coś podobnego. ... czytaj dalej trending_flat


hourglass_empty Rozdział 3
local_library0 comment0 thumb_up0

– Dobra, Lea. Uspokój się, wczoraj wieczorem tańczyłaś z demonami, to i degradację do czasów szkolnych jakoś dźwigniesz – warknęłam pod nosem, zaciskając dłonie w pięści. Niestety nie pomogło – nadal sterczałam na chodniku jak upośledzona i mierzyłam budynek nieco odrapanej tysiąclatki spojrzeniem zaszczutego królika. Nie, to nie była moja szkoła. To był budynek, który widziałam do tej pory jedynie z zewnątrz, co już samo w sobie napaw... czytaj dalej trending_flat


hourglass_empty Rozdział 6
local_library0 comment0 thumb_up0

Powietrze już nie zaciskało się wokół mnie. Ziemia nie drżała, sieć trakcyjna stukała całkiem normalnie, cykały świerszcze, piszczała sygnalizacja świetlna na skrzyżowaniu obok mojej podstawówki, jacyś ludzie śmiali się głośno, przechodząc niedaleko. Było zwyczajnie, dokładnie tak, jak wiosennego wieczoru powinno. Tylko moim uszom nie dało się nijak wytłumaczyć, że mogłyby odkleić się od czaszki, a ogon nie słuchał, że to nie wypada, że... czytaj dalej trending_flat


hourglass_empty Rozdział 5
local_library0 comment0 thumb_up0

Z jakiegoś powodu wiedziałam, że śnię. Wiedziałam, lecz w żadnym stopniu nie pomagało mi się to uwolnić od tego, co nadchodziło... Wiedziałam, że śnię. Wiedziałam też, co zaraz nastąpi, choć... Może inaczej. Kompletnie gubiłam się w tym, co wiem, a co było jedynie przeczuciem pobudzającym do pracy wyobraźnię. Przeczuwałam, że coś nadchodzi. Cały mój wilkołaczy instynkt bił na alarm, nie pozwalał iść naprzód – ostrzegał, że nie spodob... czytaj dalej trending_flat


hourglass_empty Rozdział 4
local_library0 comment0 thumb_up0

Gabrysia miała dziwną minę. To znaczy... ona zawsze wygląda jak mniej atrakcyjne pół tyłka zza krzaka, ale tym jednym razem było jakoś... inaczej. Miała w oczach coś takiego, co kazało mocno zastanowić się nad tym, co też mogła tym razem uknuć. Już samo to, jak weszła na korytarz, zdawało mi się mocno podejrzane. Bo pierwszym, co zrobiła po wyłonieniu się z szatni, było zatrzymanie się na szczycie schodów, wzięcie pod boki, obrzucenie ... czytaj dalej trending_flat


hourglass_empty Rozdział 3
local_library0 comment0 thumb_up0

Po całej tej hecy czułam się po prostu beznadziejnie. Kręciło mi się w głowie, było mi okropnie zimno w mokrych ciuchach, a przed oczami wciąż miałam dziwne miejsce w lesie. Miejsce, które nie powinno przecież istnieć, tak było niezwykłe, a co do którego miałam pewność, że... powinnam je znaleźć. Że gdzieś tam jednak było, czekało, a ja z jakiegoś powodu po prostu musiałam dojść do jego serca. Musiałam, bo inaczej wydarzyłoby się coś st... czytaj dalej trending_flat


hourglass_empty Rozdział 2
local_library0 comment0 thumb_up0

Z Ladonem jak to z Ladonem. Ach, ależ ja umiem się wypowiadać, nie? Aż mnie samą czasem podziw bierze nad własną rozmownością... ale co poradzić, skoro właśnie tak brzmi szczera prawda? Nie umiem ubrać jej w lepsze słowa. Czasem myślę, że i tak ich właściwie nie potrzebuję, bo te są wystarczająco prawdziwe, by oddać obraz sytuacji. Tak, na początku się bałam. Nadal nieraz zdarza mi się czuć jakiś dziwny niepokój, gdy próbuję przyjrzeć... czytaj dalej trending_flat


hourglass_empty Rozdział 2
local_library0 comment0 thumb_up0

Kordon. Czujecie to? Wzięłam pieprzony Karny Kordon z własnej nieprzymuszonej woli. Może i jestem obłąkana, ale tego to się po sobie nie spodziewałam. Bo może było, jak było. Bo może i byłam już od dawna martwa. Ale wbrew pozorom na tych marnych okruchach życia, jakie jeszcze się we mnie tliły, zależało mi całkiem mocno... Nie dostrzegałam logiki we własnych działaniach. Nie miałam bladego pojęcia, o co mnie samej chodziło. Bałam się.... czytaj dalej trending_flat


check Rozdział 1
local_library2 comment0 thumb_up0

Przyznam szybko, bez bólu, bez bicia i bez zbędnego owijania w bawełnę: jedną z moich największych pasji jest spanie. Ludzie są różni. Jedni lubią bezmyślnie gapić się w telewizor całymi dniami. Inni poświęcają się uprawianiu sportu, studiom, rodzinie, znajomym. Są też tacy, którzy pochwalić mogą się zainteresowaniami ciekawszymi, wykraczającymi poza szeroko pojętą normalność, choć stanowią zdecydowaną mniejszość w wielobarwnym, głośny... czytaj dalej trending_flat


check Ewangelia według Jana: I
local_library1 comment0 thumb_up1

Nie wiem, co mnie zgubiło. To znaczy... mogę się domyślać. Mogę wskazać wiele składowych, które ostatecznie doprowadziły mnie do tego wyjątkowo pechowego punktu, w którym się znalazłem. Mogę powiedzieć, która z nich była większa, poważniejsza, a która słabsza, niemal niedostrzegalna i mało istotna. Ale nie mam pojęcia, która z nich przeważyła. Nie wiem. Po prostu nie wiem. Wiecie, w gruncie rzeczy zawsze uważałem siebie za porządnego... czytaj dalej trending_flat


check Prolog
local_library2 comment0 thumb_up1

Wiem, że dzieje się ze mną coś niedobrego. Wiem, że to coś, co siedzi w mojej głowie. Coś mrocznego, przerażającego, coś toczącego mnie jak śmiertelna choroba, cicho, nieubłaganie... skutecznie, brutalnie. Wiem, co z tego będzie. Doskonale to widzę. Jestem martwa. Umarłam za życia. Umarłam tak, jak żyłam, jak kochałam i jak się urodziłam. Umarłam w samotności, tonąc we własnym cierpieniu i szaleństwie, zatykając uszy i krzycząc, by n... czytaj dalej trending_flat


check Rozdział 1
local_library1 comment0 thumb_up0

Coś już pewnie wspominałam o tym, że moje miasto jest dziwne, prawda? Tak, na pewno wspominałam, i to pewnie wielokrotnie, bo zwykle mam nawyk trucia o tym do przysłowiowego porzygu, obojętnie, czy ktoś ma ochotę, by o tym słuchać, ale cóż – powtarzam w razie czego jeszcze raz w razie, gdyby za pierwszym nie dotarło. Lub nie wywarło odpowiedniego wrażenia. Tak więc: moje miasto jest dziwne. I to nie tylko dlatego, że swój status społec... czytaj dalej trending_flat


check Epilog
local_library1 comment0 thumb_up0

Mimo tego, że Ladon kategorycznie zabronił mi wychodzić z domu, a cała moja sfora dosłownie srała po gaciach przez to, że nie do końca wiedziała, co się stało, a ja średnio miałam ochotę na tłumaczenie im czegokolwiek, wciąż czający się gdzieś w głębi mnie niepokój dawał o sobie znać na tyle mocno, że po prostu musiałam wyjść z domu. Śmieszne. Bałam się czegoś bliżej nieokreślonego, wyczuwałam w powietrzu szereg nieprawidłowości, ... czytaj dalej trending_flat


check Rozdział 53
local_library1 comment0 thumb_up0

Po jakże obfitującym w wydarzenia, arcyciekawym i z pewnością niezapomnianym na długie lata wyjeździe z Gabrysią miałam coś na kształt zespołu stresu pourazowego. Przez bite cztery noce budziłam się ze strachem, że wciąż znajduję się w nieprzyjemnym internacie, nade mną wiszą jarzeniówki, które w każdej chwili ktoś mógł zapalić, i że otaczają mnie osoby, wśród których czułam się aż do bólu obco i nieprawidłowo. Za nic nie zgodziłabym si... czytaj dalej trending_flat


check Rozdział 52
local_library1 comment0 thumb_up0

– Hej, Leiczku...? Gabrysia pojawiła się nade mną znikąd, gdy to od pół godziny leżałam w łóżku i zastanawiałam się nad tym, czy już opłaca mi się umierać. Wciąż miałam przed oczami perspektywę zbliżającej się imprezki, jarzeniówki brzęczały mi nad łbem, kotlety na półeczce koło łóżka pachniały tak obłędnie... a dom przyzywał mnie z daleka, nęcąc, że jeśli tylko się poddam, wszystko będzie już dobrze. Czułam się okropnie jednym sł... czytaj dalej trending_flat


check Rozdział 51
local_library1 comment0 thumb_up0

Pierwszy dzień mojego końca zaczął się wręcz obrzydliwie dobrze. Wszyscy w domu tryskali niezdrowym entuzjazmem, choć godzina była co najmniej nieludzka, aż z czasem zaczęłam się zastanawiać, czy przypadkiem nie cieszą się tak z tego, że będą mnie mieć na cztery dni z głowy. Mama wręcz śpiewała, wykonując poranne czynności, tata posyłał mi nieco dziwne spojrzenia, ale nie odzywał się ani słowem, zajmując raczej sobą. Ladon, choć wieczor... czytaj dalej trending_flat


check Prolog
local_library2 comment0 thumb_up0

Nie, naprawdę nie miałam dzisiaj ochoty na radosne odwiedzinki u babci. Poważnie. Ani trochę. Niestety mama niemal dostała spazmów po mojej deklaracji spania do piętnastej i zwróciła się do teściowej, by ta wymyśliła, jak zachęcić mnie do odklejenia się od materaca... no a babcia na tego typu sprawach zna się doskonale, więc gdy około jedenastej zadzwoniła do mnie, że na jej stole stygną prażuchy z kapuśniaczkiem, nawet się zbytnio nie... czytaj dalej trending_flat


check Wtorek 4 sierpnia
local_library1 comment0 thumb_up0

Obudziłam się z przeświadczeniem, że chciałabym kogoś zamordować. O tak, krwawe polowanie na zwyczajnego, niczego niespodziewającego się człowieka (na przykład Kristinę, dyrektorkę lub kobitkę od wf-u) byłoby właśnie tym, co poprawiłoby mi humor i tym samym wyciągnęło z czarnego dołka rozpaczy, w który zaczęłam się z każdą godziną mocniej zapędzać. Jeszcze chwila, a nie będzie odwrotu i utknę w nim na zawsze... Ale jak niby mam kog... czytaj dalej trending_flat


check 16. Squealer
local_library1 comment0 thumb_up0

– Żarcie przyniosłem! – Postawny mężczyzna otworzył ciężkie drzwi, z trudem lawirując zastawioną metalową tacą. Stęknął, zaklął, zawadziwszy ramieniem o futrynę... Trach! Niemal wyrąbał się na plecy, gdy identyczna taca pierdzielnęła we framugę tuż obok jego głowy. Schował się szybko za masywnym skrzydłem, bluzgając w dziwnie śpiewnym języku, którego nie potrafiłam skojarzyć z żadnym ze słyszanych. – Cholera, nie trafiłam – jęknęła... czytaj dalej trending_flat


check 15. Can't stand still
local_library0 comment0 thumb_up0

Gniew palił w płucach, blokując oddech, a uśpiona w głębi wielkiego smoczego serca bestia okazała się drzemać znacznie płycej, niż zdawało mi się do tej pory. A jej wściekłość, gdy już pozwoliłam, by nareszcie przestała mnie dławić i znalazła ujście, okazała się destrukcyjna. Wściekłość miała biały kolor, cuchnęła przypalonym cukrem i zostawiała po sobie gorzki posmak na języku. Nie do końca orientowałam się, co się dzieje wokół mn... czytaj dalej trending_flat


check Stasimon
local_library1 comment0 thumb_up0

– Głosie? Przez dłuższą chwilę panowała cisza. Rozkoszna, cudowna, najważniejsza, najdelikatniejsza, choć przecież nie absolutna – nocny wiatr gwizdał w gęstych igłach starych modrzewi, świerszcze cykały głośno, przekrzykując się nawzajem. Gwiazdy migały delikatnie. Drobny żarzący się punkt na czubku papierosa wyglądał na ich tle jak miniaturowe, umierające słońce. Zaś spiczasty dach Nocnego Dworu był całkiem wygodny, jeśli tylko w... czytaj dalej trending_flat


check Rozdział 50
local_library2 comment0 thumb_up0

Zasadniczo gotowa jestem uznać, że nie byłam szczególnie zadowolona. Mam wrażenie, że obudziłam się z czymś na kształt zaawansowanego kaca psychicznego. Czułam się po prostu tak, jakbym mogła w każdej chwili zwyczajnie zdechnąć. Gdy tylko zadzwonił budzik, moją pierwszą myślą było „cholera, coś tu chyba jest nie tak”. Choć przez całą noc spałam po prostu beznadziejnie – nowe miejsce, nie zapominajmy, więc nawet pomimo cudownej ciszy d... czytaj dalej trending_flat


check Rozdział 49
local_library1 comment0 thumb_up0

Dzień zapowiadał się prześlicznie. Przyznam, że mieszkanie w otoczeniu oczojebnego błękitu zaczęło mi się już nieco dawać we znaki. Było dokładnie tak, jak to przewidziałam – zupełnie nie mogłam się odprężyć, gdy wszędzie dookoła widziałam ten kolor. W dzień jeszcze jako tako się trzymałam, ale przy sztucznym świetle mieszkanie stawało się tak nieprzytulne, że sama nie wiedziałam, co powinnam ze sobą zrobić. Nic mnie nie interesowało, ... czytaj dalej trending_flat


check Rozdział 48
local_library0 comment0 thumb_up0

Przeprowadzka. Zmiana otoczenia, nowe klimaty, nowe perspektywy, nowe doświadczenia... tylko ja stara. I jak zwykle cholernie niezadowolona ze wszystkiego, co może mieć przedrostek „nowy”. Nie mam bladego pojęcia, po co to wszystko, skoro rodzice z wielce tajemniczymi minami zaczęli wspominać, że znaleźli nam idealny dom i niedługo możemy się do niego wprowadzić. Poważnie. Jak dla mnie, to moglibyśmy jakoś wytrzymać tych kilka dni ... czytaj dalej trending_flat


check Rozdział 47
local_library0 comment0 thumb_up0

Czułam się jak w jakimś mało rzeczywistym i zdecydowanie nieśmiesznym śnie. Po nocnych wydarzeniach dziwnie mi było tak po prostu wrócić do domu, a jeszcze dziwniej wstać, gdy mama zapukała do pokoju z wieścią, że jedziemy oglądać mieszkania. Przez chwilę autentycznie nie wiedziałam, o co jej chodzi – wciąż byłam pochłonięta atmosferą minionych przygód. Dopiero co omal nie zostałam rozszarpana na strzępy przez coś, o czym sama nie wi... czytaj dalej trending_flat


check Rozdział 46
local_library0 comment0 thumb_up0

Biała wilczyca zbliżała się do mnie niespiesznie, jakby od niechcenia. Delikatnie stawiała łapy, dokładnie i z wyczuciem, zupełnie jakby zastanawiała się nad każdym ruchem, by móc wykonać go idealnie, by nie przemycić w nim żadnego okruchu niedoskonałości, która tak bardzo do niej nie pasowała. W gruncie rzeczy drobny pysk był gładki, nikt z zewnątrz nie doszukałby się w jego wyrazie ani postawie całego smukłego ciała oznak gniewu... czytaj dalej trending_flat


