Opowiadanie użytkownika CZICZA

Niespełnione marzenia- część 1

local_library91 comment6 thumb_up5
Niespełnione marzenia - część 1
04-07-2018 21:10

|PROLOG|

Był późny wieczór, dzięki świecącym latarniom wiedziałam którędy mam iść. Gdyby nie to, że uciekł mi autobus już dawno byłabym w domu. Choć miałam dopiero siedemnaście lat byłam dość odważną dziewczyną i spokojnym krokiem szłam do domu. Akurat przechodziłam obok pewnego domu. Słyszałam jedynie głośną muzykę, bo lampki, którymi był ustrojony dom mocno raziły mnie w oczy. Podążałam dalej z myślą, że też chciałabym w końcu wyjść z domu i tak się zabawić. Nagle usłyszałam za sobą krzyki grupy mężczyzn. Domyśliłam się, że są pod wpływem alkoholu, a po ich bełkocie dowiedziałam się, że o coś się zakładają. Odwróciłam się po chwili za siebie a jeden z nich zaczął podążać w moim kierunku. Spojrzałam na to co się wokół mnie znajduje i zauważyłam pustą ulicę, nie było nikogo. Poczułam na swoim ciele dreszcze, a moje serce zaczęło szybciej bić. Przyśpieszyłam, ale mężczyzna również przyśpieszył. Modliłam się do Boga aby to był sen i aby nic mi się nie stało. W końcu zaczęłam biec i wbiegłam w jakąś wąską uliczkę licząc na to, że zdołam przed nim uciec. Miałam strasznego pecha, ponieważ to była ślepa uliczka. Gdy zorientowałam się, że nie ma stąd wyjścia odwróciłam się, ale mój oprawca powoli zbliżał się do mnie. Powiedział do mnie, żebym była grzeczna i pozwoliła zarobić mu hajs. Łzy spływały mi po policzku i odebrało mi mowę. Byłam taka bezbronna. Z uwagi na jego stan udało mi się uwolnić z jego objęć. Biegłam ile sił miałam w nogach. Niestety mężczyzna szybko naprawił swój błąd, dogonił mnie i przewrócił się na mnie. Wiedziałam już, że to koniec, więc uległam. Obrócił mnie na plecy. Było tak ciemno, że widziałam tylko zarys jego sylwetki. Ponadto czułam obrzydliwy zapach jego perfum zmieszany z alkoholem i papierosami. Usiadł na mnie i wgniótł moje nadgarstki w ziemie. Gdy rozrywał pośpiesznie moje ubrania, zaczęłam bronić się rękoma, ale on uderzył mnie tak mocno, że straciłam przytomność. Ocknęłam się wtedy kiedy było już po wszystkim i facet powoli się zabierał do wstania. W tamtej chwili nie kontaktowałam, nawet nie rozumiałam co się przed chwilą stało. Nieznajomy zapiął rozporek i oddalił się ode mnie. Poczułam się wtedy podle. Byłam rozgoryczona całą tą sytuacją. Miałam ochotę wstać i go zabić, ale nie mogłam równać się z tak silnym mężczyzną. Leżałam tak i nie mogłam powstrzymać płaczu. Tak żałośnie to musiało wyglądać. Nie mogłam uwierzyć, że mój pierwszy raz odbył się w ten sposób. Dziewczyna, której odebrano honor, godność i najpiękniejszy moment w życiu to właśnie ja.

|TANIEC TO MOJE JEDNO Z NIESPEŁNIONYCH MARZEŃ|

TRZY LATA PÓŹNIEJ

Od tamtego zdarzenia minęło kilka lat. Ciągle próbuje się pozbierać, ale efekty przychodzą małymi kroczkami. Już jest lepiej, ale nadal czuję obrzydzenie do mężczyzn. Żaden, ale to żadne mężczyzna nigdy już się do mnie nie zbliży!

Pochodzę z biednej rodziny. Jestem dobrą i miłą dziewczyną, która nic nikomu nigdy nie zrobiła, ale szczęścia to ja w życiu nie miałam, nie mam i mieć nie będę.

Uwielbiam tańczyć, moim marzeniem było otworzyć własną szkołę taneczną lub występować w teatrze. Niestety nigdy moich marzeń nie spełnię, bo już skończyłam jako kelnerka w jednych z pobliskich restauracji. Nie dziwię się, ponieważ swoje najskrytsze marzenia mogą spełniać tylko bogate dzieciaki, które są zaślepione pieniędzmi i rozdają je na prawo i lewo. Tak! Brakuje mi wykształcenia, ale to nie znaczy, że jestem głupia.

