Opowiadanie użytkownika Aloes

Idealium

local_library140 comment3 thumb_up5
22-05-2018 21:15

Jak zawsze o 19 w środy, czekałem pod płaczącą wierzbą na moich kumpli. Umawialiśmy się tam, by pograć w karty i napić się piwa. Lubiłem przychodzić tam 15 minut wcześniej, rozkoszowałem się ciszą i spokojem. Tego dnia niebo było pokryte ciemnymi chmurami, wzmagał się coraz większy wiatr. Czekałem już na chłopaków ponad pół godziny, ale nikt się nie zjawiał. Znudzony zacząłem przeczesywać wzrokiem teren. Chodziłem między drzewami, zagłębiając się w las. Mój wzrok przykuła dziwna dziura wielkości dłoni w ziemi. Pomyślałem, że zrobiło ją jakieś zwierzę. Zaciekawiony, zacząłem rozgrzebywać grunt, powiększając dziurę. Chwile później dół zaczęła przypominać tunel.

Podekscytowany chciałem pobiec do chłopaków i o wszystkim im powiedzieć. Spojrzałem na niebo, ewidentnie zbierało się na burze. Nikt raczej już nie przyjdzie, szkoda tylko, że nikt mi nie napisał, ale z drugiej strony, gdyby kumple tu byli, nie odkryłbym tunelu. Tak jak się spodziewałem, zaczęło lać i grzmieć. Stwierdziłem, że pokażę moje odkrycie komuś jutro, a teraz pójdę do domu. Już odchodziłem, gdy mokre błoto się obsunęło, a ja wpadłem do dziury. Nie było stromo, czułem się jak na zjeżdżalni. Byłem przerażony, bo właśnie zanurzałem się w głąb ziemi. Wyobrażałem sobie jak umieram, duszę się z braku powietrza i tonę w błocie. Po kilku minutach zjazdu, tunel się skończył. Siedziałem gdzieś głęboko w środku ziemi i nie miałem pojęcia jak się wydostać. Zmarznięty, przemoczony i przerażony. Włączyłem latarkę w telefonie. Obróciłem głowę dookoła. Coraz ciężej mi się oddychało. To już koniec pomyślałem, gdy nagle spostrzegłem małego robaka latającego dookoła mojego telefonu. Co jest? Co tak głęboko w ziemi robi żywe stworzenie. Szybko spostrzegłem, że muszka ma dziewczęcą twarz i różowe błyszczące skrzydła. Wyglądała jak, hmmm wróżka? Siedziałem z małym motylkiem na dłoni i z szeroko otwartą gębą. Zatkało mnie. No bo tak szczerze, kto by się spodziewał takiego obrotu sprawy.

- Co tu robisz? - zapytało stworzenie ledwo słyszalnym, lecz piskliwym głosem.

- Nie powinno Cię tu być, w ogóle nie powinno, będziemy mieć kłopoty. To bardzo nieodpowiedzialne. Jejku, jejku co robić, co robić.. - panikowała wróżka, a jej głos stawał się coraz bardziej przeraźliwy.

- Ja.. ja przepraszam, cholera. Wpadłem tutaj niechcący, pomożesz mi się stąd wydostać? - Zapytałem jąkając się.

- Ehhhh, jestem za dobra. Dobrze, pomogę Ci, zaraz przeprowadzę Cię do mojego świata, a stamtąd dostaniesz się do swojego, ale musisz mi obiecać, że nigdy w życiu nikomu nie powiesz o tym co tutaj zobaczyłeś.

Wróżka wyciągnęła z buta różdżkę i machnęła dwa razy. Na końcu tunelu pojawiły się drzwi, otworzyłem je i zobaczyłem piękny świat. Niebo było idealnego koloru, bez skazy. Słońce muskało promieniami moją twarz, było ciepło, ale nie gorąco. Dookoła wszędzie rosły kwiaty, które tworzyły niesamowity dywan. Nad nimi latały wróżki, machały swoimi różdżkami i z ziemi cały czas wyrastały co piękniejsze kwiaty. Drzewa były bardzo bujne, ich intensywny kolor wzbudzał we mnie radość. Stałem jeszcze chwile tak wmurowany i podziwiałem ich świat. Wydawał się tak idealny… W głowie rodziły mi się myśli... Co zrobić, żeby tu zostać?

- Czy w waszym świecie są tylko wróżki? - zapytałem, żeby zająć jej czas i zostać tu trochę dłużej

- Nie, są też inne gatunki. - odpowiedziała, cały czas się rozglądając. Nie chciała by ktokolwiek nas zobaczył.

- Przepraszam Cię wróżko, ale muszę się tu rozejrzeć. - Powiedziałem i zacząłem biec przed siebie podekscytowany, co jeszcze mnie spotka w tym świecie.

-Nie! Stój! Głupi ludzie! WRACAJ TUTAJ! - krzyczała wróżka.

Nie słuchałem. Chciałem tylko biec i nic więcej. Poznać więcej istot mieszkających w idealium - bo tak nazwałem to miejsce. Biegłem przed siebie, machając do każdego kto mi się napatoczył. Widziałem centaura, jakieś krasnale i inne niezidentyfikowane stworzenia. Biegłem i biegłem, aż w końcu moim oczom ukazał się dom. Cały był zrobiony z lustra weneckiego, dlatego bardzo wtapiał się w otoczenie, jedynie zarys okien i drzwi sprawił, że nie wleciałem w budynek.