check Rozdział 45
local_library0 comment0 thumb_up0

Stojąca za oknem latarnia dosłownie waliła mi po oczach. Choć od jakiejś półgodziny usilnie próbowałam wcielić w życie plan wcześniejszego pójścia spać, jak na razie osiągnęłam jedynie to, że coraz mocniej się denerwowałam. Sine, wręcz niebieskawe światło, w którym na dworze ledwo co było widać, wgryzało się pod powieki z siłą noża, niemożliwe do zignorowania. Migało lekko na gęstym deszczu, to przygasając do znośnego poziomu, to znowu... czytaj dalej trending_flat


check Rozdział 44
local_library0 comment0 thumb_up0

Gdy Ladon już zniknął, nie czułam się na siłach, by wracać do domu. Atmosfera niekoniecznie prawdopodobnego sennego marzenia spowiła mnie całkowicie, niezaprzeczalnie i na długi czas, przez co nie mogłam sobie wyobrazić, że tak po prostu miałabym wejść do mieszkania, zamknąć się w czterech ścianach, robić coś zwyczajnego i prozaicznego, być może nawet iść spać... To było dla mnie nie do pojęcia. Próbowałam się wybudzić, wbiłam mocno pa... czytaj dalej trending_flat


check Rozdział 43
local_library0 comment0 thumb_up0

Czułam się pusta, odrętwiała i całkowicie wypruta ze wszelkich emocji. Jednocześnie niezdrowa energia rozpierała mnie do tego stopnia, że nie mogłam usiedzieć w miejscu, a coś wciąż ściskało boleśnie w piersi. Chodziłam w kółko, nie mogąc się na niczym skupić. Ścierałam kurze z książek – każdą z prawie trzech tysięcy stojących w dwóch rzędach zdjęłam z półki, troskliwie przetarłam, powąchałam, przekartkowałam i skrupulatnie odło... czytaj dalej trending_flat


check Rozdział 42
local_library0 comment0 thumb_up0

Normalność przeciekała mi między palcami. Sięgałam po nią rozpaczliwie, wręcz desperacko, lecz za każdym razem, gdy myślałam, że już ją mam, wymykała się w ostatnim momencie, drwiąc sobie z targających mną uczuć i strachu. Bałam się. Tak cholernie się bałam, że aż nie wiedziałam, co powinnam ze sobą zrobić. Wciąż się rozglądałam, doszukiwałam szczegółów, które były rzeczą stałą i oczywistą, na tej ich zwyczajności próbując wybudować ch... czytaj dalej trending_flat


check Rozdział 41
local_library0 comment0 thumb_up0

Biegłam, choć bardziej miałam wrażenie, że płynę w powietrzu, dotykając ziemi jedynie czubkami pazurów. Biegłam, a w tamtej chwili nie liczyło się dla mnie nic innego. Tryb polowania... O tak, to bardzo ładna nazwa. Elegancka, całkiem dumna, tak ślicznie opisująca sprawę, że niemal ja sama byłam w stanie uwierzyć w to, że jedynie o polowanie tutaj chodzi. O zaciekłe tropienie wroga, który komuś zagraża, który zagraża mojemu miastu. C... czytaj dalej trending_flat


check Rozdział 40
local_library0 comment0 thumb_up0

Miałam takie jedno marzenie. Chciałam gdzieś sobie pójść. Gdzieś daleko, na jakieś kompletne zadupie, na którym diabeł mówił nie tylko „dobranoc”, ale też „dzień dobry”, „dobry wieczór” i „daj na pół litra”. Gdzieś, gdzie nie dosięgłyby mnie żadne z problemów, jakie ostatnio się wyprodukowały w moim otoczeniu. Gdzieś tak daleko, bym o nich mogła zwyczajnie zapomnieć, uznać, za nierealną mrzonkę, coś jak na wpół zapomniany nieprzyjemny ... czytaj dalej trending_flat


check Żywa ciemność
local_library0 comment0 thumb_up0

Niebo, dzięki zachodzącemu słońcu, barwiło się na pomarańczowo. Tworzący się wokół gwiazdy kształt wyglądał jak ogromna plama rdzy na błękicie, nieubłaganie rozrastająca się do wręcz przerażających rozmiarów, pochłaniająca ostatki drogocennego światła. Nagrzana w ciągu dnia ziemia pulsowała nieprzyjemnym gorącem, powietrze falowało i piekło w gardło, nie pozwalając na zaczerpnięcie głębszego oddechu. Lilly jeszcze raz przejechała osełk... czytaj dalej trending_flat


check Chciałem jedynie powiedzieć...
local_library1 comment0 thumb_up0

Ja chciałem jedynie powiedzieć, że żałuję, że to musiało się tak skończyć. I że nigdy nie mogłem ciebie zrozumieć. Tyle niewiadomych... Sam mam problem z tym, by poukładać to sobie w głowie. W głowie, która dla was wszystkich była zbyt mała na to, by pomieścić cokolwiek wartościowego... by ktokolwiek mógł się nią zainteresować, zwrócić na nią uwagę, choć chwilę poświęcić na zastanowienie się, co w niej może się dziać. Mam ci to za zł... czytaj dalej trending_flat


check Rozdział 7
local_library0 comment0 thumb_up0

Javier Był wściekły. A wściekłość była czarna, paląca jak kwas i domagała się krwi. Na co czekasz, siepaczu? No, na co? Wiedział, że mógłby teraz zrobić wszystko. Czuł się silny, potężny, jak nowo narodzony. Nie miał bladego pojęcia, co zrobił z nim Mark von Lahman. Z tak silną uzdrawiającą magią nie spotkał się jeszcze nigdy. Jako Javier Czarne Serce wiedział o niej całkiem sporo, mógł przebierać we wspomnieniach i to w nich szuka... czytaj dalej trending_flat


check Rozdział 6
local_library0 comment0 thumb_up0

Loki – Ej, kolego, mógłbym mieć do ciebie jedno drobne, aczkolwiek zasadnicze pytanie? Javier nawet się nie zatrzymał, lecz obejrzał krótko przez ramię, po czym Loki poznał, że prawdopodobnie wreszcie udało mu się zwrócić na siebie uwagę. – Jedno już zadałeś – burknął Myśliwy. – Już w czasach, gdy się urodziłem, ten dowcip był stary – odwarknął równie uprzejmie. Wściekłość zaczynała przyćmiewać mu zdrowy rozsądek, czuł, że z każdą... czytaj dalej trending_flat


check Rozdział 5
local_library0 comment0 thumb_up0

Mark Płomienie miały w sobie coś magnetycznego. Tak, podobały mu się od zawsze. W końcu trudno, żeby tak nie było – powodowała nim zwyczajna ludzka ciekawość wspomożona opierającą się na ogniu magią wyvernów, więc to normalne, że fascynowały go, że chętnie je obserwował, że chciał czuć na skórze ich ciepło. To ogień był tym, z czego brała się siła wyvernów. W ogniu zmieniali postać, ogień leczył wszystkie obrażenia, ogień wzmacniał ... czytaj dalej trending_flat


check Rozdział 4
local_library0 comment0 thumb_up0

Rion Drakkary miały w sobie coś przerażającego. Niskie, długie, smukłe, kojarzące się z żywymi istotami i jako takie traktowane przez swoich sterników, były dość częstym widokiem na wodach Drugiego Świata, lecz nieodmiennie powodowały u niego gęsią skórkę. Od zawsze patrząc na nie miał dziecinne wrażenie, jakby stanął oko w oko z tworem wyciągniętym bezpośrednio ze zbyt wyrazistego koszmaru sennego, czymś, co nie miało prawa istnieć.... czytaj dalej trending_flat


check Rozdział 3
local_library0 comment0 thumb_up0

Livia Jedyny zwrot, jakim w ostatnich dniach potrafiła określić samą siebie, to „sprzeczne uczucia”. Livia nie miała pojęcia, co powinna sądzić o naprawdę wielu kwestiach, które spotkały ją w ciągu tych kilku ledwie miesięcy. Wystarczyła właściwie jedna chwila, jedna podjęta naprędce decyzja o zaatakowaniu niani i ucieczce z domu, by wywrócić całe jej życie do góry nogami. Gdyby tylko potrafiła cofnąć się w czasie, gdyby przewidział... czytaj dalej trending_flat


check Rozdział 2
local_library0 comment0 thumb_up0

Ryjisjaveeik Ryjisjaveeik wiele rzeczy w życiu widział. Pamiętał bitwy, walki z potężnymi Istotami, pamiętał upadki i narodziny niejednej cywilizacji... ale Cmentarz Zapomnianych był czymś, z czym spotkał się pierwszy raz. Tak, słyszał o nim wiele – w Drugim Świecie jego mit obrósł już taką sławą, że ze świecą szukać kogoś, kto nie wiedział o jego istnieniu. Matki straszyły nim nieposłuszne dzieci, w wielu miastach figurował jako gro... czytaj dalej trending_flat


check Rozdział 1
local_library0 comment0 thumb_up0

Allan Puste korytarze, czerń sadzy, połamane deski i swąd spalenizny. Tylko tyle zostało z całego życia Allana von Lahmana. – Może byśmy już poszli, co? I tak już nic nie znajdziesz – jęknął Bonawentura, gdy kolejny raz z rzędu musiał siłować się z połamanymi krokwiami, by umożliwić zmiennoskóremu wejście do sypialni. Allan nie odpowiedział. Jeszcze raz powiódł wzrokiem po wnętrzu. Spędził tu już wiele godzin, lecz wciąż nie mógł p... czytaj dalej trending_flat


check Prolog
local_library1 comment0 thumb_up0

Noc. Gryząca ciemność między powykręcanymi groteskowo drzewami. Mrok napierający ze wszystkich stron – kłębiący się jak mgła, zachowujący jak żywa istota, liżący parzącymi mackami odsłonięte fragmenty skóry, pozostawiając na nich pasma gęsiej skórki. Chłód. Niesione wraz z gwiżdżącym w nagich gałęziach drzew wiatrem lodowate zimno, od którego drętwiała skóra i trzęsły się dłonie. Pragnienie... …ale inne niż to, którego doświadczał ... czytaj dalej trending_flat


check Epilog
local_library0 comment0 thumb_up0

Zdawało się, że wyszli wprost ze ściany ognia. Pnące się pod niebo płomienie nie robiły im najmniejszej krzywdy, a jedynie odbijały się w wypolerowanych klingach mieczy i czerwonych oczach. Każdy z nich był przystojny na ten prawdziwie męski, pełen siły sposób. Każdy był młody. Każdy poruszał się z nieludzką gracją i precyzją. Ubrani byli wszyscy tak samo – w długie czarne płaszcze, czarne bezrękawniki, czarne rękawice sięgające ło... czytaj dalej trending_flat


check Rozdział 25
local_library0 comment0 thumb_up0

Allan Ogień był wszędzie. Ale nie bał się. Nie wiedział, skąd nagle wziął się u niego ten spokój. Wiedział tylko, kiedy się pojawił. Prawdopodobnie. Być może stało się to wtedy, gdy ostatni raz spojrzał na pokrytą krwią twarz ojca, błagającego go o coś, czego nie zdążył wypowiedzieć. A może wtedy, gdy jeden z wilków skoczył na ratunek jego matce i już nie wrócił? Jednak nie wiedział. Jedno było tylko pewne: szalejące dookoła pło... czytaj dalej trending_flat


check Rozdział 24
local_library0 comment0 thumb_up0

Ryjisjaveeik – Źle z nim. Telepatyczny głos sprawił, że przysypiający na kamiennym tronie Ryjisjaveeik podskoczył, niemal strącając z głowy rogaty hełm, który nie wiadomo po co założył parę godzin temu po wypiciu kilku kielichów wina. – O co chodzi?! – wysłał chaotyczną, jeszcze nie do końca przytomną myśl. – Chodzi o Marka. – Po barwie głosu poznał, że to Tantal. Znajdował się bardzo daleko, więc musiał skupić się mocno na rozumi... czytaj dalej trending_flat


check Rozdział 23
local_library0 comment0 thumb_up0

Mark Oto on. Cmentarz Zapomnianych. Miejsce spoczynku milionów morderców, wyvernów, magików i tych, którym zdarzyło się poprzeć niewłaściwą osobę w niewłaściwym czasie. Miejsce, o którego istnieniu wiedzieli wszyscy, ale nie był w nim nikt. A w każdym razie nikt nie powrócił żywy, by móc opowiedzieć innym o tym, co tutaj widział. Miejsce, w którym wprawdzie nie pochowano nikogo od setek lat, ale w którym śmierć była tak namacalna... czytaj dalej trending_flat


check Rozdział 22
local_library0 comment0 thumb_up0

Mark – Chyba pora się rozstać. – Mark odezwał się niemal niesłyszalnym szeptem. Jakiś czas temu zatrzymali się na szczycie niewielkiego wzniesienia w rozległej kotlinie górskiej. Ośnieżone szczyty górowały nad nimi, spomiędzy ich ostrych krawędzi prześwitywały ostatnie promienie zachodzącego słońca. Niedaleko, u stóp jednego z większych wzniesień, można było zauważyć przerwę w jednostajnej soczystej zieleni łąki. Czarna plama była c... czytaj dalej trending_flat


check Rozdział 21
local_library0 comment0 thumb_up0

Tantal W momencie, gdy Anduz zastrzygł uszami i niespokojnie parsknął, Mark już wiedział, że coś jest nie w porządku. W tym samym momencie dobiegło ich telepatyczne wołanie Ferrisa: – Galopem przed siebie, ale bez dyskusji! W tym samym momencie w powietrzu świsnęła strzała. Anduz stanął dęba, gdy musnęła jego ucho, niespodziewający się niczego Tantal runął na ziemię. Ulfr zaklął szpetnie, mordując się z zatkniętym za pasek toporem,... czytaj dalej trending_flat


check Rozdział 20
local_library0 comment0 thumb_up0

Mark Las faktycznie mógłby być niezbyt miłym miejscem na nocny spacer. Gałęzie potężnych, wysokich, w sporej mierze uschniętych drzew splatały się wysoko nad wąską ścieżką, tworząc praktycznie niemożliwe do przebycia dla promieni słonecznych sklepienie. Przez ogromne liście przeświecało słońce, zupełnie jak przez intensywnie zielone witraże, lecz jego blask nie docierał tak nisko. Wszędzie można było znaleźć ślady niegdysiejszego bo... czytaj dalej trending_flat


check Rozdział 19
local_library0 comment0 thumb_up0

Ryjisjaveeik Pojawili się jakby znikąd. Wyrośli spod ziemi. Obeszli magiczne zabezpieczenia, wtargnęli do najlepiej strzeżonej twierdzy w historii świata. I nigdy nikt nie zorientowałby się, że są w środku, gdyby nie morderstwo. Gdyby nie byli na tyle odważni, by zabić wyverna, mogliby zrobić dosłownie wszystko: wynieść tony kosztowności, nałożyć własne klątwy... Mogli zrobić wszystko. Ale popełnili jeden kardynalny błąd. Oczywiśc... czytaj dalej trending_flat


check Rozdział 18
local_library0 comment0 thumb_up0

Livia Między drzewami wiła się biała jak mleko mgła. Jej opar nasiąknięty był duszącym smrodem zgnilizny, zalegającym w płucach i wżerającym się w pamięć jak trucizna. Powykręcane pnie i martwe, a jednak jakby chore gałęzie splatały się nad jej głową, tworząc szczelny baldachim, dzięki któremu oszczędzono im widoku ciemnego burzowego nieba. Nieba w kolorze oczu Allana. Potrząsnęła głową. Czemu zaprzątać sobie myśli zmiennoskórym? P... czytaj dalej trending_flat