Mam na imię Julka i chciałabym opowiedzieć Wam jak zmieniło się moje życie. Czy na lepsze? Czas pokaże...

Jak zwykle obudziłam się wczesnym rankiem. Jestem rannym ptaszkiem, ale z przymusu. Muszę starać się jakoś utrzymać swoją pracę, aby nie wylądować na ulicy. Mieszkam sama, rodzice ledwo wiążą koniec z końcem. Trzeba jakoś sobie w życiu radzić. Po śniadaniu pośpiesznie wyszłam z domu, wsiadłam na rower i udałam się do mojego miejsca pracy. Udało mi się nie spóźnić, przyszłam wręcz punktualnie.

-Dzień dobry Panie Matuszak- powiedziałam do mojego szefa.

-Witam, jak zwykle Panienka punktualna- odpowiedział.

Obdarowałam go szczerym uśmiechem i szybko pobiegłam do pokoju służbowego, aby się przebrać.

W tej pracy na początku powiewa nudą, ponieważ nie ma takiego ruchu. Gdy zbliża się południe, knajpka przepełniona jest ludźmi. Mam wtedy okazję z nimi porozmawiać.

Przed południem do restauracji wszedł mężczyzna ze swoją dziewczyną. Na pierwszy rzut oka wydawał się bardzo sympatycznym chłopakiem a w dodatku był bardzo przystojny. Co innego jeśli chodzi o jego dziewczynę. Od razu można było powiedzieć o niej, że jest zołzą oraz urodą nie grzeszyła. Zamówili kawę i wydawałoby się, że będzie spokojnie, ale nagle dziewczyna zaczęła rzucać się jak pchła i krzyczeć. Należę do osób ciekawskich i jak tylko mogłam podsłuchałam o czym rozmawiali:

, , -Nie dbasz o mnie! O mnie trzeba się troszczyć! Nie jestem byle kim. A może Ty mnie zdradzasz?

-Kochanie uspokój się, jesteśmy w restauracji- uspokajał.''

Wtem przerwał mi szef prosząc abym zwróciła im uwagę. Szybko podeszłam do stolika numer trzy.

-Przepraszam, mogłaby się Pani uspokoić? Przeszkadza Pani innym- grzecznie powiadomiłam.

-A kim Ty jesteś żebyś mi zwracała uwagę? Nie wiesz do kogo mówisz!

-Nie przypominam sobie żebyśmy były na 'TY'. Ponadto tak tylko zachowują się ludzie bez klasy, ludzie prości. Proszę aby nie wnosiła tutaj Pani zachowań wyuczonych w domu.

Byłam taka zadowolona, że przygadałam tej wrednej zołzie. Zauważyłam, że brakowało jej argumentów, aż się czerwona na buzi zrobiła. Odwróciłam się napięcie... i skierowałam się do kasy. Usłyszałam tylko jak dziewczyna powiedziała:

, , -Nie pozwolę się tak traktować!''

I wyszła z restauracji. Podszedł do mnie jedynie mężczyzna, który bacznie przyglądał się swojej dziewczynie oraz mnie.

-Bardzo przepraszam za Patrycję, ale lubi być czasami wybuchowa. Ile płacę?

Zanurzyłam się w jego pięknych, czekoladowych oczach, uwielbiam ten kolor. Lecz szybko się ogarnęłam i znowu zrobiłam kamienną twarz.

-Piętnaście złotych-odburknęłam.

-Proszę- podał mi odliczone pieniądze.

Skierował się do wyjścia i otworzył drzwi. Miał już wychodzić, ale na moment odwrócił się w moim kierunku i powiedział:

-Z uśmiechem jesteś piękniejsza!

Puścił do mnie oczko, po czym pobiegł za swoją dziewczyną.

-Co za idiota, jak on śmie tak do mnie mówić- pomyślałam.

Przez niego nie mogłam się skupić w pracy do końca zmiany. Zastanawiałam się nad tym czy jeszcze w życiu się zakocham i pozwolę jakiemuś mężczyźnie się dotknąć. Cały czas uważałam, że wszyscy faceci są tacy sami, ale kto wie, może chodzą po świecie idealni mężczyźni?

O godzinie czternastej kończyłam pracę. Postanowiłam wpaść do mojej przyjaciółki, która mieszka niedaleko mnie.

Będąc przed jej drzwiami zapukałam trzy razy i drzwi otworzyła mi Pani Renatka matka Kamili.

-Dzień dobry, jest może Kamila?- zapytałam.

-Oczywiście, że jest zaraz ją zawołam. Wejdź proszę- odpowiedziała.

-Nie, nie dziękuje, usiądę sobie tutaj na schodach i na nią poczekam.

