Opowiadanie użytkownika Ewelina32

Każdy ma swoje tajemnice cz. 1

local_library2 comment0 thumb_up0
12-03-2019 08:56

Cz. 1

            Rozdział 1

       - Mamo! To nie moja wina! Ja nic złego nie zrobiłam! Ja tylko pchałam ten wózek do przodu i były dziury, i wtedy on sam się przewrócił! Mamo! Musisz mi uwierzyć! Mamo! Mamusiu…

           Jednak matka już zdążyła odjechać. Gdy tylko zobaczyła, co się stało, natychmiast zabrała córkę do szpitala. Jechała bardzo szybko. W oddali światło było zielone, więc jeszcze dodała gazu. Była pewna, że zdąży. Jednak parę metrów przed nią zapaliło się czerwone światło. Była bardzo blisko. Spojrzała w lusterko na córkę. Wyglądała jakby się dusiła. Ze łzą w oku dodała więcej gazu. Nagle nie wiedząc skąd wyskoczył jakiś samochód. Nie zdążyła nawet zareagować. Przez sekundę świat jakby się zatrzymał. Chcąc kolejny raz spojrzeć w lusterko na córeczkę dostrzegła tylko ciemność…

          Był ładny słoneczny poranek. Wiał delikatny wietrzyk, który kołysał liśćmi kasztana niczym w tańcu dwojga ciał. Wszystko wyglądało tak zwyczajnie, niczym kolejny normalny dzień. I gdyby nie ciemna poświata leżąca na samym środku ulicy nikt by nawet nie zauważył, że dla nich właśnie skończyło się życie…

                                                *

          - W jakim wieku była ta kobieta?

-Około 35 lat. Z tyłu na foteliku wiozła małe dziecko. Trudno powiedzieć, w jakim mogło być wieku, może rok albo dwa latka. Z kawałka ubranek wnioskuję, że była to dziewczynka.

          Sierżant Roman Dmowski podrapał się po głowie przeganiając resztę swoich rzedniejących włosów na wszystkie boki. Wyglądał jak strach na wróble, lecz zdawał się tym nie przejmować.

-Jechał ktoś jeszcze z nimi?

-Chyba nie. Obie zginęły na miejscu.

          Zanotował coś w swoim dzienniku.

-A ten drugi samochód?- Zapytał nie patrząc na nikogo.

- W tym drugim był tylko mężczyzna. Nic mu nie jest, jednak przy tym uderzeniu trzeba go zabrać i zbadać. Może doznał wstrząsu- powiedział to tak, jakby zastanawiał się, z czym zjeść kanapkę, z serem, czy bez?

-Ale jak to się mogło stać? Musiała chyba nie zauważyć, że przejeżdżała na czerwonym świetle- spojrzał na kolegów.

-Z zeznań świadków wynika, że jechała bardzo szybko i światło zmieniło się w ostatniej chwili.

-Szkoda tego dziecka. Po co się tak śpieszyła?

-Jak sam będziesz miał małe dzieci to się dowiesz- odparł bez namysłu.

-Wielki tatuś się znalazł.

-Chłopaki dajcie spokój. To nie miejsce na żarty. Krzysiek, co tu się stało?

-Olek, Olek, ty to zawsze z opóźnieniem. Mam dla ciebie robotę.

-Już wiem. Znowu chcesz mnie wkręcić w najgorsze. Dlaczego to Marek nie może zawiadomić rodziny?

-Marek ma inne sprawy na głowie. Masz szczęście, że ofiara miała przy sobie prawo jazdy. Innych dokumentów nie znaleźliśmy. Nazywała się Maria Elżbieta Kosowska. Mieszka na Piotrkowskiej 25.

Spojrzał na kolegę.

-A, z kim mam jechać?

-Zabierz ze sobą Romana. Dalej jedź, bo mamy jeszcze kupę roboty.


Komentarze

Aby dodać komentarz musisz być zalogowany