check Rozdział 17
local_library0 comment0 thumb_up0

Katherine Katherine ziewnęła szeroko i jeszcze raz wczytała się w wypisane odręcznie kształtne i pełne zawijasów pismo. Pomimo upływu lat czarny atrament nie zatarł się, lecz coraz gorzej odcinał się na tle żółknącego papieru. Świata stworzenia historia w skrócie i na szybko. Dawno temu, gdy jeszcze nie słyszano o żadnej z ras humanoidalnych, światem rządziły wielkie gady. Występowała wśród nich ogromna różnorodność: były małe ni... czytaj dalej trending_flat


check Rozdział 16
local_library0 comment0 thumb_up0

Mark Okolica sprawiła, że ledwo utrzymywał się w siodle ze zdziwienia. Wszystko – konary zdziczałych drzew owocowych, kłosy wysokich niekoszonych od dawna traw i wybujałych chwastów, zaściełające trakt kamienie – wyglądało jak zatopione w grubej warstwie lodu. Gdy tylko zza chmur wyjrzał pomarańczowy skrawek słońca, przezroczysta otoczka rozbłysła oślepiającym blaskiem, odbijając ciepłe promienie. Ciepłe na tyle, że lód z pewnością b... czytaj dalej trending_flat


check Rozdział 15
local_library0 comment0 thumb_up0

Allan Zapadał zmierzch. Wiał lekki lodowaty wiatr, padające płatki śniegu wirowały na nim i osiadały na nagich konarach kiwających się w jego porywach drzew. Gwizdało w nieszczelnościach okien i kominie, ogień w palenisku syczał i migotał. Powstające od niego cienie na twarzy ojca zdawały się głębsze niż zwykle, oczy prawie ginęły w sinych worach powstałych przez bezsenność. Usta zaciskały się w wąską linię, w ich kącikach pojawi... czytaj dalej trending_flat


check Rozdział 14
local_library0 comment0 thumb_up0

Katherine Od razu, gdy zobaczyła odrobinę sadystyczny uśmiech na twarzy Jaromira, wiedziała, że czeka ją coś nowego. Ponadto na drugim końcu zbudowanej w jaskini wysypanej piaskiem areny ustawiono dużą okrągłą tarczę. – Mam dla ciebie niespodziankę. – Wyvern rozpakował skórzany worek, który przyniósł ze sobą. W środku krył się wielki, prosty łuk angielski. – To dla ciebie. – Wręczył go dziewczynce. – Łuk? – Nie da się ukryć. Jak j... czytaj dalej trending_flat


check Rozdział 13
local_library0 comment0 thumb_up0

Mark – Hej-ho, hej-ho, na piwo by się szło! – wył fałszywie Ulfr. Pozostawał od jakiegoś czasu znacznie w tyle, umilając podróż licznymi wyśpiewywanymi na całe gardło tawernianymi przyśpiewkami. Markowi nawet przez pewien czas się podobało, no ale w końcu ileż można... Myszaty ogier wikinga nagle stanął dęba, rżąc przeraźliwie. Mężczyzna zaklął wyjątkowo szpetnie, mocno ściągając wodze i z całych sił ściskając udami końskie boki w ... czytaj dalej trending_flat


check Rozdział 12
local_library0 comment0 thumb_up0

Normann Jego gabinet w Nocnym Dworze był pomieszczeniem wysokim, mrocznym i ciemnym. Sufit z prawie czarnego drewna znajdował się niemal cztery metry nad wyściełaną starym wzorzystym dywanem podłogą. Pośrodku stało ciężkie rzeźbione, zabytkowe biurko – gdy się przy nim siedziało, było się odwróconym plecami do wielkiego gomółkowego okna o szerokim parapecie, na którym kurzyła się dawno zniszczona lampa oliwna. Zapełnione starymi ksi... czytaj dalej trending_flat


check Rozdział 11
local_library0 comment0 thumb_up0

Mark Tantal pomimo stanowczych protestów Marka zadecydował, że dla smoka trzeba kupić siodło i uprząż. Od razu również pochwalił się doskonałą znajomością rzemieślnika, który mógłby takowe wykonać. Następnie ponad godzinę rozprawiał o dziwnej formie zapłaty, jakiej ten człowiek zażąda, lecz Markowi nie udało się ustalić, jak ta zapłata ma w końcu wyglądać. Po prostu Grek po pewnym czasie wykombinował skądś wielki wózek załadowany czy... czytaj dalej trending_flat


check Rozdział 10
local_library0 comment0 thumb_up0

Katherine – Unieś miecz wyżej. I nie śpij, cholera jasna! Stań prosto. Co to za zasłona, bo ja jej nie znam?! – krzyczał Jaromir, stojąc nad Kati. Dziewczynka, z całych sił zaciskając zęby, wykonywała posłusznie wszystkie rozkazy złośliwego ponad ludzkie pojęcie trenera, lecz – jak widać – jego nie sposób było zadowolić. Za każdym razem, gdy już poprawiła pozycję, wytykał jej kolejny błąd. – Dobrze, to zrobimy teraz coś standardowe... czytaj dalej trending_flat


check Rozdział 9
local_library0 comment0 thumb_up0

Mark – To nie do wiary! Po prostu nie do wiary! – Tantal wściekle warczał pod nosem w kółko to jedno zdanie, co jakiś czas urozmaicając je jeszcze greckimi przekleństwami. Anduz – jego wierzchowiec – parskał niespokojnie, wyczuwając zdenerwowanie swego pana. Mark uparcie starał się ignorować towarzysza, lecz już od dłuższego czasu rozważał, czy go nie kopnąć. Spróbował odgarnąć z czoła kosmyk włosów, złośliwie opadający na oko. Nies... czytaj dalej trending_flat


check Rozdział 8
local_library0 comment0 thumb_up0

Mark Ryjisjaveeik przydzielił im jednorożce. Tantal otrzymał śnieżnobiałego ogiera, ewidentnie odziedziczonego po jakimś wojowniku, niekoniecznie za zgodą tego wojownika. Klacz Marka była wielka, dzika, nieposkromiona i czarna jak diabeł. Tak też postanowił ją właśnie ochrzcić: Teufelin – Diablica. Choć podróż była monotonna, to Tantal okazał się o wiele sympatyczniejszym towarzyszem, niż na przykład Ryjiv. Władca miał ten nawyk, że... czytaj dalej trending_flat


check Rozdział 7
local_library0 comment0 thumb_up0

Ryjisjaveeik Katherine i Wolfgang stali obok siebie. Wyglądali dość zabawnie – złośliwa dwunastolatka sięgała głową wysokiemu zmieszańcowi zaledwie do połowy ramienia, a i tak o wiele przewyższała go siłą. Wolfgang od razu po swoim pokazie przy jednym z wyvernów zaczął ponownie gasnąć. Dziewczynka rozglądała się ciekawie dookoła, chłonąc wzrokiem każdy zakamarek oblodzonej jaskini, z zachwytem obserwując mieniące się kryształy lodu ... czytaj dalej trending_flat


check Rozdział 6
local_library1 comment0 thumb_up0

Mark Nigdy nie przypuszczał, że Rion potrafi milczeć, jeśli faktycznie tego trzeba. Gdy wrócił w środku nocy do zrujnowanego domu, zmarznięty, obolały, wściekły, pijany i ubrudzony wampirzą krwią, na warcie zastał tylko rudego. Był pewien, że ten zerwie się z miejsca na jego widok, zacznie krzyczeć i wypytywać, dając potwierdzenie tego, jakoby faktycznie nie mógł usiedzieć w miejscu i wyszukiwał wszędzie nowych sensacji, być może rz... czytaj dalej trending_flat


check Rozdział 5
local_library0 comment0 thumb_up0

Loki Nad Świętymi Górami powoli zapadał lepki zmierzch. Cały dzień na niebie zalegały gęste burzowe chmury, siekące strugami wody bez chwili wytchnienia. Gdy wreszcie zapanował spokój, szlak okazał się niemożliwy do przebycia dla kogoś o zdrowych zmysłach – ścieżki spływały rwącymi potokami, a skały były zdradziecko śliskie. Ale czy Javier był przy zdrowych zmysłach? Z pewnością nie. Loki z każdym dniem tylko coraz mocniej utwierdz... czytaj dalej trending_flat


check Rozdział 4
local_library0 comment0 thumb_up0

Mark Obudziło go dobiegające spod okna skomlenie. Nie oprzytomniawszy jeszcze do końca, warknął głucho, kłapnął kłami i przewrócił się na drugi bok. Przeciągłe szczeknięcie było jednak niemożliwe do zignorowania – przecięło ciszę jak świeżo naostrzony miecz, irytująco podrażniając jego czuły słuch. Wstał, rozejrzał się ze złością. Było tak zimno, że woda w szklance koło łóżka zamarzła na kość. Westchnął, podchodząc do otwartego okna,... czytaj dalej trending_flat


check Rozdział 3
local_library1 comment0 thumb_up0

Livia Shadya wyglądała jakoś inaczej, niż zwykle. Jak wilczyca, a nie przepełniona dobrymi manierami dama. Usiadła na parapecie wielkiego okna w kuchni, rozpuszczone jasne loki opadały jej luźno na ramiona. Nogi podkuliła pod brodę, w drżących dłoniach trzymała filiżankę z wystygłą herbatą. Ubrana była w koszulę nocną, brązowe oczy miała zapatrzone w jakiś punkt za oknem. Livia dopiero teraz zwróciła uwagę na to, jaka jej opiekunka j... czytaj dalej trending_flat


check Rozdział 2
local_library1 comment0 thumb_up0

Adrian Święte Góry. Najważniejsze miejsce dla wyvernów – to tutaj uciekały podczas prześladowań, chroniły się przed wojnami. I zawsze, niezależnie od tego, jaka sytuacja panowała akurat na świecie, otrzymywały schronienie. Wśród wilgotnych ciemnoszarych skał, które tysiącami lat rzeźbił wiatr, wśród omglonych grani i karłowatych wysokogórskich sosen nieaktualne stawały się wszelkiego rodzaju listy gończe, wyroki czy dawne sprzeczki. ... czytaj dalej trending_flat


check Rozdział 1
local_library1 comment0 thumb_up0

Shadya Znowu nawiedziło ją to przeklęte uczucie. Odrętwienie minęło. Pustka została zapełniona milionem rozmaitych emocji. Zobojętnienie zniknęło bezpowrotnie. Stała w oknie, w milczeniu wyglądając na wirujące płatki śniegu i starając się nie myśleć. Czuła, że zaraz coś się wydarzy. Coś się zbliżało. Opanował ją paraliżujący pierwotny strach, którego źródła nie mogła z całą pewnością określić. Był dziwnie przytłumiony, jakby dotyc... czytaj dalej trending_flat


check Prolog
local_library1 comment0 thumb_up0

Księga druga "Trylogii Pożeracza Światów"Polana była ogromna. Od południa i zachodu otaczały ją wysokie skały, obrośnięte mchem i małymi iglakami, a od północy iglasty las. Korony drzew były tak gęste, że nawet w dzień panowała tu prawie idealna ciemność. Ze wschodu rozciągała się rozległa równina. Księżyc w pełni oświetlał polanę jak reflektor, dając możliwość bardzo dokładnego przyjrzenia się obrazowi masakry. Z wielkiej połaci ziemi,... czytaj dalej trending_flat


check 14. All screwed up
local_library1 comment0 thumb_up0

Ja pierniczę, takiego ładnego apartamentowca to ja dawno z bliska nie widziałam. Czego się spodziewałam? Szczerze mówiąc, to najbardziej tego, że Kurt mieszka z rodzicami. Z wujkiem i ciocią w Poczdamie, w wielkim starym domu, w którym miał dużo miejsca zarówno na życie, jak i smocze ćwiczenia. No, przyznaję, że nie miałabym do niego szczególnie wielkiego szacunku, gdyby to się potwierdziło. Jakoś tak nigdy nie potrafiłam zdobyć się na... czytaj dalej trending_flat


check 13. Nervous Shakedown
local_library1 comment0 thumb_up0

No dobra. Bałam się. Przyznaję bez bicia, aczkolwiek z wielkim wstydem. Ja nie wiem, skąd we mnie taka zmiana. To wina tego żałosnego czegoś, co w przypływie czarnego humoru mogłam nazywać „miłosnymi perypetiami”? Reakcja na powalającą inteligencję chłopaka dziewczyny, która bez wzajemności i wbrew wysyłanym sygnałom zaczęła traktować mnie jak przyjaciółkę? Zagubienie wśród nowo zyskanych obowiązków, których niegdyś tak bardzo pragnęła... czytaj dalej trending_flat


check 12. T.N.T.
local_library1 comment0 thumb_up0

Okazało się, że obudzenie się o szóstej trzydzieści po całonocnych wojażach jest czymś, co zdecydowanie przerasta moje zdolności. No nie mam do tego talentu, no. Ja nie mam pojęcia, jak to jest, że normalni ludzie mogą sobie tak po prostu wstać po usłyszeniu budzika i normalnie funkcjonować, nawet jeśli nie spali za dużo. Wiele osób tak robi. Więc dlaczego, do cholery, ja też nie mogę...? No dobra. Może gdybym tak raczyła położyć się s... czytaj dalej trending_flat


check 11. Dirty Deeds done Dirt Cheep
local_library1 comment0 thumb_up0

Czego się spodziewałam? Ano niewielkiego tłumku gwardzistów z włóczniami, którzy dobitnie pokazaliby nam, w którą stronę powinniśmy się ruszyć. Jakiegoś wnerwionego kolesia w płytowej zbroi, na którą najlepszy otwieracz do konserw, choćby w postaci smoczych pazurów, nic by nie pomógł. Może tłumku elfickich kiboli w szalikach i klubowych koszulkach – no bo skoro wszystko jest możliwe, to czemu nie iść pełną parą, nie? Nie zdziwiłabym się... czytaj dalej trending_flat


check 10. Heatseeker
local_library1 comment0 thumb_up0

Nie wiem, co sprawiło, że zainteresowałam się przemykającym ulicą cieniem. Wieczór ogólnie zaczął się dokładnie tak, jak każdy inny. Po zadziwiających wydarzeniach na tej dziwacznej „podwójnej randce” miałam taki bałagan w głowie, że o zaśnięciu mogłam sobie jedynie pomarzyć, wybrałam się więc na nocny spacer na własnych skrzydłach w celu uporządkowania myśli. A właściwie nie tyle uporządkowania, co odcięcia się od nich. Nie miałam poj... czytaj dalej trending_flat


check 9. Rock or Bust
local_library1 comment0 thumb_up0

Zarywanie nocy było już dla mnie swego rodzaju normą, ale co innego przewracać się z boku na bok i denerwować się na własny organizm, a nie potrafić zmrużyć oka przez krążące w głowie myśli. Myśli, od których robiło mi się dosłownie niedobrze, których nijak nie mogłam od siebie odpędzić i które sprawiały, że czułam niemal fizyczny ból. Przez ten cały czas jakoś zdołałam oswoić się z sytuacją z Volkerem. A może nie tyle oswoić, co całko... czytaj dalej trending_flat


check 8. Walk all over You
local_library1 comment0 thumb_up0

– No i wiesz co? Ja już kompletnie nie wiem, co powinnam z tym zrobić! – miauczała Paulina, za nic mając to, że niektórzy niekoniecznie mają czas na rozmowy telefoniczne. – Ja tak strasznie chcę z nim być, a on ciągle tak mnie krzywdzi! – Skoro cię krzywdzi, to moim zdaniem sprawa jest prosta – przerwałam uprzejmie, próbując zawiązać glana jedną ręką. – Wrazić mu bagnet w jelita. – Jezu, jak możesz?! – Tak się zapowietrzyła, że aż prz... czytaj dalej trending_flat