-Jak chcesz. Kamilaa!

Oczywiście moja przyjaciółka lubi jak się na nią czeka. Wreszcie po dziesięciu minutach pojawiła się.

-Siemka- przywitała się całując mnie w policzek.

-Co tam? Do pracy byś się wzięła a nie tak w domu siedzisz.

-No coś Ty...Przecież wiesz, że idę na studia artystyczne.

-Ach tak, taniec...

-Mam do Ciebie prośbę- zapytała przyjaciółka.

-Jaką?

-Jutro odbywa się casting. Organizuje go jakiś koleś, bo potrzebuje parę osób do swojego przedstawienia tanecznego.

-Po co mi to mówisz?-zapytałam irytującym głosem.

-Nie przerywaj mi...Pójdziesz ze mną na ten casting?

-Ale w jakim sensie?

-W takim, że też się zgłosisz jako tancerka. Przecież wiem, że umiesz tańczyć, może dostaniesz się do jego składu i zrealizujesz marzenia, może nawet obie się dostaniemy?

-Oszalałaś! Ja i taniec... Jedynie mogę za Ciebie trzymać tam kciuki. Tańczyć nie będę.

-Jak chcesz, ale potem nie narzekaj, że czujesz się niespełniona.

-Spokojnie- uśmiechnęłam się. -Jutro mam wolne, więc mogę się z Tobą zabrać.

-Jutro Cię jeszcze przekonam.

-Dobra Kami ja spadam, muszę jeszcze coś załatwić.

-Nie mów mi, że znowu tam idziesz!?

-Muszę! Pa- pocałowałam w policzek, wsiadłam na rower i pojechałam.

Zawsze gdy jadę w to miejsce Kamila się ze mnie śmieje. Nie rozumiem dlaczego. W końcu pomaganie innym to nie jest powód do wyśmiewania. Uwielbiam jeździć do domu dziecka i pomagać tamtejszym opiekunkom. Uwielbiam tamte szkraby, są takie kochane a tak bardzo brakuje im miłości.

Za godzinę byłam już na miejscu. Szybko wbiegłam do budynku i okazało się, że wszystkie maluchy bawią się na dworze. Postanowiłam iść tam i ewentualnie pomóc Pani Agnieszce i Pani Ilonie. Miałam dobre przeczucie, ponieważ nie dawały już sobie rady z maluchami. A jak te wszystkie dzieci mnie rozpoznały rzuciły się na mnie i prosiły abym się z nimi pobawiła. Choć mam dwadzieścia lat to nie mogę odmówić, one są takie biedne.

Gdy wróciłam do domu, zmęczona szybko położyłam się spać.

NASTĘPNEGO DNIA

Tym razem obudził mnie telefon, dzwoniła moja przyjaciółka:

-Halo- powiedziałam zaspanym głosem.

-No cześć Juluś, sorry, że Cię obudziłam, ale musimy się zbierać, bo casting tuż tuż.

-Już wstaję, za pół godziny będę.

-Będę czekać na przystanku autobusowym, pa.

Szybko wstałam z łóżka i po porannej toalecie udałam się do kuchni. Zjadłam jabłko i szybko wybiegłam z domu. Po drodze spotkałam Kamilę i wraz z nią udałyśmy się do domu kultury, gdzie odbywał się casting. Byłam tam pierwszy raz i zachwycałam się nawet najmniejszym szczegółem. Patrząc na przyjaciółkę zauważyłam niepokój w jej oczach.

-Co się stało?- zapytałam.

-Nie widzisz? Tyle tutaj dziewczyn. Na pewno tańczą lepiej ode mnie.

-Nie mów tak!-mówiąc zatrzymałam się i spojrzałam na nią. -Jesteś najlepsza i żadna Ci nie dorówna. Wygrasz ten casting, zobaczysz- dodałam po czym mocno ją przytuliłam.

-Dziękuje kochana jesteś.

Naszą rozmowę przerwała jakaś dziewczyna, która zaprosiła wszystkich do środka. Spoglądając na nią wydawało mi się, że gdzieś ją już widziałam. Nie mogłam uwierzyć, że to ta zołza z kawiarni. Byłam ostatnią osobą i gdy ją mijałam zaczepiła mnie.

-A Ty tu czego?-powiedziała chwytając mnie za rękę.

-Hola hola, panienko, rączki przy sobie!

-To jest profesjonalny casting, na pewno nie dla takich prostaczek jak Ty!- krzyknęła.

-Przecież ja nic Tobie nie zrobiłam, zostaw mnie w spokoju.