- Błagam! Stój! Nie otwieraj tych drzwi! Ona nas zniszczy! - Krzyczała wróżka z daleka, ale ja udawałem, że nie słyszę. Złapałem za klamkę i wszedłem do środka. Wróżka podleciała pod dom.

- Hentala kurozi, hala binto WARALA! - wymawiała dziwne słowa machając różdżką.

- Zostałeś skazany na wieczność w tym domu, razem ze złą wiedźmą. Nie mogę dopuścić, żeby opuściła to więzienie. Dom można otworzyć tylko z zewnątrz. Wybacz ludziku, ale to twoja wina - dodała i odleciała w przestworza. W środku było strasznie. Lustra nie były weneckie, więc nie było widać natury. Wszystko było czarne, ściany, podłogi. Było pusto. Na środku stało tylko łóżko, a na nim leżała ona. Dziewczyna w czarnej długiej sukni, blada skóra, ciemne pełne żalu oczy. Podeszła,chwyciła mnie za rękę i położyła ją na swojej twarzy. Moją dłoń przeszedł niesłychany ból, popatrzyłem na nią, jej twarz płonęła, a z oczu leciały łzy, pomału gasząc ogień.

- Klątwa - powiedziała aksamitnym głosem i wróciła na swoje łóżko. Była naprawdę piękna. Siedziałem obok i słuchałem dlaczego jest zamknięta w tym domu. Kasandra została niesłusznie oskarżona o niszczenie tego świata. Błędnie pomylona ze swoją złą siostrą.

- Muszę się stąd wydostać, by ją powstrzymać, tylko ja mogę to zrobić. Wcześniej nie miałam szans uciec, ale teraz, jak tutaj jesteś… Promyczek zapomniał zamykając Cię tutaj ze mną, że rytuał kończący się na pocałunku może mnie stąd uwolnić. Zgodzisz się na to prawda? Popatrz w moje oczy, jestem niewinna! Na siłę nic nie zdziałam. Musisz podać mi rękę, na znak, że mi ufasz i się zgadzasz.

Patrzyłem tak jeszcze na nią chwile i niepewnie podałem dłoń. Jej oczy, aż błyszczały ze szczęścia. Posadziła mnie na środku pokoju i zaczęła wymachiwać rękami krzycząc niezrozumiałe dla mnie słowa. Zębami wgryzła się głęboko w swoją rękę. Krew tryskała z jej nadgarstka, a ona obchodziła mnie dookoła zostawiając plamy. Stworzyła okrąg z krwi. Położyła się na ziemię i zamilkła. Jej ciało wygięło się w pół. Oczy stały się całkowicie czarne, a na plecach zaczęły wyrastać skrzydła. Siedziałem i z przerażeniem patrzyłem jak jej ciało cierpi. Podleciała do mnie i przegryzła także mój nadgarstek. Przyłożyła swoją rękę do mojej, nasza krew się połączyła, a krople zlatujące na podłogę wypalały dziury. Coraz mniej mi się to podobało. Czułem jak cały dom się trzęsie, jak rozpada się kawałek po kawałku, a ona rośnie w siłę.

- STOP - krzyknąłem i chciałem się wyrwać, ale ona była silniejsza.

- Już za późno, zgodziłeś się - wypowiedziała demonicznym głosem, dociskając bardziej nasze ręce, powodując większy wylew naszej krwi. Dom się rozpadł całkowicie. Zobaczyłem miliony wróżek otaczających nas. Próbowały dzielnie walczyć, ale bez większego skutku. Wiedźma była za silna. Gdy połączyliśmy się pocałunkiem, wszystkie wróżki opadły martwe na ziemię, a mrok ogarnął świat.

- Okłamałaś mnie!! - krzyczałem ze łzami w oczach, trzymając martwą wróżkę w moich rękach.

- Przepraszam. - powiedziała ze smutkiem w oczach.

“HERNOTOS MARWILOS” Usłyszałem jeszcze z jej ust. Wszystkie kwiaty w jednym momencie straciły swoją barwę, zielona trawa zgniła, a liście na drzewach uschły i opadły na ziemię. Krwisty deszcz padał z nieba, zalewając wszystko, co niegdyś było piękne. Patrzyłem jak mój idealny świat zamienia się w piekło i to z mojej winy. Gdy wszystko było już doszczętnie zniszczone, wiedźma podleciała do mnie. Podniosła rękę lekko drżąc i położyła mi na klatce piersiowej. Jej dłoń zaczęła płonąć, a ja czułem jak moje serce pomału przestaje bić. Umierałem patrząc jak Kasandra powoli się oddala, słyszałem szelest jej pięknych skrzydeł. Gdy zniknęła mi z pola widzenia zamknąłem oczy i zobaczyłem ciemność. Wieczną ciemność.


Komentarze

Woah, ciekawe zakończenie :)

Bardzo ciekawe;-)

Super. Z początku obawiałam się banalnej fabuły, ale jestem pozytywnie zaskoczona :) Z pozoru piękna, samotna, godna pożałowania dziewczyna, okazuje się prawdziwą wiedźmą. Dobrze pokazane jest to, że kiedy wchodzisz do zupełnie obcego świata, nie znasz jego zasad, możesz wpaść w wielkie kłopoty. Nawet nie wiesz, kto mówi prawdę, komu powinieneś wierzyć. Większość początkujących autorów (i nie tylko) zapomina o tym. Zasługujesz na łapkę w górę.

Aby dodać komentarz musisz być zalogowany