check 7. Overdose
local_library1 comment0 thumb_up0

Moi rodzice dzisiaj tak ni z tego, ni z owego postanowili zwariować. – Nihal, przestań się wylegiwać, praca czeka! – zawołał tata, wpadając do mojego pokoju. Uniosłam głowę, ciekawa zamieszania. Dorośli z trudem przecisnęli się do środka, widocznie nie uzgodniwszy wcześniej, które z nich użyje drzwi jako pierwsze, i stanęli przede mną dumnie, odziani w promieniującą pewność siebie i wyjątkowo niechlujne dresy. – Co wam się stało? – j... czytaj dalej trending_flat


check 6. Miss Adventure
local_library1 comment0 thumb_up0

Ogólnie rzecz biorąc miałam serdecznie dosyć wszystkiego. Była godzina siedemnasta, a mi zdawało się, że już jest głęboka noc. Po niezwykle intensywnej kłótni z rodzicami postanowiłam najzwyczajniej w świecie dać sobie spokój z próbami skupienia się na czymkolwiek i wybyłam na dwór, po drodze łapiąc jeszcze skórzaną kurtkę z wieszaka. No i teraz tego żałowałam, bo pociłam się pod nią jak głupia. Byłam tak mokra, że czułam się tak, jakb... czytaj dalej trending_flat


check 5. Problem Child
local_library1 comment0 thumb_up0

Od samego rana wiedziałam, że ten dzień okaże się porażką. Wczoraj wieczorem, choć nie miałam bladego pojęcia dlaczego, babcia zadzwoniła i nalegała, abym nie szła dziś do szkoły. Rodzice dziwili się mocno, ja sama też wietrzyłam w tym jakiś podstęp, ale w końcu uległam (nie powiem, żeby było zbyt trudno mnie przekonać). Jak zwykle nękana bezsennością, tym razem nie przewracałam się w łóżku z boku na bok, stresując się zbliżającym budz... czytaj dalej trending_flat


check 4. Night Prowler
local_library1 comment0 thumb_up0

Wspominałam już, że cierpię na bezsenność? I to taką z prawdziwego zdarzenia, na którą guzik pomagają jakiekolwiek leki, choćbym ich całą paczkę wzięła? Właściwie to nie mam bladego pojęcia, dlaczego tak się dzieje, ale codziennie bez problemu zasypiam o dwudziestej pierwszej. W dzień również – obojętnie, kiedy się położę, mogę spać jak zabita, do oporu. Ale praktycznie zawsze między pierwszą a drugą w nocy budzę się i nie mogę nic na ... czytaj dalej trending_flat


check 3. Meanstreak
local_library2 comment0 thumb_up0

Kurde, w życiu nie miałam pojęcia, że da się tyle gadać, jednocześnie nie zastanawiając się nad terminem operacji strun głosowych. Paulinie po prostu usta się nie zamykały – truła mi nad uchem nieustannie przez całą drogę na stację metra, na peronie, w pociągu, w drodze przez moje osiedle... Zdawało się, że każdy drobiazg jawił się dla niej jako doskonały temat do rozmowy. Automat z biletami, zbierający drobne bezdomny, grupka dresiarzy... czytaj dalej trending_flat


check 2. Sink the Pink
local_library2 comment0 thumb_up0

Zapukałam niczym prawdziwa dobrze wychowana dziewczynka i dopiero usłyszawszy pozwolenie weszłam do środka. – Dzień dobry! – zaszczebiotałam od samego progu, szczerząc się od ucha do ucha. – Nihal? – zdziwił się dyrektor. – Ty nie byłaś tu przypadkiem wczoraj? – No byłam. – Usiadłam na dobrze mi znanym krześle. Jestem pewna, że zaczyna nawet pachnąć mną. – I co? Składasz reklamację kary, jaką ci przydzieliłem? – Uniósł jedną brew. ... czytaj dalej trending_flat


check 1. Kicked in the Teeth
local_library2 comment0 thumb_up0

Nienawidzę wf-u. Tak, mam mistrzostwo Niemiec w szabli sportowej juniorów. Owszem, potrafię posługiwać się długim mieczem tak, jakby był przedłużeniem mojej ręki. Oczywiście, zrobię pięćdziesiąt pompek, przysiad na jednej nodze i szpagat na każde zawołanie. Jasne, mam figurę modelki – może trochę zbyt szczupłą, ale z pewnością taką, jakiej zazdrościć może mi ponad dziewięćdziesiąt procent żeńskiej populacji szkoły. Jak najbardziej, pot... czytaj dalej trending_flat


check Poniedziałek 3 sierpnia
local_library2 comment0 thumb_up0

Nie mogłam spać. Łóżko było twarde i zimne jak płyta nagrobna, do tego Kristina coś pomrukiwała przez sen. Wstałam pół godziny przed budzikiem, nie mogąc już wytrzymać bólu pleców. Uzyskany czas spożytkowałam na wykonanie wyjątkowo misternego makijażu. A następnie doczytałam w planie lekcji, że ten nieszczęsny pierwszy wf odbywa się na basenie. Śniadanie nie było wyjątkowo złe, bo przynajmniej udostępnili nam tak zwany szwedzki stół. ... czytaj dalej trending_flat


check Niedziela 2 sierpnia
local_library0 comment0 thumb_up0

Nienawidzę jeździć samochodem. A właściwie nawet nie tyle nienawidzę, co chyba się boję. Nie wiem czego, nie wiem, skąd mi się to wzięło, bo kiedyś przepadałam za tą czynnością, ale za każdym razem przy prędkości większej od tempa maszerującego ślimaka nieprzyjemnie ściska mnie w dołku. Gdy rodzice mnie obudzili, byłam dla nich tak wredna, jak to tylko możliwe o tak pogańskiej godzinie, po cichu licząc, że wkurzą się wystarczająco, by z... czytaj dalej trending_flat


check Sobota 1 sierpnia
local_library1 comment0 thumb_up0

– Nie! Nie ma nawet takiej opcji! Za żadne skarby! No prędzej umrę! – wyłam jak zarzynana, leżąc twarzą w bielutkim dywaniku i młócąc podłogę pięściami. Choć normalnie nie jestem skłonna do podobnych histerii, teraz najchętniej zaczęłabym rzucać przedmiotami i rwać włosy z głowy. Rodzice patrzyli na to beznamiętnie z wysokości szarej, eleganckiej kanapy. Spokojni, milczący, nieruchomi... chyba nawet trochę znudzeni. Nijak nie sprawiali... czytaj dalej trending_flat


check Rozdział 9
local_library0 comment0 thumb_up0

Święte Góry. Obojętnie, co się działo, zawsze musiało to się skończyć w Świętych Górach. Pech? Element Wielkiego Planu? Zwykły zbieg okoliczności? Nieistotne. Ważne, że właściwie i tak za każdym razem wychodziło mu to na dobre. Przecież to właśnie to miejsce było kolebką mocy wyvernów. Tysiące kilometrów kwadratowych wysokich turni, stromych grani, ostrych jak szpile szczytów celujących w zachmurzone niebo jak ostrza włóczni strażnikó... czytaj dalej trending_flat


check Rozdział 8
local_library0 comment0 thumb_up0

Wszystko zaczęło się od tego, że Vuko zaczął rozmawiać z naturą świata. Jak się masz, Świecie? Czy wszystko w porządku? Bo wiesz, u mnie nie najlepiej. Ale nie przejmuj się. Radzę sobie. Tak jak umiem, ale jak widać wystarczająco, by nie zdechnąć. Choć pewnie wyszłoby mi to na dobre. Świat nigdy nie był łaskawy. Świat był zepsuty, brudny, skalany, tętniący ludzką głupotą jak ciężką chorobą. Świat pozornie nie słuchał. Dla każdego wyda... czytaj dalej trending_flat


check Rozdział 7
local_library0 comment0 thumb_up0

Skoro burmistrz wiedział już, kim jest, mógł spokojnie przestać się kryć. I tak nie minie wiele czasu, nim dowie się reszta miasta, a wtedy i tak wybuchnie nieunikniony skandal. Poza tym... przecież nie miał czym się przejmować. W jaki sposób mogła zagrozić mu banda zwyczajnych ludzi? Ruszyliby na niego wściekłym tumem, żeby spalić na stosie? Do zachodu pozostało jeszcze dużo czasu, lecz między potężnymi dębami o wiecznie złotych liści... czytaj dalej trending_flat


check Rozdział 6
local_library0 comment0 thumb_up0

Lewa dłoń bolała po bliskim spotkaniu z marmurową skórą wampira, strażnicy krzyczeli coś, wyrwawszy się ze stuporu i ruszywszy wreszcie w jego stronę, ludzie cofali się w popłochu, widocznie nawet nie wiedząc, jak powinni zareagować, fałszywy prorok zbierał się z połamanych desek lady straganu, w który wpadł, otrzymawszy celny cios. Eltanin żuł wędziło, położywszy uszy płasko na łbie, i zamiatał niecierpliwie ogonem, ewidentnie niezadow... czytaj dalej trending_flat


check Rozdział 5
local_library0 comment0 thumb_up0

Światło miało konsystencję pokruszonego szkła. Wsączało się do pomieszczenia maleńką szparą między niedokładnie zaciągniętymi zasłonami, przecinało wypełnione kotłującym się kurzem powietrze oślepiającą wiązką i lądowało wreszcie na załomie ściany, rozlewając się parzącą strugą, wypalającą jasne linie na siatkówce. Mark musiał przyznać, że gorąca smuga, przypominająca laserową wiązkę, całkiem ładnie komponuje się z elegancką farbą w kol... czytaj dalej trending_flat


check Rozdział 4
local_library0 comment0 thumb_up0

Za każdym razem Mark czuł ogromną ulgę, gdy zanurzał się w pachnącym magią powietrzu Drugiego Świata. Miał wrażenie, że nareszcie znalazł się na właściwym miejscu. Natychmiast, gdy tylko wciągał do płuc pierwszy haust, na języku pojawiał się specyficzny, lekko słodkawy posmak, a całe ciało opanowywało poczucie bezbrzeżnej ulgi. Mógł głębiej oddychać, mógł rozluźnić mięśnie, mógł przestać przejmować się podążającymi za nim spojrzeniami. ... czytaj dalej trending_flat


check Rozdział 3
local_library0 comment0 thumb_up0

Ucieczkę ze szpitala odwlekał jak tylko mógł. Codziennie zasypiał z przeświadczeniem, że rankiem następnego dnia nareszcie coś ze sobą zrobi, by następnie obudzić się wraz z pierwszym brzaskiem i dojść do wniosku, że zdecydowanie jeszcze jeden dzień może zostać. Wmawiał sobie, że to przez beztroskę leniwego leżenia, że zasmakował w tym, jak wszyscy się o niego troszczą, że naprawdę potrzebował urlopu, a gdy na takowym wreszcie przymusow... czytaj dalej trending_flat


check Rozdział 2
local_library0 comment0 thumb_up0

Fakt pozostawania skazanym na łaskę niekoniecznie czystego szpitala państwowego nieodmiennie wprawiał go w stan irytującej głupawki. Ilekroć na korytarzu migały mu sylwetki obandażowanych jak mumie, cierpiących ludzi z oddziału intensywnej terapii, spazmy niekontrolowanego śmiechu bezlitośnie skręcały poharatane flaki. Naprawdę ciężko było mu uwierzyć, że skończył jako jeden z nich. Jednak było coś, co nie pozwalało mu się tak do końca... czytaj dalej trending_flat


check Rozdział 1
local_library0 comment0 thumb_up0

Na początku była tylko ciemność. Przelewała się atramentową czernią, mieniła lekko fosforyzującą mgiełką paniki i nie pozostawiała nawet cienia szansy na to, że ujrzysz wyciągniętą tuż przed twarzą dłoń. Ciemność była idealna, nieskażona najmniejszą plamą szarości. Otaczała ze wszystkich stron, zaciskała się na ciele jak pięść niewidzialnego olbrzyma, dusiła, wyciskała z płuc ostatki powietrza i zastępowała je kleistą, cuchnącą mazią. ... czytaj dalej trending_flat


check Prolog
local_library0 comment0 thumb_up0

Doprowadzenie ruin do stanu używalności zajęło mu sporo czasu, ale zdecydowanie się opłaciło. Po tym, jak został wygnany z miasta – samotny, ranny i kompletnie niewiedzący, co się dzieje – jego jedyny ekwipunek stanowił stary nóż desantowy w wytartej skórzanej pochwie i wiecznie gburowaty kary jednorożec, jak na złość mówiący jedynie zagadkami. Sam nie wiedział, dlaczego na trasę ucieczki wybrał właśnie Las. Otaczająca go soczyście zie... czytaj dalej trending_flat


check 8. No trzeba to opić
local_library0 comment0 thumb_up0

Jeszcze chwila, a znaleźliśmy się na łonie pachnącej naturalnym nawozem dziczy. To znaczy takiej wyimaginowanej dziczy, bo nowoczesność miała się w okolicy całkiem dobrze. Na rozległym polu, upstrzonym paroma starymi drzewami owocowymi, rozłożyły się różnokolorowe namioty obleganej przez gówniarzerię wioski średniowiecznej i hałaśliwy plac zabaw. Ciężki zapach setny raz odgrzewanego tłuszczu unosił się nad przytulną alejką, zdominowaną... czytaj dalej trending_flat


check 7. Dla hajsu i fejmu
local_library0 comment0 thumb_up0

Właściciel nieszczęsnego klubu, w którym to mieliśmy raz nieprzyjemność zagrać, mianowicie pan Hieronim Wąski, postanowił tak ni z tego ni z owego pogrążyć nas w sposób znaczny. To znaczy... właściwie powinniśmy mu dziękować, nosić na rękach i przynosić śniadanie do łóżka do końca życia, ale wolę pozostać przy tym, że jednak przysporzył nam sporo problemu. Otóż pająkowaty mężczyzna podobnież zachwycił się naszym talentem (jest wiele ep... czytaj dalej trending_flat


check 6. Nasz własny Arab
local_library1 comment0 thumb_up0

Szczęśliwie się złożyło, że jakimś cudownym cudem udało nam się wkręcić na kolejny koncert do klubu szanownego pana Wąskiego, nadal zachwyconego ideą naszego istnienia. Z kolei nieszczęśliwie się złożyło, że Jaromir, Semen i Tantal o coś się pokłócili. Nie udało mi się niestety dowiedzieć, o co konkretnie im poszło, ale skończyło się na tym, że Jaro złamał pałeczki Semena na głowie Tantala, a następnie dostał w twarz patelnią tak, że a... czytaj dalej trending_flat


check 5. A mieliśmy jeszcze czas na ucieczkę...
local_library1 comment0 thumb_up0