Naszą kłótnie przerwał pewien mężczyzna. Okazało się, że to ten sam, którego spotkałam wraz z nią w kawiarni. Gdy mnie ujrzał od razu mnie rozpoznał. Przyglądał mi się z tym swoim uśmieszkiem a ja nie pozostawałam dłużna.

-Co tu się dzieje?! Adrian przestań!- krzyczała zaniepokojona dziewczyna.

-To ja chciałbym dowiedzieć się co tu się dzieje, słyszałem krzyki-odpowiedział.

-Stałam tutaj spokojnie, gdy nagle ta prostaczka zaczepiła mnie i zaczęła szarpać- mówiła z wyduszanymi łzami.

-Ale ja...-zaczęłam mówić chcąc się wytłumaczyć.

Nie pozwolili mi nic wytłumaczyć, ponieważ ta zołza wtuliła się w swojego obrońce, a ten wprowadził ją do pomieszczenia. Liczyłam do dziesięciu aby się uspokoić, ale nie przyniosło to zamierzonych rezultatów.

Usiadłam wraz z Kamilą gdzieś na uboczu. Po chwili ktoś pojawił się na scenie.

-Witam wszystkich bardzo serdecznie. Mam na imię Adrian i będę was dzisiaj oceniał. Poszukuję dziewczyn, które dołączą do mojej grupy tancerzy. Na razie tylko tyle powinno was interesować. To co, zaczynamy?- mówił chodząc cały czas po scenie.

Może mi się to wydawało a może też nie, ale cały czas jego wzrok padał na mnie. Czułam się lekko skrępowana.

Kamila była dwudziesta, cały czas przyglądałyśmy się tancerkom na scenie. Przyznaje, że nie były najgorsze, ale nie były też niesamowite. Uważałam, że moja przyjaciółka ma duże szanse.

W końcu przyszła kolej na Kamilę. Pięknie zatańczyła, ale nic dziwnego, bo dobrze się czuje w hip hopie. Za jakąś godzinę wszystkie skończyły tańczyć. Zołza, która siedziała obok Adriana wstała i powiedziała.

-Dziękujemy wam, możecie iść a my wywiesimy...

Nie dokończyła, ponieważ Adrian odwrócił się w moim kierunku i zapytał:

-A Ty?

Poczułam jak kilkadziesiąt par oczu w jednej sekundzie na mnie spojrzało. Poczułam się nieswojo i nie wiedziałam co odpowiedzieć. Po chwili coś z siebie wydusiłam:

-Ale...Ale ja nie umiem tańczyć.

-Umie umie tylko się wstydzi!-wtrąciła Kamila

-Siedź cicho, mówiłam, że nie chce tańczyć- próbowałam uciszyć przyjaciółkę.

-Jak już tu jesteś to możesz pokazać na co Cię stać- powiedział po czym puścił do mnie oczko.

-Co on sobie wyobraża-pomyślałam.

Po chwili dałam się namówić, nieśmiało wstałam z ławki i wolnym krokiem podążałam w kierunku sceny. Stojąc na środku, czułam okropną tremę. Przeklinałam Kamilę w duchu, bo nie byłam na to przygotowana. Gdy spojrzałam na jury chciało mi się śmiać. Starszy Pan po lewej miał nastawienie neutralne, zołza u jego boku patrzyła na mnie tak jakby chciała mnie zabić a Adrian patrzył jakby był zahipnotyzowany.

-Jednak bogaci ludzie są dziwni- pomyślałam.

Po chwili usłyszałam wolną i melancholijną melodię. Trafili w moje gusta, bo w tym czuję się najlepiej. Przypomniał mi się mój układ, który kilka lat temu przygotowałam wraz z Tomkiem, moim przyjacielem. Ten układ był dla dwóch osób, ale powiedziałam sobie, że dam sobie radę i usunę tą zarozumiałą minę z twarzy tej zołzy. Tak się wczułam, że odpłynęłam. Ktoś kto nie kocha tańczyć nie wie co wtedy czułam. Taniec to moja pasja, taniec to moje życie, taniec to moje jedno z niespełnionych marzeń.

Komentarze

Ciekawie się zaczyna, czekam na więcej

Dziękuję i pozdrawiam cieplutko :*

Również pozdrawiam i życzę miłego Wieczorka!

To jest super;);)

odp Dziękuję <3

Gubisz ogonki w czasownikach, nie ma spacji po dywizie (swoją drogą używamy półpauz). Zwroty grzecznosciowe czyli Pani pisze się w opowiadaniach małą literą tak samo Ci, Ty, Wy, Was itp. Poza tym czegoś mi brakuje w tym tekście, trochę chaotycznie jest napisanie i są powtórzenia.

Aby dodać komentarz musisz być zalogowany