Serio. Napisali o nas artykuł w lokalnej gazecie. Według jego autora jesteśmy urokliwą gromadką niezwykle utalentowanych młodych ludzi, obiecującymi muzykami, świetnymi aktorami i ogólnie wspaniałymi wykonawcami, którzy ze zwykłego występu muzycznego zrobili wydarzenie tygodnia. Ja tam nikogo z błędu wyprowadzać nie chcę, ale ciekawa jestem, co ten fajny dziennikarz by powiedział, gdyby mu uświadomić, że ta drobna „wpadka” na koncercie... czytaj dalej trending_flat


check 4. Polecamy się na przyszłość!
local_library1 comment0 thumb_up0

Od samego rana miałam serdecznie dosyć Stigha. No dobra, może i mam wręcz nieskończone pokłady cierpliwości względem mojego kochanego mężusia, ale dzisiaj to już przesadził. Ciskał się po całym mieszkaniu, rzucał piętrowymi wiązankami, wybijał palcami rytm utworów, które mamy zagrać, na praktycznie wszystkim, co mu się nawinęło (tak, na mnie też), ciskał przedmiotami, wszystko leciało mu z rąk... Już samo to, że dwa razy trzepnął Semen... czytaj dalej trending_flat


check 3. A to jest właśnie Stigh Schroeder!
local_library0 comment0 thumb_up0

Trzeba przyznać, że, jak na bandę nadpobudliwych wiecznych dzieci, radziliśmy sobie całkiem nieźle. A właściwie to całkiem nieźle radzili sobie moi dziani i nadopiekuńczy rodzice. No dobra. Nie jestem jedną z tych słodkich buntowniczek, które swoich starych mają w głębokim poważaniu, chyba że akurat pilnie potrzebują kasy, to wtedy mogą stać się nagle do rany przyłóż. O nie! Ja uwielbiam moich rodziców. Mam z nimi świetny kontakt, chę... czytaj dalej trending_flat


check 2. Trza se jakoś radzić!
local_library0 comment0 thumb_up0

Ze snu wyrwało mnie stanowczo mało dyskretne pukanie. Przez „mało dyskretne pukanie” mam na myśli walenie otwartą dłonią w drzwi z tandetnej drewnopodobnej sklejki. Chyba każdy potrafi sobie wyobrazić, jaki hałas to robi. Jęknęłam, czując rozsadzający czaszkę ból, schowałam głowę pod kołdrę i stęknęłam: – Stigh, ktoś puka... Usłyszałam, jak mąż wzdycha, przeciąga się, odkłada książkę, niechętnie wlecze się do drzwi i przekręca klucz... czytaj dalej trending_flat


check 1. The Pripyat Company
local_library1 comment0 thumb_up0

Obudziłam się na kacu. Nigdy nie myślałam, że spicie mnie jest możliwe. A sądziłam tak z dwóch powodów. Po pierwsze: jestem zagorzałą zwolenniczką teorii, że bez alkoholu też można się dobrze bawić, a po drugie: nawet jeśli już zgadzam się na to, by wcisnąć w siebie jakieś procenty, nie umiem się spić. Nie wiem czemu, po prostu mam tak mocną głowę, że butelka wódki 0,7 przelatuje przeze mnie jak soczek. Tak więc, wierna powyższym wspo... czytaj dalej trending_flat


check Rozdział 16
local_library0 comment0 thumb_up0

No dobra, sytuacja była poważna. I to na tyle, że nawet ja odczuwałam potrzebę, by za wszelką cenę powstrzymać się od żartowania i docinania komu popadnie. Jakby nie patrzeć, jakąś tam przyzwoitość miałam. Wiedziałam, jak należy się w takich sytuacjach zachować, choć podejrzewam, że zdecydowana większość nie byłaby w stanie uwierzyć, gdybym powiedziała to na głos. Cała noc minęła jak koszmarny sen. Wampiry trwały idealnie nieruchomo, j... czytaj dalej trending_flat


check Rozdział 15
local_library0 comment0 thumb_up0

Pomimo długich poszukiwań stało się tak, jak przewidziałam – Edward i Carlisle nie zdołali odnaleźć Iriny. Ruszyli jej tropem jak najszybciej, przepłynęli nawet zatokę, przy której ślad się urywał, zlustrowali przeciwległy brzeg, lecz nie zdołali natrafić na nic więcej. Nie wiedziałam, co powinnam o tym wszystkim myśleć. Tysiące przeczuć, emocji, domysłów i wątpliwości mieszało się w jedno, sprawiając, że chwilami zaczynałam zapominać,... czytaj dalej trending_flat


check Rozdział 14
local_library0 comment0 thumb_up0

Następne dni zlewały mi się w jedno. Zdawałam się trwać w czymś w rodzaju letargu, jednocześnie uczestnicząc we wszystkich wydarzeniach, jak i czując się tak, jakbym obserwowała je z dużej odległości. Jakbym oglądała film, przejmowała się losami bohaterów, lecz nieprzesadnie zastanawiała nad tym, jaki wpływ mają na mnie samą. Praktycznie całe dnie spędzałam w skórze wilka, pogodzona ze swoją naturą jak nigdy dotąd. Miałam wrażenie, jakb... czytaj dalej trending_flat


check Rozdział 13
local_library1 comment0 thumb_up0

Miałam wrażenie, jakby w moim ciele siedziały dwie zupełnie różne osoby. Pierwsza Leah była dobra. Ona przejmowała się wszystkim – martwiła się o brata, chciała dobrze wypaść przed rodziną, do której niejako się wprosiła, była smutna i niezrozumiana, ale z całych sił próbowała z tym walczyć – usiłowała wyjść na przysłowiową prostą, zacząć wreszcie żyć. I ona przede wszystkim żałowała tego, jak potraktowała Bellę. Owszem, nie widziała n... czytaj dalej trending_flat


check Rozdział 12
local_library1 comment0 thumb_up0

W jednej chwili stało się tyle rzeczy, że postronnemu obserwatorowi z pewnością zakręciłoby się w głowie. Bella nagle zupełnie się zmieniła. W jej krwistoczerwonych oczach błysnęła wściekłość, mięśnie napięła do granic wytrzymałości. Owszem, niby spodziewałam się tego w każdym momencie, ale... zdezorientowało mnie to. Bo nie wyglądała jak ogarnięta szałem nowo narodzona. Ona była wściekła, ale... nadal myślała. Pewnie dlatego właśnie n... czytaj dalej trending_flat


check Rozdział 11
local_library1 comment0 thumb_up0

Bella się obudziła. W jednej chwili wszyscy odetchnęli z ulgą. Ledwo wyczuwalne, lecz wciąż obecne napięcie wyparowało bezpowrotnie, gdy tylko czerwone oczy nowo narodzonej ujrzały świat. Życie wszystkich w domu, do tej pory skupione wokół małej Renesmee i być może też trochę wokół mnie, skierowało się w stronę głównej bohaterki. Ta. Nie powiem, poczułam ogromną ulgę – jak już wspominałam, przez to, co musiałam dla niej zrobić w ostat... czytaj dalej trending_flat


check Rozdział 10
local_library0 comment0 thumb_up0

Gdy się obudziłam, było jakoś dziwnie. I nie chodzi nawet o to, że sądząc po pozycji słońca, mogła być jakaś dwunasta, choć nie przypominam sobie, kiedy ostatni raz wstałam o takiej porze. Ta dziwność z pewnością wynikała z tego, że doskonale zdawałam sobie sprawę z tego, że w domu znajduje się dziewięć osób, a słyszałam jedynie delikatne trzepotanie serduszka małej dziewczynki i coraz rzadsze szmery w piersi przeobrażającej się Belli.... czytaj dalej trending_flat


check Rozdział 9
local_library0 comment0 thumb_up0

Zwariowałaś, Leah. Powaliło cię. Ale to kompletnie powaliło! Z czym było ci tak źle? Sam w zasadzie dał ci wolną rękę. Mogłaś sama zadecydować, czy nadal będziesz należeć do sfory i pojawiać się na wszystkich zebraniach, czy jednak wolisz przybywać tylko na specjalne zaproszenie. Stałaś się właściwie kimś specjalnie uprzywilejowanym! Możliwość decydowania o samej sobie, ta niepodzielna władza w twojej osobistej jednoosobowej watasze st... czytaj dalej trending_flat


check Rozdział 8
local_library0 comment0 thumb_up0

– Żyję już tyle lat, a nigdy do tej pory nie słyszałem o czymś takim. – Głos Billy'ego był cichy i drżący, ale i tak rozerwał ciszę jak wystrzał. Podskoczyłam w miejscu i spojrzałam w jego stronę. Miałam wrażenie, że temperatura w pomieszczeniu spadła o kilka stopni. Aż się dziwiłam, że z moich ust wraz z oddechem nie ulatują obłoczki pary. Członkowie starszyzny spojrzeli po sobie, jakby przekazując sobie w myślach jakąś wiadomość. Nie... czytaj dalej trending_flat


check Rozdział 7
local_library3 comment0 thumb_up0

Nie mogłam po prostu w to uwierzyć. Miałam wrażenie – a właściwie nie tyle wrażenie, co głupią, ściskającą w piersi nadzieję – że to wszystko jest jedynie koszmarnym snem, z którego za chwilę się obudzę. Niestety, obojętnie, jak mocno przygryzałam wnętrze policzka, choć miałam już pysk wypełniony krwią, nadal pędziłam przez las, trzymając się prawego boku Jacoba. Wyglądało na to, że kolejny raz przegrałam. Los znowu dał mi zasmakować z... czytaj dalej trending_flat


check Rozdział 6
local_library1 comment0 thumb_up0

Następny dzień toczył się własnym rytmem. Oprócz tego, że zdecydowaną jego większość przespałam, zwinięta w ciasny kłębek na kępie gryzącego mchu, minuty i godziny zlewały mi się w jedno – ciągłe patrolowanie okolicy było tak niesamowicie monotonne, że momentami zdarzało mi się podczas tego całkowicie wyłączać. I właśnie to mnie, cholera, gubiło. Myślałam o Samie. Wstyd było przyznać, ale słowa, które kazał przekazać Jaredowi, rozdrap... czytaj dalej trending_flat


check Rozdział 5
local_library1 comment0 thumb_up0

Byłam wykończona. Patrolowałam okolicę, biegłam po wydeptanej ścieżce, jednocześnie kompletnie nie kontaktując, co dzieje się dookoła. Krajobraz migał mi przed oczami, a ja zdawałam się go nie widzieć, bo w tym samym czasie na rzeczywisty obraz nakładały mi się scenki z sennych marzeń. Jestem pewna, że nie zauważyłabym członka watahy Sama, nawet jeśli bym na niego wpadła. Gdyby ktoś złapał mnie od tyłu i uchlał w ogon, może ewentualnie... czytaj dalej trending_flat


check Rozdział 4
local_library1 comment0 thumb_up0

Zaszyłam się pod niewielkim świerkiem i położyłam, zwijając w ciasny kłębek. Kłębek kipiący wściekłością na samego siebie i wszystko wokoło. Postarałam się maksymalnie wyciszyć myśli i skupić jedynie na słuchaniu. Cała przemieniłam się nagle w jedno wielkie ucho. Sfora jeszcze chwilę kręciła się niecierpliwie, wyjąc i rzucając przekleństwami na przemian. Przodował temu wszystkiemu Sam, którego umysł kojarzył mi się z naelektryzowaną bu... czytaj dalej trending_flat


check Rozdział 3
local_library1 comment0 thumb_up0

Sam szybko ustawił wszystkich w szyku bojowym. Czułam oprócz ekscytacji bijący od wilków strach. Każdy z nich cieszył się na bitwę, kilkoro nawet zdawało się traktować ją jako sprawdzian własnych umiejętności, jednak głęboko, spychana na samo dno myśli, czaiła się obawa o życie. Wszyscy czuli, że tym razem możemy już nie spotkać się w komplecie, gdy bitewny szał opadnie. Kogo stracimy? Z kim rozmawialiśmy ostatni raz? Czyją zrozpaczoną... czytaj dalej trending_flat


check Rozdział 2
local_library2 comment0 thumb_up0

W domu nadal czaili się goście. Na szczęście nikt nie wszedł wcześniej do mojego pokoju i nie zamknął okna, którego rama obijała się o ścianę przez przeciąg, mogłam więc niepostrzeżenie wślizgnąć się do środka. Naciągnęłam porzuconą sukienkę i spojrzałam na swoje odbicie w lustrze. Sama nie wiedziałam, co o sobie myśleć. Zwykle uważałam się za dość atrakcyjną – byłam w końcu średniego wzrostu, szczupła, z dużymi piersiami i ładnie rysu... czytaj dalej trending_flat


check Rozdział 1
local_library1 comment0 thumb_up0

Ciepło bijące od kominka podziałało na mnie jak zderzenie ze ścianą. Przysięgam, że aż stanęłam w progu salonu, zatrzymana zwartą falą wyciskającego łzy z oczu gorąca. Autentycznie nie było tu czym oddychać. – Och, Leah! Wreszcie do nas przyszłaś? – ucieszyła się ciocia, klepiąc pulchną dłonią miejsce na trzyosobowej kanapie, które jakimś niewytłumaczalnym cudem udało jej się odstąpić. – Ja tu właściwie tylko na chwilkę – mruknęłam uś... czytaj dalej trending_flat


check Prolog
local_library2 comment0 thumb_up0

Jest taki wąski krąg ludzi, których właściwie bez żadnych zastrzeżeń można wsadzić do teczki w napisem „przegrani”. Nie ma żadnego sensu w tym, by taka osoba kiedykolwiek się za coś zabierała, bo nawet jeśli jej to wyjdzie, to raczej z mizernym skutkiem. Nie ma szans, by ktoś taki był w czymkolwiek najlepszy. No bo, o ironio, przecież przegrał, zanim w ogóle zaczął grać. Ja właśnie zaliczam się do takich osób. Osób, które do niczego n... czytaj dalej trending_flat


check Najkrótsze posłowie w historii
local_library0 comment0 thumb_up0

Dzień dobry. Krótka ciekawostka dla tych, którzy doszli tutaj i myślą, że się im podobało... Gdy to napisałam, miałam trzynaście lat. Poważnie. Ale mówią, że byłam dziwnym dzieckiem. Tom drugi - "Trylogia Pożeracza Światów: Interludium" - jest dostępny na moim profilu. Najlepszy, tom trzeci, którzy tworzę na bieżąco po latach, również.... czytaj dalej trending_flat


check Epilog
local_library0 comment0 thumb_up0

Niebo było zupełnie czarne. Nie sposób było dojrzeć na nim choć jednej gwiazdy, księżyc schował się za gęstymi chmurami. Ale kamienna ścieżka została już oświetlona – pochodnie rzucały nierzeczywiste, migotliwe cienie na otaczające ją skały. Wielkie kamienie przybierały wprost nieprawdopodobne kształty, można było spędzić wiele czasu, oglądając je ze wszystkich stron. A z każdej były inne – tu rozpadlina, tam jama wydrążona przez spływa... czytaj dalej trending_flat


check Rozdział 28
local_library0 comment0 thumb_up0

Anders – Po co tam jedziesz? – Shadya stanęła w drzwiach i oparła się o futrynę, krzyżując ramiona na piersi. Anders powoli odjął dłoń od klamki i odwrócił się do niej ze słodkim uśmiechem. – Shadyo, dlaczego nie śpisz? – Podczas pełni dręczą mnie koszmary. Minę miała pełną pretensji, a w jej ciemnych oczach czaiło się coś na kształt... strachu? Wyvern bardzo się starał skupić na jej twarzy, lecz cienka koszula nocna, jaką miała ... czytaj dalej trending_flat


check Rozdział 27
local_library0 comment0 thumb_up0

Mark Obudził się zlany potem. Ze zdziwieniem zauważył, że znajduje się w szerokim łożu z baldachimem, nakryty drogą, barwną kapą. Pierwszym, co zobaczył, był wiszący na ścianie portret mężczyzny o srogiej twarzy. Namalowane oczy patrzyły tak przenikliwie, że zapragnął natychmiast wstać i schować go do szafy. Podniósł się na poduszkach, chcąc ubrać się i wybadać sytuację, lecz jedynym skutkiem było to, że zwalił się z impetem na przyk... czytaj dalej trending_flat


check Rozdział 26
local_library0 comment0 thumb_up0

Allan Właściwie to wcześniej usłyszał niż zobaczył bełt, wbijający się w pień drzewa obok niego. Natychmiast, pamiętając o zasadach wbitych mu do głowy podczas wojskowego szkolenia, rzucił się na ziemię, płasko do niej przylgnął, ignorując dzielnie błotnisty mech, przylepiający mu się do twarzy. Zamknął oczy, tylko cudem powstrzymując się od modlitwy na głos. Starał się nie oddychać, pamiętając o niezwykle czułym słuchu wyverna. Dopi... czytaj dalej trending_flat


check Rozdział 25
local_library0 comment0 thumb_up0

Allan Stopy zapadały się w miękkim mchu prawie do połowy łydki. Pod nim kryły się korzenie drzew, więc naprawdę musiał uważać, by się o jakiś nie potknąć. Z powykręcanych pni zwieszały się pnącza, brudne i cuchnące. Podmokły grunt wydzielał dość mocny fetor zaawansowanego rozkładu. Na początku mu przeszkadzał – nie mógł zmusić płuc do zaczerpnięcia kolejnego oddechu, zanosił się głośnym kaszlem, zdolnym do wykurzenia z kryjówki najgł... czytaj dalej trending_flat


check Rozdział 24
local_library0 comment0 thumb_up0

Vladimir Żwir cicho chrzęścił pod butami, zdradzając każdy jego ruch. Szczerze nienawidził tego, chętnie spaliłby pomysłodawcę tego cholerstwa na stosie, wcześniej opróżniając jego żyły z krwi. Ale nie do końca, by mógł jeszcze pocierpieć w ogniu... Ale niestety nie znał tego człowieka. I teraz właśnie, przez niewiedzę tego, kim jest, cierpiał męki, usiłując bezgłośnie podkraść się do ofiary. Chłopak był młody, chudy, ale wysoki. Gd... czytaj dalej trending_flat


check Rozdział 23
local_library0 comment0 thumb_up0

Mark Pogoń zgubili dopiero następnego dnia rano. Przedzierali się przez las, prawie nieprzytomni z powodu dręczącego ich głodu i braku snu. Zwyczajnie było zbyt niebezpiecznie na to, by zatrzymać się choćby na moment. – Chyba coś widzę – obwieścił Odyn, mrużąc oko. – Tak? To miło. Bo chyba w lustrze się nie odbijasz... – syknął Loki. Po ich krótkiej sprzeczce w mieście obnosili się szorstko, doszło nawet do tego, że rudy został zmu... czytaj dalej trending_flat


check Rozdział 22
local_library0 comment0 thumb_up0

Ryjisjaveeik – Co to jest? – jęknął Ryjisjaveeik, mrużąc z niedowierzaniem oczy. Przed nimi rozpościerała się szeroka dolina. Na jej dnie, w cieniu górujących nad nimi skalistych szczytów gór, znajdowało się miasteczko. Jasno oświetlone okna domów i brukowane uliczki wprost zapraszały, by się do nich zbliżyć. W powietrzu unosił się dochodzący z jakiejś karczmy piękny aromat ciepłego jedzenia. – Nie obchodzi mnie co to, ale mam wie... czytaj dalej trending_flat


check Rozdział 21
local_library0 comment0 thumb_up0

Louis – Jesteś pewien, że o tę knajpę chodziło? – spytał z niepokojem Vladimir. – Jak nigdy. – Louis nie był jednak przekonujący. Również rozglądał się z widocznym niepokojem. Wnętrze było ciemne; ukryte w żeliwnych żyrandolach świece rzucały na kamienne ściany ponure cienie. Kamień na ścianach był szary, spomiędzy niego wyciekała zaprawa. W rogu sali stały dwie gigantyczne beczki. Przy masywnych stolikach siedziało stado lekko pod... czytaj dalej trending_flat


check Rozdział 20
local_library0 comment0 thumb_up0

Mark – Ciągnij! – ryknął Bonawentura, z całej siły szarpiąc za linę. Stojący za nim Rion aż stęknął z wysiłku. Jedzenie skończyło im się cztery dni temu. Próbowali za pomocą mapy odnaleźć najbliższe wyjście z jaskiń – bez skutku. Natrafiali na wiele korytarzy nieuwzględnionych na planie, lub po prostu nie znajdowali tych, w które powinni skręcić. Sieć grot wydrążonych w Świętych Górach zdawała się być labiryntem, który posiadał włas... czytaj dalej trending_flat


check Rozdział 19
local_library0 comment0 thumb_up0

Mark Tunel był ogromny. Dość wąski, niezbyt wysoki, lecz ciągnął się całymi kilometrami. Szli nim bez ustanku przez dziesięć godzin, drogę oświetlając najpierw pochodnią, a gdy ta się wypaliła, za pomocą magii. Wszyscy myśleli, że ta męczarnia nigdy się nie skończy, aż nagle niespodziewanie stanęli u wejścia do wielkiej groty. Kula ognia, którą powołał do życia Mark, nie wydobyła z mroku przeciwległych ścian, ani nawet sklepienia jas... czytaj dalej trending_flat


check Rozdział 18
local_library0 comment0 thumb_up0

Anders Wieża zdecydowanie była wyższa od samego domu. Budynek składał się z parteru, piętra i strychu, a ona miała cztery poziomy. Ale dla niego i tak było zbyt nisko. Zbyt blisko ludzi. Zbyt blisko własnej hańby. Oderwał zagradzające okno deski. Do środka wpadł podmuch lodowatego wiatru, lekko wilgotnego, niosącego zapowiedź śnieżycy. Z krokwi poderwał się samotny nietoperz, wyleciał na zewnątrz z głośnym skrzekiem, drażniącym czuł... czytaj dalej trending_flat


check Rozdział 17
local_library0 comment0 thumb_up0

Mark Powoli otworzył oczy. Czuł w głowie tępy ból i dość głośny szum, co od razu skojarzył z pewnym incydentem sprzed roku, gdy wypił trzy butelki whisky z barku ojca. Obudził się właśnie w takim stanie, tylko że wtedy jeszcze pędem musiał biec do łazienki, a jak chodzi się o kulach, to nie taka łatwa sprawa. Nie zdążył, ale to nie było teraz istotne. Zmrużył oczy. Światło było mocno przytłumione, ale dla niego stanowczo za ostre. J... czytaj dalej trending_flat


check Rozdział 16
local_library0 comment0 thumb_up0

Livia Gdy szła ulicą, jej uwadze nie umknęły ślady dopiero co przebytej walki. Okno w mieszkaniu Louisa było wybite, paru ludzi wspólnie wynosiło ze środka połamane drzwi. Uśmiechnęła się pod nosem. Ojciec Anders wreszcie zachował się tak, jak na wyverna przystało. Stanęła przed swoim domem. Grubo ciosane kamienie i wielkie okna, tworzące tajemniczą atmosferę, zwykle potrafiły poprawić jej nastrój w najgorszych chwilach. Niestety ni... czytaj dalej trending_flat


check Rozdział 15
local_library0 comment0 thumb_up0

Mark – Za tobą! Rion nie słyszał. Mark, nie myśląc nawet o podejmowanym ryzyku, zwalił się całym ciężarem na zielonego wyverna. Ogromny harpun z impetem wbił się w skałę tuż nad jego łbem. Zawarczał. Dopiero co przekroczyli bezpieczną granicę Świętych Gór, a już pojawiły się pierwsze kłopoty. Od jakiegoś czasu usiłowali walczyć z niewidzialnym przeciwnikiem, posyłającym w ich stronę rzekę harpunów. Nie mogli jej zignorować – broń b... czytaj dalej trending_flat


check Rozdział 14
local_library0 comment0 thumb_up0

Anders Na tle nocnego nieba dom wyglądał upiornie. Spadzisty dach pokryty metalowym gontem, smukłe wieżyczki z łukowato wykończonymi oknami gomółkowymi o szybkach w kształcie rombów. Ceglany mur, miejscami rozpadający się ze starości, pokryty był bluszczem i rozmokniętym mchem, zwieńczony ostrymi skorodowanymi szpikulcami. Na dachu budynku z cichym skrzypieniem obracał się wiatrowskaz w kształcie wyjącego wilka. Nagie gałęzie starych... czytaj dalej trending_flat


check Rozdział 13
local_library0 comment0 thumb_up0

Louis Mała drewniana chatka kryła się między wysokimi świerkami. Tuż przed nią znajdowało się szerokie, kamieniste koryto strumienia. Ten, jakby na przekór, płynął tuż obok, rozlewając się szeroko. Wysokie skalne ściany wznosiły się niemalże pionowo, zasłaniając słońce. Louis potrzebował całej swojej siły, by przebiec odcinek, jaki go dzielił od drewnianego budynku, a i tak wiedział że jego psychika nie pozostanie nienaruszona. Z każ... czytaj dalej trending_flat


check Rozdział 12
local_library0 comment0 thumb_up0

Livia Klasztor był ogromny. Wielkie kamienne mury, wilgotne od topniejącego śniegu, sprawiały dość odpychające wrażenie, prowadząca ich Shadya jednak uparcie parła na przód, pod górę, podwijając tylko fałdy czerwonej aksamitnej sukni, by nie ubrudzić jej błotem. Kilka metrów za nią wlókł się Allan, zmizerniały i wyczerpany po zbyt wielu przeżyciach i bez przerwy na odpoczynek od wczorajszego wieczoru. Pochód zamykała ona – Livia. W c... czytaj dalej trending_flat


check Rozdział 11
local_library0 comment0 thumb_up0

Ryjisjaveeik Więzy boleśnie wbijały się w nadgarstki, uniemożliwiając swobodny przepływ krwi. Wszystkie kończyny miał odrętwiałe, z rozciętej wargi ciekła stróżka czegoś lodowatego o metalicznym posmaku. Uniósł głowę. Obok leżał Rion, prawdopodobnie nieprzytomny. Bronił się do przesady długo, za nic nie chciał pozwolić na uwięzienie siebie i przyjaciół. Cóż, raczej mu nie wyszło. Rozejrzał się. Marka nigdzie nie było. Przez głowę pr... czytaj dalej trending_flat


check Rozdział 10
local_library0 comment0 thumb_up0

Louis – Czy masz jakieś inne motywy, oprócz głodu, którym tak usilnie się zasłaniasz? Wzrok wampira był całkowicie pozbawiony wyrazu, wręcz bezlitośnie obojętny, nie pozwalał Louisowi nawet na marzenia o lżejszym wymiarze kary. Dawno niestrzyżone, postrzępione czarne włosy sterczały komicznie na wszystkie strony świata, pod nimi kryła się twarz mała i okrągła, jak u małego dziecka. Ogorzałe policzki pokrywała jednak gęsta sieć zmars... czytaj dalej trending_flat


check Rozdział 9
local_library0 comment0 thumb_up0

Shadya Jeszcze raz obejrzała się za siebie. Dom tonął w mroku, wielki hall oświetlało jedynie wpadające z salonu światło księżyca. Ciemne, obłożone drewnem ściany uniemożliwiały dokładne skupienie wzroku, kontury zamazywały się. A może to efekt zdenerwowania? Czuła, jak mocno wali jej serce, jakby zaraz miało wyskoczyć z piersi. W głowie kręciło się z nerwów, miała problemy z utrzymaniem równowagi, żołądek ściskały okropne mdłości. P... czytaj dalej trending_flat


check Rozdział 8
local_library0 comment0 thumb_up0

Rion – To cholerstwo jest wyższe, niż to zapamiętałem – zauważył Rion, od dłuższego czasu przyglądając się górom. Były one w całości popękanymi, rojącymi się od ostrych odłamków skałami, porośniętymi kosodrzewiną i karłowatymi świerkami. Przestrzeń pomiędzy nimi była mlecznobiała od mgły. Wił się tam też dość głęboki strumień, którego idealnie błękitne wody rzeźbiły wiekami w skale szeroki wąwóz, wytyczający ledwo widoczną ścieżkę.... czytaj dalej trending_flat


check Rozdział 7
local_library0 comment0 thumb_up0

Livia – Livio, naprawdę uważam, że ten młodzieniec to świetny wybór dla panienki. Ojciec dobrze zrobił, biorąc pod uwagę szlachetnych von Lahmanów – trajkotała służąca, przeczesując gęste pukle czarnych włosów Liv. Dziewczyna od jakiegoś czasu już jej nie słuchała – oparłszy łokcie na parapecie, wpatrywała się w zamyśleniu w oświetlone okna kamienicy naprzeciwko. Życie jej mieszkańców wydawało się takie proste, takie... idealne. Nik... czytaj dalej trending_flat


check Rozdział 6
local_library0 comment0 thumb_up0

Ryjisjaveeik – Jestem niewinny, przysięgam! – wył ranny wyvern, padając na kolana przed Ryjisjaveeikiem. Władca spojrzał na niego, nie okazując zupełnie żadnych emocji, zaciskając tylko mocniej dłonie na podłokietnikach tronu. Siedzisko to było całkowicie wykonane z szarej skały, rzeźbionej w szczerzące kły wyverny – wielkie, zimne i potwornie niewygodne. Sama sala tronowa była ogromną jaskinią o niskim, pokrytym stalaktytami sklepi... czytaj dalej trending_flat


check Rozdział 5
local_library2 comment0 thumb_up0

Allan Na strychu było zupełnie ciemno. Podążając w stronę maleńkiego okna, potknął się o coś i boleśnie zranił, uderzając kolanem o kant ciężkiej skrzyni. Chwycił pewnym ruchem stary, zatęchły materiał zasłonki i pociągnął. Ta urwała się razem z ramą i runęła na podłogę, stwarzając hałas nie do zniesienia. Allan zamarł, nasłuchując. W promieniach zimowego słońca, wpadających przez brudną szybę, wirowały kłęby kurzu, blokujące oddech,... czytaj dalej trending_flat


check Rozdział 4
local_library2 comment0 thumb_up0

Mark Ciemne, drewniane stopnie trzeszczały niebezpiecznie, gdy wbiegał po nich na górę. Szczelnie zamknął drzwi pokoju, w biegu naciągnął skórzany płaszcz i wojskowe buty, i dopadł do okna. Pod nim siedział już ogromny wyvern, jego pokryte kroplami deszczu łuski lśniły niczym najdroższe kamienie. Otrząsnął ogromne skrzydła z wdziękiem śmiercionośnego drapieżnika i prychnął: – Spóźniłeś się. – Wybacz, drobne kłopoty. Czemu nalegałe... czytaj dalej trending_flat


check Rozdział 3
local_library1 comment0 thumb_up0

Allan Dzień wiele nie różnił się od nocy. Niebo zasnuwały gęste chmury, deszcz siekł niemiłosiernie, zamieniając w bagno pracowicie wypielęgnowany kilka miesięcy temu ogród. Nic nie wskazywało na to, by ulewa miała w najbliższym czasie zamienić się w śnieg – pomimo środka zimy, temperatura uparcie utrzymywała się na plusie. Pogoda i brak słońca składały się na to, że korytarze Nocnego Dworu sprawiały wrażenie mrocznych i nieprzyjazn... czytaj dalej trending_flat


check Rozdział 2
local_library1 comment0 thumb_up0

Mark W momencie, gdy rodzice wchodzili do pokoju, Mark podjął szybką i niekoniecznie rozważną decyzję – rzucił się w stronę okna i skoczył na oddaloną o kilka metrów ziemię. Błoto z kałuży oblepiło mu spodnie, a intensywny deszcz na moment oślepił. Wściekłym ruchem odgarnął z czoła mokre włosy. Dopiero teraz zdał sobie sprawę z tego, że kompletnie nie wie, dokąd pójść. W domu z pewnością nie mógł pokazać się cały i zdrowy, a sąsiedz... czytaj dalej trending_flat


check Rozdział 1
local_library1 comment0 thumb_up0

Allan Noc była zimna i burzowa. Wiatr gwizdał w nagich gałęziach drzew przed domem, a wielkie krople deszczu bębniły o szybę okna. Allan powoli odpiął pas z pozłacaną pochwą od szabli i powiesił ją na kołku przy drzwiach. Szablę zgubił parę godzin temu, gdy jego konia wypłoszył wielki, czarny wilk, który nie wiadomo skąd pojawił się w mieście. Wściekłym ruchem zerwał górę od munduru armii pruskiej i rzucił się na wielkie łoże z bal... czytaj dalej trending_flat


check Prolog
local_library1 comment0 thumb_up0

Wyrzekam się ludzkiej słabości. Przyjmuję na swe barki potęgę magii, nieśmiertelności i ich najważniejszych tajemnic. Będę ich strzegł po kres świata, choćby miało mnie to kosztować życie. Jestem wyvernem, prawowitym władcą świata ludzi i magii, najpotężniejszą z istot magicznych. Nie ulegnę żałosnym ludzkim zachciankom, przysięgam na swój miecz i honor. Nie odbiorę życia bez wyroku, nie zhańbię się ułaskawieniem winnego. Będę stał... czytaj dalej trending_flat


check Rozdział 39
local_library2 comment0 thumb_up0

Bałam się. I to jak jasna cholera. Rzucenie się z bagnetem na plecy półdemona, który jednym pstryknięciem palców mógłby przerobić mnie na coś, co ciężko by było nawet zeskrobać do dębowej skrzynki, by przynajmniej z grubsza mnie przypominało? Ależ proszę. Nocne eskapady z wilkołaczymi stadami? Czemu nie. Wciskanie się jako szpieg do wrogiego stada i zbliżanie się do czegoś, co śmiertelnie je przeraża? Luzik. Wytłumaczenie nauczyci... czytaj dalej trending_flat


check Rozdział 38
local_library0 comment0 thumb_up0

Starszyzna. Cholerna Starszyzna w moim mieście. Wścibska, restrykcyjna, doszukująca się dziury w dosłownie wszystkim, włażąca z butami wszędzie, gdzie tylko dało się wejść, w każdej głupocie widząca tylko i wyłącznie winę poddanych wilkołaków, nigdy swoją, nigdy płynącą z zewnątrz, nigdy przypadkową. Złośliwa tak, jak banda staruszków w stosunku do młodszych stojących niżej w hierarchii może być, przepełniona wyższością i man... czytaj dalej trending_flat


check Rozdział 37
local_library0 comment0 thumb_up0

Quills do mnie zadzwonił. No okej, może i nie byłoby w tym niczego dziwnego – w końcu zdarza mu się do mnie wydzwaniać, zwłaszcza ostatnio, a sama przecież zaczęłam się zastanawiać, czy nie oczekuje po mnie czegoś więcej – ale... Nie, dobra, jeszcze raz. Quills napisał mi smsa. Sms brzmiał: „ZADZWOŃ!!!”. Tak jest, potrzebował caps locka i trzech wykrzykników, by być spokojnym, że wiadomość dotrze. Dotarła. Oddzwoniłam z awanturą... czytaj dalej trending_flat


check Rozdział 36
local_library0 comment0 thumb_up0

Okej. Źle było dopiero dzisiaj. Ja nie mam pojęcia, dlaczego tak się dzieje, ale w ostatnim czasie moje życie zamieniło się w kompletny szereg niewiadomych. I to w dosłownie wszystkich możliwych aspektach. Nie wiem, jak ja przeżyję w szkole po nieprzespanej nocy. Nie wiem, jakim cudem mamie udało się zeskrobać mnie z łóżka, bo byłam tak nieprzytomna, że do kuchni na śniadanie właściwie mnie zaniosła. W sumie nie wiem też, dlaczego był... czytaj dalej trending_flat


check Rozdział 35
local_library0 comment0 thumb_up0

Ten dzień miał być cudowny. Nastrój, w którym się obudziłam, można określić jedynie słowem „euforia”. Dziwne jest już samo to, że zwykle tuż po przebudzeniu mam raczej ochotę kogoś zamordować, zwłaszcza że gówniarze sąsiadów znowu czymś łomotały tak, że aż trzęsły się szyby w oknach, a tu... Dobra, słówko wyjaśnienia. Zasadniczo okna w mieszkaniu mam tak stare, że niewiele trzeba, by szyby w nich drżały. To takie drewniane, pomalowane... czytaj dalej trending_flat


check Rozdział 34
local_library0 comment0 thumb_up0

O Boże. No co, mała wilczyco, myślałaś, że nieszczęsna impreza urodzinowa wśród plastików i politycznie nieutalentowanych dresiarzy jest twoim oficjalnym społecznym upadkiem i że nic już aż tak złego nie może ci się przytrafić? Oj, jaka ty byłaś naiwna... No bo teraz wrobiłam się po całości. I to tak, że ciężko o tym opowiedzieć tak, bym nieodwracalnie nie straciła do siebie szacunku. Tak to w myślach mogę sobie naginać fakty, wm... czytaj dalej trending_flat


check Rozdział 33
local_library0 comment0 thumb_up0

Chyba pierwszy raz w życiu tak bardzo bałam się wilczego spotkania. Bałam się, bo wiedziałam, że teraz, gdy emocje już opadły, nie będzie mi wcale tak łatwo utrzymać w tajemnicy tej dziwnej rozmowy z półdemonem. Choćbym nie wiem, jak się starała, chłopaki i tak bez najmniejszego problemu będą mogli wygrzebać ją w mojej głowie, wydobyć na światło dzienne i obejrzeć z każdej możliwej strony, doszukując się ukrytych znaczeń. A ja... A ja ... czytaj dalej trending_flat


check Rozdział 32
local_library0 comment0 thumb_up0

Jak się okazało – nawet po zjedzonej na kolację niemal całej paczce moich ulubionych przeciwbólowych proszków (które w przypływie nękającego mnie podczas okresu czarnego humoru zwykłam nazywać „cukiereczkami”) nie byłam w stanie spać inaczej, niż na lewym boku. Co i tak szczególnie wygodne nie było, bo obity bark protestował przy tym jak mógł, ale zasadniczo była to jedyna możliwość, bym nie czuła tego cholernego żebra. W sumie całkiem ... czytaj dalej trending_flat


check Rozdział 31
local_library0 comment0 thumb_up0

Gdy tylko półdemon się pojawił, gdy tylko zakrzywione ostrze noża kukri przecięło ze świstem powietrze, gdy Brady krzyknął, w ostatniej chwili ratując Collina przed ciosem, który przy pomyślnych wiatrach mógł okazać się nawet śmiertelny, wybudziłam się. Inaczej nie potrafię tego określić. Do tej pory zdawało mi się, że tracę świadomość. Unosiłam się na jakichś chorych oparach absurdu, przepełniona emocjami, których nie rozumiałam – któ... czytaj dalej trending_flat


check Rozdział 30
local_library0 comment0 thumb_up0

Ciemność miała w sobie coś dziwnego. Niewłaściwego, niepokojącego, o czym świetnie wiedziałam, że nie powinno się w ogóle pojawić, co zaburzało jej spokojny obraz i sprawiało, że coś w głębi mnie samej zdawało się wręcz bić na alarm. To było coś, czego nie potrafiłam nazwać. Coś nieokreślonego, o czym nie mogłam powiedzieć nic ponadto, że... że jest. Nie umiałam rozpoznać, czy jest dobre, czy może jednak złe. Mocniej przekonywała mnie d... czytaj dalej trending_flat


check Rozdział 29
local_library0 comment0 thumb_up0

Z samego rana mogłam spokojnie powiedzieć, że najprawdopodobniej dostałam rozdwojenia jaźni. Nie mam pojęcia, jak to możliwe, że moje nastawienie zmieniło się tak radykalnie w ciągu ledwie kilku godzin, ale faktem było, że strach zaczęło przyćmiewać coś, co chyba powinnam nazwać... ekscytacją. I ciekawością. Tak, przede wszystkim ciekawością. Co bynajmniej nie oznaczało, że ten strach sobie wziął i poszedł. Co to, to nie. Bo przecież b... czytaj dalej trending_flat


check Rozdział 28
local_library0 comment0 thumb_up0

Rano czułam się beznadziejnie. W moim przypadku to chyba nie jest żadna nowość... Kurde, a może to się leczy? Nie jestem pewna, czy istnieją jakieś leki na pesymizm, rozczarowanie ludzką głupotą i niezadowolenie z systemu, ale warto się mamy zapytać... No, w każdym razie ten ranek, jak każdy poprzedni odkąd tylko zaczęłam bardziej świadomie spoglądać na obowiązek szkolny, okazał się koszmarny. Jakoś nigdy nie miałam problemu z tym, by... czytaj dalej trending_flat


check Rozdział 27
local_library0 comment0 thumb_up0

Dzisiejszego dnia nastąpił mój społeczny koniec. Jedna podjęta pod wpływem chwili decyzja, jeden idiotyczny błąd, jeden jedyny raz, gdy zapomniałam o tym, jak być asertywną... Dobra, ale może od początku. Dzień zaczął się jak każdy inny. Wstałam z płaczem, że to już, poobijałam się nieco po kuchni, rozlałam mleko na płatki i poparzyłam się kawą, upierdzieliłam świeżo wypraną bluzkę pastą do zębów, zgubiłam tusz do rzęs, przez co musi... czytaj dalej trending_flat


check Rozdział 26
local_library0 comment0 thumb_up0

Nie powiem – przestraszyłam się. A może nawet nie tyle przestraszyłam, co wpadłam w przysłowiową panikę... Gdy silny wilk złapał mnie zębami za kark i odciągnął od reszty, zaskowyczałam, choć bardziej z zaskoczenia niż strachu. Poleciałam za nim bezwładnie, runęłam na ziemię – oczywiście prosto w najbardziej błotnistą kałużę w okolicy (chociaż lepszym określeniem niż „kałuża” byłoby tu „miniaturowy krater w asfalcie”); zachłysnęła... czytaj dalej trending_flat


check Rozdział 25
local_library0 comment0 thumb_up0

Co mnie podkusiło, żeby tak męczyć z resztą Quillsa o działanie? No co?! Czy mnie do reszty pokrochmaliło za wszystkimi tymi razami, gdy skomlałam mu, że czuję się niedoceniona i niepotrzebna?! Czy mi życie nie było miłe, czy co?! Czy ja mam za mało zmartwień na głowie, że tak beztrosko zafundowałam sobie kolejne?! Nagrabiłam sobie solidnie. I to tak solidnie, że aż mnie bezsilna rozpacz brała, gdy się nad tym zastanawiałam. Okaz... czytaj dalej trending_flat


check Rozdział 24
local_library0 comment0 thumb_up0

Okazało się, że lekcje, wbrew cichej, bezsensownej, lecz mocnej nadziei wszystkich zainteresowanych, nie zostaną odwołane na czas tych kilku miesięcy, które ma zająć remont naszej szkoły. Z początku kompletnie nie potrafiłam sobie wyobrazić, jak niby dyrektorka rozwiąże problem – jej aktualnie „bezdomnych” pupilków było całkiem sporo: zarówno w części gimnazjalnej, jak i licealnej po sześć klas na roku, co dawało łącznie grubo ponad tys... czytaj dalej trending_flat


check Rozdział 23
local_library0 comment0 thumb_up0

Czy ja coś może wspominałam o tym, jakoby wczorajszy dzień był pechowy? He, obawiam się, że przy dzisiejszym spokojnie mógłby się schować. I zakopać. Tak, to będzie jeden z tych dni, w których będę całkiem mocno rozważać rzucenie się pod przejeżdżające auto. Do szkoły weszłam... matriksem? Sama nie wiem, jak to określić, ale z pewnością z boku musiało wyglądać zabawnie. Najpierw zajrzałam przez okno w drzwiach, czy nikogo nie ma w... czytaj dalej trending_flat


check Rozdział 22
local_library0 comment0 thumb_up0

Byłam tak wściekła, że aż myślałam, że mnie rozsadzi. Do wieczora snułam się po mieszkaniu, jak zwykle w chwilach zdenerwowania nie mogąc się na niczym skupić. Wpadłam nawet w pułapkę czegoś, co spokojnie można było określić zajadaniem stresu – wpychałam wszystko na potęgę, aż tata zaczął się niepokoić. Niecierpliwie wyczekiwałam zapadnięcia zmroku i tej cholernej dwudziestej – godziny tak beznadziejnie głupiej na zebranie, że aż mi si... czytaj dalej trending_flat


check Rozdział 21
local_library0 comment0 thumb_up0

Zamarłam na dłuższą chwilę pod klatką schodową, nie mogąc zmusić się do użycia domofonu. Kompletnie nie miałam ochoty na rozmowę z dziadkiem, czekającą mnie serię szczegółowych pytań, składanie sprawozdań i ogólnie wspólne egzystowanie w atmosferze, w której czułam się jak intruz. Dziadek od zawsze miał mnie za dziecinną, niezorganizowaną i nadmiernie bałaganiącą, do tego w połączeniu ze swoim charakterem potrafił to dość ucią... czytaj dalej trending_flat


check Rozdział 20
local_library0 comment0 thumb_up0

Do wieczora myślałam, że mnie rozsadzi. Dalszy pobyt na działce minął wręcz irytująco spokojnie – nikomu nie spieszyło się do domu, skoro już raz się tu pofatygowali, więc przez cały ten czas musiałam udawać, że bardzo cieszę się towarzystwem i niezwykle intryguje mnie jesienny wypoczynek na łonie natury. To znaczy... ja uwielbiam wypoczynek na łonie natury. Mało kiedy upodabniam się do standardowych ludzi w moim wieku, więc takie leni... czytaj dalej trending_flat


check Rozdział 19
local_library0 comment0 thumb_up0

Przyznam, że dość sceptycznie podchodziłam do pomysłu „odpoczęcia”. Gdy tylko zorientował się, że wciąż jestem w wilczym wcieleniu, dziadek zaczął nalegać, i to na tyle, że w pewnym momencie brakło mi argumentów przeciw, więc zgodziłam się już dla świętego spokoju, choć byłam po prostu pewna, że z takim bałaganem w głowie mogę tylko pomarzyć o zaśnięciu. Myśli dryfowały mi w niechcianych kierunkach nawet gdy skupiałam się na biegu,... czytaj dalej trending_flat


check Rozdział 18
local_library1 comment0 thumb_up0

Nie byłam pewna, co się stało. Nie byłam pewna, czy ja właśnie nie oszalałam! Stałam pośrodku ciemnego sklepu, plecami opierając się o ladę z jakiegoś eleganckiego, błyszczącego jak lustro nawet w skąpym świetle materiału. Po bokach miałam wieszaki z ubraniami – w świetle tak prozaicznie zwyczajne, teraz przybierające formę bezkształtnych czarnych brył, przywodzących na myśl dziury w rzeczywistości. A przed sobą, na drogich, lśniącyc... czytaj dalej trending_flat


check Rozdział 17
local_library1 comment0 thumb_up0

Choć zmiana następowała błyskawicznie, doskonale potrafiłam zarejestrować każdy z jej stopni. W pierwszej chwili wiatr się uspokoił. Jeszcze przed momentem był naprawdę mocny, sypał w ślepia drobinkami piasku i burzył sierść, sprawiał, że chwiałam się lekko i czułam wyraźny opór, gdy próbowałam stawić mu czoła, nagle jednak stał się... łagodny. Z porywistej wichury przerodził się płynnie w coś na kształt delikatnej, cieplutkiej bryzy, ... czytaj dalej trending_flat


check Rozdział 16
local_library1 comment0 thumb_up0

Muszę przyznać, że z dworca do domu nieco się wlokłam – bo kto by się nie wlókł z ciężką walizką, którą wcale nie tak łatwo było ciągnąć po dziurawym chodniku – ale do Jareda leciałam jak na skrzydłach. Walizkę wywaliłam do piwnicy, korzystając z tego, że ktoś znowu zapomniał zamknąć do niej drzwi, spakowałam tylko do torebki tak zwane niezbędne minimum i radośnie ruszyłam w drogę. Nawet to, że chłopak pewnie znowu wykorzysta ... czytaj dalej trending_flat


check Rozdział 15
local_library2 comment0 thumb_up0

– No chodź, Leah, bo chyba się nie boisz? – nęciła Madzia, stercząc w drzwiach zaanektowanego przeze mnie pokoju. – Serio, ja naprawdę nie przepadam za włóczeniem się po centrach handlowych i poważnie myślę, że jeszcze powinnam się oszczędzać – powtórzyłam chyba dwudziesty raz, jednocześnie usiłując poprawić wszystkie literówki w napisanym akurat zdaniu. Dobra, może i nieco kuzynkę okłamałam, bo włóczyć się po centrach handlowych ... czytaj dalej trending_flat


check Rozdział 14
local_library2 comment0 thumb_up0

Rano obudziłam się w takim nastroju, że najchętniej bym kogoś zabiła. Nie wiem, ile spałam, mając przed sobą perspektywę tego wyjazdu – godzinę? Mniej? Zdrzemnąć udało mi się dopiero nad ranem, gdy już byłam tak wykończona ogólnym zamartwianiem się, że nie mogłam dłużej utrzymać oczu otwartych. Gdy zadzwonił budzik – o dziwo nie mój, chociaż byłam pewna, że go ustawiałam – przez chwilę nie wiedziałam, gdzie jestem. I nie wiedziałam, czy... czytaj dalej trending_flat


check Rozdział 13
local_library1 comment0 thumb_up0

Położenie się do łóżka nie było może szczególnie problematyczne, lecz rozebranie się wcześniej przysporzyło mi tyle problemów, że przez chwilę miałam nawet pomysł, by tego nie robić. Nie wiem, czy zasnęłam, czy raczej straciłam przytomność – grunt, że film urwał mi się stosunkowo szybko, dzięki czemu poczułam ulgę. Złudną, ale to zawsze coś. Wciąż miałam nadzieję, że ból się rozejdzie – no przecież w przypadku chłopaków zawsze tak było,... czytaj dalej trending_flat


check Rozdział 12
local_library1 comment0 thumb_up0

Powietrze było nienaturalnie ciepłe, lekko wilgotne i miało dziwny zapach. Choć jako wilk węch miałam fenomenalny, za nic nie potrafiłam rozpoznać aromatu. Kojarzył mi się z tanią farbą drukarską, wilgotnym betonem, stęchlizną... czymś złym. Był bardzo podobny do tego, jaki unosił się wokół krateru, ale miał w sobie jakąś nutę, której nie umiałam nazwać, a która tworzyła różnicę na tyle wyraźną, że niemożliwą wręcz do przegapienia. Był ... czytaj dalej trending_flat


check Rozdział 11
local_library1 comment0 thumb_up0

Jedynym, co sobie pomyślałam, gdy zadzwonił mój budzik, było: „ja pierdykam”. Nie wiem, jak odkleiłam się od materaca. Nie wiem, jak zdołałam się ubrać i dowlec do kuchni, nie padając na podłogę nigdzie po drodze. Nie wiem, jakim cudem wyminęłam zagradzającego mi drogę tatę, jak zwykle wielce rozbawionego moim żałosnym stanem, i nie wiem, jak to możliwe, że nie wyrąbałam się jak długa na kafelki, gdy potknęłam się o krzesło w kuchni. I... czytaj dalej trending_flat


check Rozdział 10
local_library1 comment0 thumb_up0

Poczułam... W zasadzie to sama nie potrafię określić, co takiego w tamtym momencie poczułam. Na pewno dezorientację – i to do tego stopnia, że musiałam się zatrzymać, bo istniało ryzyko, że łapy mi się zaplączą. Nie miałam pojęcia, co niby chcieli mi przekazać. Że niby Ares zniknął? Ale jak zniknął? Tak po prostu, że puf i nie ma? Z jednej strony korciło mnie, żeby się roześmiać – bo to przecież niedorzeczne! – ale z drugiej... coś ścis... czytaj dalej trending_flat


check Rozdział 9
local_library1 comment0 thumb_up0

Byłam wykończona. Po ciekawej rozmowie z Aresem, która to miała rozwiać moje wątpliwości, a wywołała jedynie lawinę kolejnych pytań, czułam się tak, jakby mózg nie mieścił mi się w czaszce. Myśli plątały mi się, przekrzykiwały, domagały uwagi, absorbowały wykończony umysł do tego stopnia, że momentami jak film wyświetlały mi się przed oczami, przez co przestawałam widzieć, gdzie biegnę. A właściwie nie tyle biegnę, co wlokę się, szurają... czytaj dalej trending_flat


check Rozdział 8
local_library1 comment0 thumb_up0

Uśpienie czujności rodziców jak zwykle nie było najłatwiejsze – o ile mama położyła się spać wcześnie, tacie jeszcze zebrało się na oglądanie telewizji – jednak i tak wydostanie się na zewnątrz o godzinie 23:28 uznałam za całkiem niezły wynik. Pod blokiem natychmiast przemieniłam się w wilka i pobiegłam zwyczajowo w stronę dworca, z nerwów nie mogąc powstrzymać się od galopu. – Wróć! – rozległ się nagle głos Quillsa. – Spotykamy się na... czytaj dalej trending_flat


check Rozdział 7
local_library2 comment0 thumb_up0

Wilkołacza walka o władzę? Magiczne dziury w ziemi? Anomalne burze i powietrze, którym nie da się oddychać? To wszystko nic przy tym, że dzisiaj musiałam iść do szkoły. To właściwie dziwne, co adrenalina potrafi zrobić z taką histeryczką, jak ja. Zawsze myślałam, że nie jestem z tych, co mogą nie zauważyć, jak zrobią sobie jakieś kuku. Ja od razu widziałam każde skaleczenie, każdego głupiego siniaka – widziałam i natychmiast zaczynała... czytaj dalej trending_flat


check Rozdział 6
local_library1 comment0 thumb_up0

Nadal nie mam pojęcia, jakim cudem, ale w ostatnim momencie zdołałam uskoczyć, zanim cholernie wielkie wilcze szczęki zacisnęły się na powietrzu w miejscu, gdzie jeszcze chwilę wcześniej znajdował się mój kark. Miałam gdzieś, czego oczekiwała ode mnie moja sfora. Guzik mnie obchodziło, że najwyraźniej wszyscy we mnie wierzyli. Zignorowałam nawet to, że chyba wiedziałam, dlaczego nie powiedzieli mi najważniejszego. No bo potrzebowali, b... czytaj dalej trending_flat


check Rozdział 5
local_library2 comment0 thumb_up0

Czułam się beznadziejnie. I wcale nie chodziło o żaden Zew, ból w kościach z powodu pełni czy lenistwo. O nie. Ja tym razem nawet miałam powody. Po wilczej bijatyce, która to tak podobno miała mi pomóc w rozładowaniu złości związanej ze spotkaniem Gabrysi, miałam okropny mętlik w głowie. Nie potrafiłam przestać myśleć o Wiktorii w ciele wilczycy, o jej złym spojrzeniu, słowach ociekających pogardą... Kumple próbowali pocieszać mnie, że... czytaj dalej trending_flat


check Rozdział 4
local_library2 comment0 thumb_up0

Światła miasta widziałam już z daleka, choć ze zmęczenia i znudzenia nieustannym biegiem rozmywały mi się przed oczami w nierównomierne smugi, lecz wilki zaczęłam słyszeć po pewnym czasie. Nie mam pojęcia, czy po prostu dopiero wtedy się przemienili, czy gadali gdzieś tam już od jakiegoś czasu, ale nie zwracałam na nich uwagi – grunt, że nagle doszło do mnie zdenerwowane wołanie Quillsa. – Leah? Leah, cholera, pobudka! Żyjesz? Jesteś t... czytaj dalej trending_flat


check Rozdział 3
local_library2 comment0 thumb_up0

Dzisiaj była pełnia. Co to dla nas oznaczało? Ano towarzyskie spotkanie, zbiorową głupawkę, wycinanie sobie żartów, nocne bieganie po mieście w celu rozładowania rozsadzającej euforii... Coś cudownego. Ten jeden dzień w miesiącu – a właściwie nie tyle nawet dzień, co kilka godzin, gdy pada na nas blask okrągłego księżyca – był najwspanialszym, czego doświadczałam. Czułam się potężna, potrzebna, kochana... Czułam się dokładnie tak, jak z... czytaj dalej trending_flat


check Rozdział 2
local_library2 comment0 thumb_up0

Rano byłam po prostu pewna, że umrę. No dobra, niby udało mi się jakoś sensownie uargumentować nocne wycieczki. No bo Zew, chęć złapania odrobiny świeżego powietrza i rozruszania zastałych kości... Jestem tak okropnie leniwa, że całe moje życie właściwie toczy się wokół łóżka, więc chyba powinnam korzystać, gdy nagle najdzie mnie ochota wyjścia z domu? Owszem, powinnam. Ale, jak widać, nie o tej godzinie. I zdecydowanie powinnam sobie... czytaj dalej trending_flat


check Rozdział 1
local_library4 comment0 thumb_up0

W zasadzie to chodziłam w kółko. Poważnie. Zazwyczaj nie przeklinam, bo uważam używanie wulgaryzmów w charakterze przecinków za poważne braki w słownictwie (i intelekcie, tak swoją drogą), ale teraz jedynym określeniem, jakie mi przychodziło na myśl o tej bezsensownej wędrówce w przestrzeni jednego pomieszczenia, było takie, że kręcę się jak przysłowiowe gówno w przeręblu. Dziwny, bliżej niezdefiniowany niepokój zadomowił się we mn... czytaj dalej trending_flat


Księżyc był ogromny, nienaturalny i całym sobą kojarzył się z wymalowanym kiepskim flamastrem sennym marzeniem. Zajmował niemal pół nieba, zwieszając się nisko nad światem, jakby próbując zagarnąć go we władanie, przyćmić, być może przed czymś ochronić, a barwą przypominał wyrzucone na brzeg morza kości. W jego ostrym świetle, również dziwnie przerysowanym, chorobliwie bladym, przytłaczającym i tak intensywnym, że nie sposób było się pr... czytaj dalej trending_flat


Noc była ciężka. Leah nigdy nie lubiła spać w nowych miejscach – obojętnie, jak wygodne by było łóżko, jaka rozkoszna cisza panowała wokół, jak zmęczona była ona sama, za każdym razem mogła z niezachwianą pewnością spodziewać się nerwowego przewracania z boku na bok w poszukiwaniu wygodnej pozycji i natłoku myśli na wszelkie możliwe tematy, od którego głowa dosłownie pękała. Tym razem jednak w poczet zwyczajnych „przeszkadzaczy” dołącza... czytaj dalej trending_flat


check Epeisodion VII: Twój koszmar jest tuż obok
local_library0 comment0 thumb_up0

– Nadal uważam, że jakieś wyjaśnienia nam się jednak należą. – Allan, starając się ukryć targające nim uczucia pod zwyczajową maską obojętności i pozornego zamyślenia, kątem jedynego oka popatrywał na Marka. Jego brat zaciskał palce na kierownicy tak mocno, że aż pobielały mu kłykcie. Spore otarcie na policzku było widoczne nawet przez warstwę szorstkiego zarostu, w okolicy nosa wciąż było widać ślady niedawno cieknącej wartkim strumien... czytaj dalej trending_flat


check Epeisodion VI: Krzyk martwego miasta
local_library0 comment0 thumb_up0

Spokojnie można było powiedzieć, że miasto przeszło jego najśmielsze oczekiwania. Doskonale pamiętał, jak wyglądało niemal sto lat temu. Większość kamienic o zdobionych elewacjach przyciągała wtedy wzrok swoją elegancją, a nowsze ceglane budynki, wysokie i monumentalne, choć raczej nie najładniejsze, lśniły nowością i czystością. Wytyczały dumnie granicę, niemal idealnym kręgiem zamykając resztę miasta w szczelnym pierścieniu, a poza n... czytaj dalej trending_flat


check Epeisodion V: W mojej najszaleńszej godzinie
local_library0 comment0 thumb_up0

Poor dreamer, waking brings no comfortOd początku swojej egzystencji, odkąd tylko zyskała samoświadomość wystarczającą na odbieranie świata wokół z zadowalającym rezultatem, Leah wiedziała, że nigdy nie będzie normalna. Zaczęło się właściwie niewinnie i prozaicznie, bo od dziecięcej ignorancji. Zawsze pozostawała tą na uboczu, choć nigdy nie potrafiła powiedzieć, co takiego sprawiało, że dzieci nie dostrzegają jej istnienia. Starała si... czytaj dalej trending_flat


Choć na burzę zanosiło się już od jakiegoś czasu, wszyscy jednogłośnie uznali, że zaczęła się nagle i zdecydowanie nie w porę. Nocny marsz przez Święte Góry nigdy nie był czymś, na co tak po prostu można by mieć ochotę. Kamienista ścieżka, ze wszystkich stron otoczona skałami w nieraz wręcz nieprawdopodobnych kształtach, nawet w dzień była wyzwaniem, zaś oświetlona migotliwym blaskiem pochodni lub wąskim snopem latarki okazywała się pr... czytaj dalej trending_flat


check Epeisodion III: Psalm nożownika
local_library0 comment0 thumb_up0

Miał wrażenie, jakby nie było go tu od wieków. Jakby wszystko było inne, niewłaściwe, obce... Pamięć po wypadku z Thomasem mocno szwankowała. Z początku liczył na to, że dzieje się tak jedynie z krótkotrwałą – w końcu nie pamiętał nic od momentu zaśnięcia w celi śmierci do przebudzenia się w płonącym śmigłowcu, a i wypadki tuż po tym jawiły się jak oglądane przez grubą, wytłumiającą wszystko szybę; jednak teraz musiał pogodzić się z ni... czytaj dalej trending_flat


check Epeisodion II: Ciemność była posłuszna
local_library0 comment0 thumb_up0

Mojra niemalże z lękiem wyjrzała przez okno autobusu. Pomimo usilnych starań, nie wierzyła, że znajduje się... gdzieś. – Czy to naprawdę ostatni przystanek? – spytała z rodzącą się w głosie paniką. – No chyba mówię po ludzku – burknął kierowca, nie zaszczycając jej nawet jednym spojrzeniem. Całkiem zrezygnowana, zarzuciła na ramię wojskową kostkę i pożegnała się z niezbyt sympatycznym człowiekiem. Nie wyglądał, jakby zwrócił na to ja... czytaj dalej trending_flat


check Epeisodion I: Wyścig z martwymi psami
local_library0 comment0 thumb_up0

Na świecie istnieje wiele istot magicznych i niemagicznych, lecz od milleniów najpotężniejszym jest budzący grozę wyvern. Skrzydlaty gad siłą przewyższający najpotężniejsze ze smoków na dzień przed zagładą oddał swą potęgę ludziom, aby mogli stać na straży największych tajemnic świata. Ludzkie wcielenia wyvernów mają wiele imion, lecz najstarszym jest właśnie Strażnicy. Niegdyś był to Zakon – przystępowali doń jedynie Wyb... czytaj dalej trending_flat


check Prolog
local_library3 comment0 thumb_up0

Ciemny, cuchnący chlorem korytarz. Ot niewiele więcej, niż nagie, pozbawione okien ściany. Gołym okiem widać spartaczoną robotę budowniczych – ze spojeń żelbetowych płyt obficie wypływa pianka techniczna, nieumiejętnie próbująca zamaskować nieprzyzwoicie szerokie szczeliny. Wylana lastriko podłoga jest tak wypolerowana, że można się w niej przejrzeć. Nie rozumiem, dlaczego przyprawia mnie to o mdłości, ale muszę odwrócić wzrok, próbują... czytaj dalej trending_flat


check Prolog
local_library3 comment0 thumb_up0

Biały i czarny wilk. Dobro i zło, magia tworząca i magia niszcząca. Byt, który świat zbuduje, i drugi, który sprawi, że legnie w gruzach. Biel czy czerń? Który z nich jest potężniejszy? Który z nich wygra? To proste. Ten, którego karmisz. Mówią, że trudno jest zrozumieć naturę wilka...... czytaj dalej trending_flat


check Nie ufaj demonowi
local_library1 comment0 thumb_up0

Nie wiem, co mnie zgubiło. To znaczy... mogę się domyślać. Mogę wskazać wiele składowych, które ostatecznie doprowadziły mnie do tego wyjątkowo pechowego punktu, w którym się znalazłem. Mogę powiedzieć, która z nich była większa, poważniejsza, a która słabsza, niemal niedostrzegalna i mało istotna. Ale nie mam pojęcia, która z nich przeważyła. Nie wiem. Po prostu nie wiem. Wiecie, w gruncie rzeczy zawsze uważałem siebie za porządnego... czytaj dalej trending_flat